GUITARRIZER
Rok 2025 pod względem muzycznym był okresem naprawdę bardzo udanym, kontynuując zresztą dobrą passę z kilku ostatnich lat. Pojawiło się wiele godnych uwagi płyt, a i na brak koncertów też nie można było narzekać. Chociaż nie został wydany jakiś wiekopomny, rewolucyjny album, to ilość wydawnictw cieszących ucho (a nawet oko) jest na tyle duża, że to naprawdę wystarczy :) Lista krążków, które najbardziej przypadły mi do gustu ogranicza się tym razem do 30 pozycji, 10 honorowych wzmianek oraz sporej serii innych rekomendacji. Bez większego znaczenia dla kolejności, w końcu to tylko radosna zabawa:

1. Perfect Plan - Heart Of A Lion
Na swoim czwartym studyjnym albumie szwedzka ekipa prezentuje się silniej niż kiedykolwiek. Płyta uzbrojona w doskonałe kompozycje, przebojowe melodie, dobrze brzmiąca, z ulepszoną formułą pod każdym względem. Przy okazji też najlepsze dzieło z kategorii AOR 2025.

2. Alice Cooper - The Revenge Of Alice Cooper
Alicja z kolegami z klasycznego składu postanowiła zemścić się na niedowiarkach wątpiących w kreatywność tego konglomeratu. Jest klasyczne brzmienie oraz udane numery z charakterystycznym czarnym poczuciem humoru, nie brak też dawki melodyjności. Gratka dla fanów i nie tylko.

3. H.e.a.t - Welcome To The Future
H.e.a.t serwuje nam wesołą przyszłość, skoro ma to być przyszłość w stylu lat '80 ubiegłego wieku... Jest hiciarsko, 100%, wiadomix. Spodoba się na pewno, choć zaznaczę, że w moim odczuciu dwa poprzednie wydawnictwa wypadały lepiej.

4. Dynazty - Game Of Faces
Można odnieść wrażenie, że Dynazty rzuca rękawicę Beast In Black próbując wejść na pole "dyskotekowego metalu", choć może to też być efektem pobytu wokalisty w składzie Amaranthe . Składne, dopracowane kompozycje z kapitalnymi gitarowymi solówkami. Petarda.

5. Ghost - Skeletá
Z biegiem lat Ghost robi się coraz bardziej przebojowy. Było to słuchać choćby na poprzedniej płycie, teraz jest tego jeszcze więcej, 80's pełną parą. Starzy fani może nie są tym faktem specjalnie zachwyceni, ale reszta świata wręcz przeciwnie. Dobry kurs, prosimy go utrzymać Panie Forge!

6. Francesco Marras - Out Of The Fire
W kierunku melodyjnego hard rocka poszybował na swoim solowym albumie Francesco Marras, gitarzysta znany z Tygers Of Pan Tang. Muzyk śpiewa w większości utworów, choć pojawili się i goście jak David Readman (Pink Cream 69) i Gianni Pontillo (Victory). Najlepsze numery tutaj to te wolniejsze, "mistyczne".

7. Giant - Stand And Deliver
Z błogosławieństwem Danna Huffa Giant kontynuuje swoją działalność i bardzo dobrze. Choć pojawiają się głosy malkontentów, że to już nie ten sam klasyczny zespół, muzycznie nie ma to znaczenia. Kapitalny materiał, pełen hitów i doskonałych melodii. Jak najbardziej "jestem na tak".

8. Jelusick - Apolitical Ecstasy
Chluba Chorwacji czyli Dino wraz z kolegami po raz kolejny nie zawodzi. Tym razem ciągnie ich ku jeszcze cięższym brzmieniom. Drugie Skid Row, Black Label Society i tym podobne klimaty, a nawet progresywnie i pod thrash metal, choć nie brak i gustownych łagodniejszych numerów.

9. Jaywalk - Walk It Hard!
Konkretny strzał z Polski, choć brzmiący kompletnie amerykańsko Jeśli jednym ciągiem wymienię takie nazwy jak Warrant, Skid Row, Guns 'N Roses, Poison, Trixter czy XYZ, potrzebna będzie dodatkowa rekomendacja? Kapitalne gitarowe solówki, riffy jak złoto i dobrze zmajstrowane kawałki.

10. RoadHouse - RoadHouse
Znów coś, z czego ojczyzna może być dumna. Na swoim debiutanckim krążku niewielki osobowo skład oddaje wielki hołd stylom klasycznych grup takich jak Led Zeppelin, Deep Purple, Grand Funk Railroad, Aerosmith, Thin Lizzy, The Who... i robi to tak, że ma się ochotę na więcej.

11. Animalyze - Powerhouse
Tymczasem w Danii ekipa Animalyze postanowiła wskrzesić glam metal w jego najbardziej radosnej formie. Prosto, wesoło, z gang chórkami i na wzór Def Leppard (era Pyromanii), Helix, Autograph, Keel czy KISS. Muza robi robotę. (wydanie japońskie ma bonusy i lepszą okładkę, jakby ktoś pytał)

12. Steve Morse Band - Triangulation
Oto pozytywny skutek odejścia Steve'a Morse'a z Deep Purple, gdzie jego talent chyba się nieco marnował. Na tym albumie błyszczą zresztą nie tylko perfekcyjne partie gitar, ale też pozostałe instrumenty. Świetna robota doborowego składu i znakomitych gości (John Petrucci, Eric Johnson).

13. Andy Timmons - Recovery
Andy pozostaje nieco w cieniu sławy innych tuzów gitary, jednak znający jego twórczość i tak wiedzą, że to muzyk z czołówki. Kolejne dzieło i kolejny zestaw urzekających melodii. Są rockery, są ballady, jest charakterystyczne ciepłe brzmienie.

14. Joe Stump's Tower Of Babel - Days Of Thunder
Mogłoby się wydawać, że granie w formule Rainbow jest już do cna wyczerpane, a tymczasem Joe Stump udowadnia, że jest dokładnie odwrotnie. Nowe nagrania w lubianej starej stylistyce to jest to, zwłaszcza gdy całość okraszona jest tak dobrymi gitarowymi solówkami.

15. Crowne - Wonderland
Szwedzka supergrupa to chyba jeden z najbardziej udanych projektów, jaki wyszedł ze stajni Frontiers. Trzeci długograj to kolejna porcja ultramelodyjnych hitów z chwytliwymi refrenami i dodatkiem gitarowych solówek, zagranych z niemal komputerową precyzją.

16. W.E.T. - Apex
Dream team w składzie, to często wystarczający składnik do powstania dobrej muzy. Znów otrzymujemy spójny, melodyjny materiał, szybko wpadający w ucho. Początkowo album wydał mi się słabszy od lubianego "Retransmission", ale po czasie chyba stawiałbym je na równi.

17. Deraps - Viva Rock N' Roll
Bez zaskoczenia w stosunku do świetnego debiutu, ale na zbliżonym (wysokim) poziomie i do tego z lepszą produkcją. Ekipa zachowuje spuściznę stylu wczesnego Van Halena i chwała jej za to. Z pewnością chętnie posłuchamy trzeciego krążka utrzymanego w podobnej stylistyce.

18. Robin McAuley - Soulbound
Z jednej strony najsłabsza płyta w solowej karierze Robina McAuleya, z drugiej nadal jest to pozycja bardzo dobra. Już uprzednio dało się słyszeć odejście od AOR-u w kierunku gitarowego hard rocka, tym razem postawiono na jeszcze ostrzejsze brzmienie (skojarzenia z Lynch Mob).

19. Unleashed - Fire Upon Your Lands
W sieci można przeczytać, że Unleashed się skończył, że się tylko powtarza, a grupa po prostu robi swoje w swoim stylu. To klasyczny szwedzki death metal. Chyba nikt się nie spodziewał rewolucji. Miałyby tu być ukulele czy saksofon? Jest po staremu i tak jest dobrze.

20. Stellar Veil - Calling The Hearts Of The World
Zespół założony przez byłych członków greckiej formacji Hideaway, więc wiadomo, że musi być bardzo melodyjnie i tak też jest. Na płycie znalazło się kilka konkretnych "killerów", ale połowa albumu jest dość przeciętna. Muzycznie bardziej rockowo niż AOR-owo.

21. Coroner - Dissonance Theory
Powrót Coronera wywołał niemałą sensacje na scenie technicznego thrash metalu. Z niewielką zmianą w składzie (nowy perkusista) grupa rozwija formułę, jaką prezentowła na krążku Grin, z tym że brzmienie jest bardziej nowoczesne... a chciałoby się jednak brzmienia klasycznego.

22. Vigilhunter - Vigilhunter
Miłych niespodzianek nie da się nie lubić. Kilku włoskich muzyków z innych zespołów zeszło się i zarejestrowało materiał spomiędzy heavy metalu i hard rocka, z nutką progresywną, ale co najważniejsze, nadzwyczaj melodyjny, nawiązujący do złotych lat '80.

23. Civil Daze - Once In A Blue Moon
Bardzo przebojowy zestaw utworów oparty o stylistykę melodyjnego hard rocka. Pochodzenie zespołu z Upplands Väsby do czegoś w końcu zobowiązuje. Słucha się tego doskonale bez zbędnych "skipów". Mankamentem jest niestety dość mętna produkcja.

24. AZ - A2Z2
Już debiut projektu Marka Zondera i Raya Aldera przyciągał uwagę udanym połączeniem AOR-u z progresem, a kompozycje z następcy trzymają się tego samego wzorca. Krążek "rośnie" wraz z kolejnymi odsłuchami. Jedyna wada - skompresowane brzmienie.

25. Billy F. Gibbons - Cruising With Billy F. Gibbons
Billy Gibbons, czysta oczywistość, gitarzysta, wokalista i główny filar ZZ Top. Jeden z tych, których kochamy za to, że nie schodzą z obranej muzycznej ścieżki. Nic dziwnego, że płyta posiada ten sam klimat, co kilka ostatnich wydawnictw Zizich.

26. Ronnie Romero - Backbone
Ronnie Romero mógłby "śpiewać książkę telefoniczną" i jego głos wypadłby wspaniale, to fakt znany nie od dziś. Co do zwartości samego albumu, jest to zestaw bardzo udanych nagrań, które od razu przypadną do gustu fanom Rainbow i Dio.

27. Worldview - Invincible
Jeszcze jedno dzieło, które choć oryginalnością nie grzeszy, może urzekać. Grupa obraca się w progresywnym melodic metalu zapożyczając sobie to co najlepsze z muzyki wczesnego Queensrÿche i dokonań Kamelot, z domieszką Dio i Masterplan.

28. Wildness - Avenger
Znów solidne granie w stylu skandynawskiego melodyjnego hard rocka, do jakiego grupa zdołała nas przyzwyczaić. Szybko wpada w ucho, cieszy, ale wciąż ma się wrażenie, że postęp od ostatniego wydawnictwa jest niewielki. Na ich najlepsze dzieło wciąż czekamy...

29. Midnite City - Bite The Bullet
Podobnie sytuacja przedstawia się w przypadku brytyjskiego Midnite City. Poprzedni krążek był sporym krokiem wprzód pod względem melodycznym, tutaj materiał jest równie solidny, choć wciąż czegoś jeszcze brakuje, by wskoczyć o ligę wyżej.

30. The Big Deal - Electrified
Świetne kompozycje, godna podziwu gitarowa robota, fajne pojedynki gitary z klawiszami. Utrzymany poziom debiutu, może nawet lepiej. Co się tyczy linii wokalnych, chyba niepotrzebnie czasem szybują w kierunku maniery znanej z symfonicznego metalu.
Honorowe wzmianki:
31. Don Airey - Pushed To The Edge
32. Crazy Lixx - Thrill Of The Bite
33. Bonfire - Higher Ground
34. Testament - Para Bellum
35. Great Train Graveyard - Great Train Graveyard
36. Bangalore Choir - Rapid Fire Succession (On Target Part II)
37. Wings Of Steel - Winds Of Time
38. Entrails - Grip Of Ancient Evil
39. Colosseum - XI
40. My Darkest Hate - Rust And Bones
To z pewnością nie wszystko. Ciekawe krążki wydali też inni wykonwcy tacy jak (w kolejności alfabetycznej): Don Airey, Art Nation, Backlash, Bear Bone Company, Big Canyon, Blind Golem, Blue Ambition, Joe Bonamassa, Bonfire, Brother Firetribe, Bumblefoot, Captain Black Beard, Catalano, Caught In Action, Circus Of Rock, Cirkus Prütz, Cradle Of Filth, Crimson Storm, Crosson, Dangerous Toys, Dark Angel, Darker Half, The Darkness, Dave D, The Dead Daisies, Destruction, DeWolff, Dirkschneider And The Old Gang, Dream Theater, First Light, FM, Front Row Warriors, Ginevra, Anthony Gomes, Grave Digger, Hall Of Gods, Harem Scarem, Hartmann, Heart Line, Hearts On Fire, Hell In The Club, Helloween, Holler, Dann Huff, IMKT, Hetman, The Johnny Jetson Band, Kilmara, Anthony Krizan, Labyrinth, Laguna, LeBrock, Lethal X, Lynch Mob, Madhouse, Mantric Momentum, Marty And The Bad Punch, Meridian, Nemo, Nightblaze, NightKill, Nightsteel, Night Terror, Pastor Brad, Pearls & Flames, Rick Pierce Group, Presto Ballet, Vernon Reid, Rites To Ruin, Rocket Queen, Rust n' Rage, Sainted Sinners, Savaged, Shiraz Lane, Sign Of The Wolf, Skull Revenge, Sodom, Soul Seller, Spock's Beard, Stargazer, Sweet Freedom, Testament, Thundermother, Timson AOR, Tower, Transcendence, Treat, Walter Trout, Tumenggung, Turbo, Turkish Delight, Turn Back Time, Tush, Twins Crew, Gabrielle de Val, Danny Veras, Wanted, Wheels Of Fire, Wildheart, Wytch Hazel.
W zeszłym roku wspominałem o coraz większym udziale AI w tworzeniu muzyki. Nadal jest on coraz większy, a także niestety lub stety (zależy z której strony na to patrzeć), coraz lepszy... Materiał zarejestrowany przy udziale sztucznej inteligencji na moich listach się nie pojawi. Choćby był wspaniały, powstaje w zbyt łatwy sposób. Sam lubię czasem posłuchać, ale wolę wspierać żywych muzyków, którzy poświęcają swój cenny czas na poznawanie tajników poszczególnych instrumentów.
Kolejny rok, 2026, zapowiada się też apetycznie. Może w końcu ukażą sie długo wyczekiwane krążki King Diamond i Mercyful Fate. Z niecierpliwością czekam na nowe dawki melodii od skandynawskich pewniaków takich jak Osukaru i Emotional Fire. Potwierdzoną datę wydania ma też, podobno ostatni, album Megadeth (dużych oczekiwań wobec niego co prawda nie mam, ale chętnie posłucham). Skoro potwierdzony jest także tytuł nowej płyty Savatage, nie pozostaje nic innego jak trzymać kciuki, by zgodnie z planem wyszła w tym roku. Już na początku stycznia usłyszymy, co ma do zaprezentowania Bullet, a pod koniec miesiąca weterani z Helix oraz na nowo poszukujący siebie Kreator. W lutym trójka Black Swan. Marzec należy do Tyketto i Axela Rudiego Pella. W dalszych terminach powinny ukazać się dzieła takich grup jak Crashdïet, Airbourne, Anthrax, Alcatrazz, Black Label Society, Crimson Glory. Świetnie zapowiada się melodic progfolk od Myrath. Seventh Wonder w końcu znalazło zastępcę dla Tommy'ego Karevika i coś przygotowuje, a nigdy nie zawodzi. Chyba warto czekać na Conception. Europe odgrażało się już wcześniej, że zaatakuje melodyjnym materiałem (a przy okazji mamy przecież piękną, okrągłą rocznicę wydania The Final Countdown). Ponadto solowy John Norum. Coś pichcą Steel Panther, Doro, U.D.O., Firewind, Saxon, Lita Ford, a z ostrzejszych rzeczy niezawodne Overkill. Queensrÿche sypało ostatnio udanymi płytami, więc jest spora szansa, że i kolejna będzie świetna. Ostatni krążek Victory był dobry, no to czeka się na następcę. Nowe Running Wild - czemu nie? Symphony X powinno pozytywnie zaskoczyć. Stratovariusa też się posłucha. Znów chciałoby się rzec: Let the good times rock!