GUITARRIZER
Kolejny rok pełen świetnych muzycznych wydawnictw, choć jak zwykle trzeba jakość je odnaleźć w gąszczu przeciętności. W 2024 r. najbardziej trafiły w mój gust takie oto krążki (kolejność bez większego znaczenia):

1. Fighter V - Heart Of The Young
Oto królowie melodii tego roku. Płyta mocno klawiszowa z genialnymi gitarowymi solówkami, a całość oczywiście utrzymana w stylu lat '80 ubiegłego wieku, które kochamy najbardziej. Hit za hitem i słucha się tego przyjemnie od początku do końca.

2. Vanden Plas - The Empyrean Equation Of The Long Lost Things
Jedno z najlepszych dzieł w dyskografii niemieckich progmetalowców. Krążek intryguje, wciąga i sprawia, że staje się jeszcze lepszy wraz z kolejnymi odsłuchami. Nowy klawiszowiec Alessandro Del Vecchio zacnie zintegrował się ze stylem gry zespołu..

3. Storace - Crossfire
Zaskoczeniem nie będzie, że znajdą się tu nawiązania do najlepszych dzieł Krokusa i AC/DC, skoro to solowa płyta Marca Storace'a. Warto natomiast dodać, iż pojawiają się też solidne wpływy Def Leppard. Album przebojowy i energetyczny.

4. Whom Gods Destroy - Insanium
Naturalna kontynuacja tego, co prezentowało Sons Of Apollo, tyle że po znacznych zmianach składu (Ron 'Bumblefoot' Thal i Derek Sherninan pozostali). Mroczny, nisko strojony progmetal z wokalami Dino Jelusica klasy Premium. Progresywna uczta.

5. House Of Lords - Full Tilt Overdrive
Jakże miła dla ucha niespodzianka od Jamesa Christiana i jego kolegów. Przebojowy materiał, fajne linie wokalne, Jimi Bell na gitarze to prawdziwa bestia, do tego dochodzą zgrabne klawisze i solidna sekcja rytmiczna.

6. Alicate - Heaven Tonight
Znakomita pozycja z pogranicza melodyjnego hard rocka i AOR-u. Melodii i hitów nie brakuje, choć zdarzają się i słabsze kompozycje. Jeden poważny minus to słaba produkcja - płyta nagrana jest bardzo cicho i do samego brzmienia też można się przyczepić.

7. Focus - Focus 12
Bez większego rozgłosu holenderska legenda rocka progresywnego wydała swojego kolejnego studyjniaka. Muzyka instrumentalna, oparta na gitarach, urozmaicona m. in. pianinem i fletem, choć bywa i szybsza, to zazwyczaj raczej wolna, ocierająca się o jazz. Wspaniała.

8. Sautrus - Lazarus Dilemma
Jedna z czołowych polskich grup, jeśli chodzi o kreatywność, po raz kolejny wymyka się schematom. Od psychodelicznego stonera po chwytliwe melodie i niebanalną tematykę utworów. Zaskakujący materiał, który "rośnie" przy kolejnych odsłuchach.

9. Judas Priest - Invincible Shield
Sporo nawiązań do killerskiego Painkillera i choć już na poprzednim krążku było świetnie, to teraz jest jeszcze lepiej. Nie da się ukryć, że w dziedzinie klasycznego heavy metalu mało kto może się równać z Judas Priest. Warto zaopatrzyć się w wydanie z bonusami.

10. Gotus - Gotus
Cóż, nazwa i okładka do zachęcających nie należą, ale na szczęście mamy tu szlachetną muzykę w stylu starego Gottharda. Na pokładzie same znakomitości z Gottharda, Krokusa, Storace, Crystal Ball, a mikrofon dzierży jeden z fenomenów ostatniej dekady Ronnie Romero.

11. Crossbone Skully - Evil World Machine
Prosty, ale porządnie zagrany, wyprodukowany i przede wszystkim rajcowny rock'n'roll gdzieś z pogranicza AC/DC, D.A.D. i The Cult. Całość spina osoba Tommy'ego Henriksena (Alice Cooper, Hollywood Vampires, Warlock). Trzeba przyznać, że zespół ma pomysł na siebie.

12. Victory - Circle Of Life
Jak zwykle Victory nie zawodzi swoich fanów. Świetne riffy, dużo melodii, konkretny rock'r'roll. Gianni Pontillo za mikrofonem wpisuje się w stylistykę wokalną a'la Fernando Garcia / Steve Lee. Zabrakło może różnorodności, ale jest radocha i tyle wystarczy.

13. Iron Blanket - Astral Wanderer
Dobry stoner nie może być zły, ale jak do niego dodać nieco doomu i szczyptę psychodelii, to jest wręcz świetny. Tak się akurat składa, że jedną z najlepszych płyt w tym gatunku wydało australijskie Iron Blanket. Nie zawiedzie się, kto lubi takie klimaty.

14. Sunstorm - Restless Fight
To już trzeci krążek Sunstorm z Ronniem Romero w roli wokalisty. Rewolucji nie ma (to akurat dobra wiadomość), styl gry pozostaje mniej więcej ten sam. Kilka wybijających się kompozycji, kilka dobrych, plus kilka mniej powalających, ale wszystkich miło się słucha.

15. The Shadow Lizzards - Paradise
Trzeci album studyjny niemieckiej załogi specjalizującej się w klasycznym rocku z ciągotami ku psychodelicznym dźwiękom. Biorąc po uwagę fakt, że zespół działa jako trio, niezwykle dobrze idzie mu zagospodarowywanie przestrzeni w kompozycjach. Fajna odskocznia od wszędobylskiej kompresji.

16. Whitecross - Fear No Evil
Jeszcze jedna pozycja w dyskografii weteranów z Whitecross. Neoklasyczny styl gitarowych solówek Rexa Carolla miesza się tu trochę z wokalną stylistyką Whitesnake dzięki nowemu wokaliście Davidowi Robertsowi. Nic zaskakującego, ale fajnie się słucha.

17. Attic - Return Of The Witchfinder
Czas oczekiwania na nowe albumy Kinga Diamonda i Mercyful Fate "trochę" się wydłuża, ale niecierpliwi mogą posłuchać dobrej jakościowo kopii oryginałów. W sukurs przychodzi niemiecka załoga Attic ze swoim trzecim długograjem. Tak to można podrabiać!

18. Crazy Lixx - Two Shots At Glory
Zamiast premierowego materiału większość nagrań to niestety przeróbki. Na szczęście jest kapitalne "Invincible", świetny cover "Sword And Stone" zbliżony do wersji Bonfire oraz okładka przywodząca na myśl film Young Guns. Akceptujemy taki stan rzeczy, ale czekamy na nowe kawałki.

19. Portrait - The Host
Heavy/power/speed metalowa jazda plus wysokie zaśpiewy w stylu Kinga Diamonda / Roba Halforda. Zasadniczo nic odkrywczego, natomiast z przyjemnością się tego słucha. Prawdopodobnie jak dotąd szczytowe osiągnięcie tej szwedzkiej załogi.

20. Striker - Ultrapower
Jest solidnie, jak zawsze zresztą u Strikera. Melodyjna mieszanka heavy metalu z hard rockiem to już sprawdzona receptura, choć pojawiają się niespodzianki typu saksofon. Można mieć jednak żal, że na krążku finalnie nie znalazło się znakomite, singlowe "Deathwish".
Oczywiście powyższy zestaw nie wyczerpuje zasobów muzyki godnej kolejnych odsłuchów. Inni wykonawcy prezentujący w 2024 r. ciekawy materiał to w kolejności alfabetycznej: 7th Crystal, Accept, The Acid Machine, Anvil, Aries Descendant, Arkado, Astral Doors, Atlantic, Axxis, Sebastian Bach, BADdo,Big Sun, Black Country Communion, Black Diamonds, Black Sun, Black Wings, Blitzkrieg, The Brave, Circle Of Friends, Counterline, Cruzh, Boguslaw Balcerak's Crylord, D-A-D, Danger Zone, Dark Heart, Dark Mile, The Dead Daisies, Deep Purple, DGM, Bruce Dickinson, Eclipse, Eddie And The Wolves, The End Machine, Eyes, Fate, Find Me, Firewind, FM, Marty Friedman, The Gems, Grand, The Grandmaster, Fred Guillemet Band, HammerFall, Heartwind, Heavy Star, Human Zoo, The Hypothesis, Impellitteri, Invasion, Jenner, King Zebra, Kissin' Dynamite, Grzegorz Kupczyk, Lionheart, Lionville, Lipz, Lonerider, Lords Of Black, The Lunar Effect, Magic Machine, Magnum, Al Di Meola, Moonstone Project, Mr. Big, Myrath, Nasty Ratz, NationWide, Nestor, New Horizon, Necrot, Nighthawk, Night Laser, Palace, Paralydium, Pleasureland, Remedy, Oz Hawe Peterson's Rendezvous, A Rising Force, The Rebel Saints, Riot V, Saxon, Seven Spires, Shadow Matter, Kenny Wayne Shepherd, Sister Switchblade, Smokin Dame, Smoking Snakes, Spektra, Stryper, Sunburst, Sunday Morning Jam, Tak Matsumoto Group, Tarot, Teramaze, Luiz Toffoli, Universe, Vain, Venus Loon, Voodoo Circle, Voyager-X, Whip, Winding Road, Mike Zito
Warto wspomnieć jeszcze o coraz większej roli sztucznej inteligencji (AI) w tworzeniu muzyki. Popularność zdobywają serwisy typu Udio, gdzie w zasadzie każdy może przy pomocy sztucznej inteligencji i jej algorytmów wygenerować utwór czy całą płytę w oparciu o daną stylistykę. W tak wygenerowanym nagraniu "życia" jeszcze nie ma, ale trzeba przyznać, że prezentowane utwory robią się coraz bardziej strawne, czasem wręcz bardzo dobre. Czy dorównają tym tworzonym przez ludzi? Raczej tak, to tylko kwestia czasu. Kilka kawałków już zwróciło moją uwagę, m. in. projekt o nazwie Judas Cheese ze swym "Secret Slice" (słychać w nim echa choćby przebojów Scorpions i KISS). Inne fajne ścieżki to H.AI.R Metal "Forever Young" oraz Ex Files "The Ex From Outer Space".
Co do oczekiwań odnośnie roku 2025... Wygląda na to, że w końcu King Diamond wyda dawno zapowiadaną płytę "The Institute" - ile to już lat na nią czekamy? (chyba dłużej niż na Chińską Demokrację od Gunsów). Póki co są trzy udane single, w tym dwa znane z koncertów. Najpierw chyba wyjdzie Mercyful Fate. Emocje wzbudza nowy krążek Dream Theater, w końcu za perkusją znów zasiada ulubieniec fanów Mike Portnoy. Niedawno Dynazty wypuściło singlowy kawałek, muzycznie może bez niespodzianek, za to z genialną gitarową solówką. Już w styczniu powinien trafić na rynek Grave Digger, zapewne też bez zaskoczeń, ale kapela zawsze "dowozi". Powrotne Savatage to też byłoby coś. Będzie kolejne Europe, zapowiedzi twierdzą, że melodyjne. W.A.S.P., Crazy Lixx, Bonfire, H.e.a.t i Wildness to niemal pewniaki, podobnie z Osukaru. Czy nowe The Darkness będzie fajne - się posłucha. Ciekawe mogą być Def Leppard, Lordi, Joe Lynn Turner, Don Airey. Z ostrzejszych rzeczy chyba warto czekać na wypieki od Megadeth, Coroner, Possessed, Running Wild, Dark Angel, Destruction, Testament, Unleashed, Cradle Of Filth, Death Angel, Xentrix, Dismember i Anthrax. Candlemass też chyba coś spłodzi. Jest na co czekać :)