Zestawienie najlepszych płyt za rok 2023

GUITARRIZER

Będzie krótko i konkretnie. Pod względem muzycznym rok bardzo udany, bo jak zwykle jest z czego wybierać, choć arcydzieł niewiele, to innych klejnotów nieco się uzbiera. Tym razem 30 najlepszych pozycji oraz sporo polecanych. W kolejności nieszczególnie zobowiązującej:

Winger - Seven

1. Winger - Seven

Po 9 latach Winger zrobił niespodziankę fanom nagrywając kapitalny krążek łączący style kilku pierwszych płyt. Więcej nawiązań do tych "smutniejszych" nagrań, w zasadzie zero do tych "weselszych". Dla miłośników "Headed For The Heartbreak", "Under One Condition", "Spell I'm Under" etc. pozycja obowiązkowa.

Stardust - Kingdom Of Illusion

2. Stardust - Kingdom Of Illusion

O ile pierwszy krążek Stardust to materiał głównie AOR-owy, tym razem grupa zaprezentowała wybuchową mieszankę hitów spomiędzy melodyjnego hard rocka, AOR-u, a nawet odrobiny progresu. Ponadto szczególnie przyłożono się do produkcji i album brzmi obłędnie znakomicie.

Robin McAuley - Alive

3. Robin McAuley - Alive

Czy Robin nagrał coś słabego? Nic na myśl nie przychodzi, ostatnio wręcz można go usłyszeć na samych dobrych płytach, czy to w Black Swan czy solowo. Wciąż pamiętamy rewelacyjne "Standing On The Edge", a tu już wokalista atakuje nas hard rockowym i nadal bardzo melodyjnym albumem "Alive".

Jelusick - Follow The Blind Man

4. Jelusick - Follow The Blind Man

Ależ petarda! Muzycznie przy granicy ostrego hard rocka gdzieś z okolic drugiego dzieła Skid Row w połączeniu z Whitesnake '87 i dokonań Black Label Society. Naturalna kontynuacja działalności Animal Drive, powalająca praca gitar i sekcji rytmicznej oraz rewelacyjny jak zawsze głos Dino Jelusicka.

Dave Lombardo - Rites Of Percussion

5. Dave Lombardo - Rites Of Percussion

Fani perkusisty znanego przede wszystkim z gry w Slayer i Grip Inc. doczekali się w końcu jego pierwszego solowego krążka... i tu niespodzianka. Dave nie bębni do końca tak, jak można by się tego spodziewać, zamiast tego serwuje nam różne egzotyczne (z rockowego punktu widzenia) rytmy z wieloma warstwami subtelności.

Dirty Honey - Can't Find The Brakes

6. Dirty Honey - Can't Find The Brakes

Od samego początku muzycy z Dirty Honey grają gdzieś pomiędzy Aerosmith a Led Zeppelin i wychodzi im to świetnie i tu zaskoczenia akurat nie będzie. Kolejna porcja dobrze wyważonych utworów, gdzie trzeba, tam jest energetycznie, w innych miejscach natomiast bluesująco, ale zawsze z odpowiednim feelingiem.

Vandenberg - Sin

7. Vandenberg - Sin

Zawsze bardzo dobra, nigdy zaś chyba nieaspirująca do topu ekipa Adriana Vandenberga postanowiła ten fakt zmienić, tyle że w dość specyficzny sposób. Mianowicie grupa wbiła się gdzieś pomiędzy najlepsze dokonania Whitesnake z okolic roku 1987 a pierwszą płytę Wicked Sensation. Ależ udany klon!

Demons Down - I Stand

8. Demons Down - I Stand

"Random Band Generator" popisał się raz jeszcze i wyczarował nam muzyczną mieszankę stylów Rainbow i House Of Lords (zresztą trzon tej drugiej grupy stanowi też Demons Down). Z jednej strony jest melodyjnie, z drugiej jest i klasycznie. Album znacznie zyskuje przy kolejnych odsłuchach.

Hitten - While Passion Lasts

9. Hitten - While Passion Lasts

Po udanym dziele "Triumph And Tragedy" mamy oto jeszcze lepsze! Ze słonecznej Hiszpanii przybywa melodyjna dawka hard rocka i heavy metalu. Znajdą dla siebie coś i fani Whitesnake i maniacy Judas Priest. W tym gatunku na prowadzeniu jest dwóch zawodników: Striker i Hitten... potem długo nic.

Gravity Fields - Disruption

10. Gravity Fields - Disruption

Przebojowa mieszanka instrumentalnego rocka progresywnego, fusion i muzyki elektronicznej, wszystko gustownie zmajstrowane, a do tego bardzo melodyjne. Taką ucztę zaserwowała wybrednym słuchaczom mało znana(!) grupa z Barcelony. Od teraz, miejmy nadzieję, zyska należną sławę.

Ben Rogers' Instrumental Asylum - Splash Landing

11. Ben Rogers' Instrumental Asylum - Splash Landing

Czy surf rock żyje? Najwyraźniej tak. Czy w tym stylu da się jeszcze zagrać coś dobrego? Ależ oczywiście i przykładem tego niech będzie "Splash Landing" w wykonaniu australijskiego tria. Kto lubi charakterystyczne brzmienia gitar z pogłosami w stylu Dicka Dale'a, The Ventures czy The Shadows, nie może przegapić tej pozycji.

Drift Lab - Moonlight

12. Drift Lab - Moonlight

Projekt włoskich wirtuozów skupiony wokół klawiszowca Manuele Montesantiego, w skład którego wchodzi m. in. chwalony ostatnio gitarzysta Matteo Mancuso. Propozycja muzyczna z gatunku fusion, powiedzmy taki bardziej melodyjny i łatwy do strawienia jazz rock, nastawiony na apetyczne subtelności dźwiękowe.

Uriah Heep - Chaos & Colour

13. Uriah Heep - Chaos & Colour

Bardzo dobry zestaw nagrań, który z pewnością spodoba się fanom zespołu, bo zawiera wszystkie składniki, jakie uwielbiają Heepsterzy. Specyficzne gitary, chóry w stylu "fantasy" i Hammondy są tu obecne. Jedynie problem w tym, że wszystko jest zbyt podobne do poprzedniego krążka...

Crowne - Operation Phoenix

14. Crowne - Operation Phoenix

Naturalna kontynuacja nastawionego na przeboje stylu obranego już na debiucie tego projektu, a być może już zespołu. Działa formuła wypracowana przez takich współczesnych tuzów jak H.e.a.t, Crazy Lixx czy Eclipse. Wystarczy zerknąć na skład i już wiadomo, że to musiało zadziałać.

Temple Balls - Avalanche

15. Temple Balls - Avalanche

Z płyty na płytę coraz większe postępy. Na brak melodii z pewnością narzekać nie można, fińska załoga zadbała też o chwytliwe riffy i bajeczne, gitarowe solówki, depcząc tym samym po piętach takim grupom jak Crashdïet, Crazy Lixx czy H.e.a.t. Jak dotąd to najlepszy album Temple Balls.

Midnite City - In At The Deep End

16. Midnite City - In At The Deep End

Z płyty na płytę brytyjska załoga gra coraz lepiej i nietrudno zgadnąć, że najlepsze dźwięki znajdziemy właśnie na tym krążku. Muzycznie plasują się pomiędzy AOR-em a melodyjnym hard rockiem i powinny zadowolić przede wszystkim miłośników grania a'la Bad Habit, Bai Bang czy Chrisa Laneya (na marginesie, miksował tę płytę).

The Defiants - Drive

17. The Defiants - Drive

Tej załogi miłośnikom melodyjnego hard rocka specjalnie przedstawiać nie trzeba, wszak większość składu to muzycy powiązani z Danger Danger. Zresztą stylistycznie materiał daleko od D2 nie odbiega. Melodii nie brakuje, produkcja konkretna, a Rob Marcello wycina solówki zawodowo.

Kent Hilli - Nothing Left To Lose

18. Kent Hilli - Nothing Left To Lose

Trzeba przyznać, że wokalista Kent Hilli ma swój czas. Świetna forma i kapitalne krążki jeden za drugim (Perfect Plan, Giant i solo). Na pewno zachwyceni będą fani AOR-u. Gatunek ma swoje sztywne ramy i nie ma tu miejsca na zbędne kombinowanie. Liczy się dobre brzmienie i wpadające w ucho kawałki.

Elegant Weapons - Horns For A Halo

19. Elegant Weapons - Horns For A Halo

Ronnie Romero zaśpiewał w tym roku na kilku albumach, ale ten najbardziej jest godny wyróżnienia. Poza nim błyszczy reszta składu marzeń, dwóch muzyków związanych z Judas Priest (Richie Faulkner i Scott Travis) oraz basista Pantery - Rex Brown. Reasumując, fajne granie z pogranicza hard rocka i melodic metalu.

Bai Bang - Sha Na Na Na

20. Bai Bang - Sha Na Na Na

Gdyby startowali w konkursie na głupi tytuł płyty i najsłabszą okładkę, to pewnie by wygrali ;) Trzeba natomiast przyznać, że muzycznie materiał jest bardzo przebojowy i gdy przymknie się oko na banalne teksty, dobrą zabawę mamy gwarantowaną. Tak naprawdę tyle wystarczy.

Janet Gardner / Justin James - No Strings

21. Janet Gardner / Justin James - No Strings

Duet Gardner / James znów uderza porcją przebojowych i dość energetycznych numerów... i po raz kolejny dobrze się to kojarzy z najlepszymi dokonaniami Vixen. Co prawda Lisiczki szykują nowe dzieło z Lorraine Lewis, ale czy będzie to równie smakowite jak wypiek ich dawnej koleżanki?

Jeremy Peck - Illuminate

22. Jeremy Peck - Illuminate

Amerykański multiinstrumentalista Jeremy Peck proponuje tutaj instrumentalne gitarowe granie w stylu tych wolniejszych utworów Joe Satrianiego, jakich pełno jest na jego płytach. Oryginalności w tym oczywiście nie ma, ale jest wyczucie smaku. Miło posłuchać.

Angra - Cycles Of Pain

23. Angra - Cycles Of Pain

Krążek dzieli fanów na dwie grupy. Malkontenci woleliby słyszeć neoklasyczne power metalowe "patatajowanie", stanowią pierwszą grupę i prawdopodobnie to nie zestaw dla nich. Drudzy to ci, którzy chętniej witają progresywne wpływy, wstawki oraz smaczki i to jest rzecz dla nich.

DGM - Life

24. DGM - Life

Nowa dawka techniczno-rytmicznych połamańców od włoskiej, wysłużonej już ekipy DGM wraz z kapitalnymi gitarowymi solówkami. Jest apetycznie, tyle że mocno podobnie do dwóch wcześniejszych wydawnictw, więc brak już tego magicznego efektu zaskoczenia.

Extreme - Six

25. Extreme - Six

Po 15 latach przerwy z nowym krążkiem przypomina się Extreme i robi to w wielkim stylu. Nuno Bettencourt i jego solówki ponownie wpędzą niejednego gitarzystę w kompleksy, tego zresztą można było się domyślić... Czego z kolei zabrakło? Większej ilości melodii jak na trzech pierwszych płytach grupy.

Paul Gilbert - The Dio Album

26. Paul Gilbert - The Dio Album

Ciekawy i udany eksperyment Paula Gilberta polegający na oddaniu gitarą geniuszu wokalnego Ronniego Jamesa Dio. Dobór repertuaru opiera się na jego solowych dokonaniach oraz kawałkach Rainbow i Black Sabbath, gdzie się udzielał. Efekt świetny, choć ze skromną produkcją (budżet?).

Rising Wings - Reach

27. Rising Wings - Reach

Miał to być pierwotnie projekt całkowicie odegrany i zaśpiewany przez niemieckiego multiinstrumentalistę Floriana Bauera, finalnie pojawiło się tu dodatkowo kilku perkusistów. Dobrze jest ponownie zetknąć się z niemieckim, melodyjnym graniem a'la Bonfire czy Victory z pewnym dodatkiem Hardline.

Alcatrazz - Take No Prisoners

28. Alcatrazz - Take No Prisoners

Gdyby ktoś nie zauważył, od kilku lat w Alcatrazz wiosłuje Joe Stump, a gardłuje Doogie White. Brak Grahama Bonnetta niektórych szokuje, ale i bez niego zespół nie bierze jeńców. Muzycznie jest co najmniej poprawnie, przydałaby się natomiast wartość dodana w postaci oryginalności.

Edge Of Forever - Ritual

29. Edge Of Forever - Ritual

Dwa wcześniejsze dzieła ekipy dowodzonej przez Alessandro Del Vecchio były znakomite. Tu jest solidnie i poprawnie, czasem pojawiają się urozmaicenia np. w postaci perkusyjnych galopad, za to w ocenie niektórych nastąpiła strata w postaci chwytliwych melodii.

Alice Cooper - Road

30. Alice Cooper - Road

Alicja wciąż w dobrej formie i za to wielki szacunek. Prawdopodobnie fani takich przebojowych płyt jak "Trash" czy "Hey Stoopid" będą kręecić nosem, jednak nie da się ukryć, że wielbiciele klasycznego Coopera poczują się ukontentowani. Taki retro Alice z lat '70.

Reszta ciekawych płyt, po które warto sięgnąć, w kolejności alfabetycznej: All My Shadows, Anthem, Apollo's Heart, Arch Echo, Archon Angel, Arctic Rain, Art Nation, Ronnie Atkins, Barnabas Sky, Big City, The Bites, Black Stone Cherry, Bonafide, Boys From Heaven, Care Of Night, Michael Catton, Circus Of Rock, Creye, Cry Of Dawn, Dead Man's Whiskey, Degreed, Dogma, Bruce Drummond, Eclipse, The Jeremy Edge Project, Electric Gypsy, Elewout de Raad Project, Emotional Fire, The Enigma Division, Fifth Angel, First Night, First Signal, The Flood, Freakshow, Magnus Karlsson's Free Fall, Frenzy, Frozen Rain, Game Raga, Janet Gardner & Justin James, Ben Granfelt, The Guess Who, Infinite & John Diva And The Rockets Of Love, Divine, Duskwood, Grand Design, Gunner, H.e.a.t, Joel Hoextra's 13, Hurricane, Imperium, Jethro Tull, Danny Jones, Kamelot, Khymera, King Gizzard & The Lizard Wizard, Kings Crown, Lalu, Lazy Bonez, LeBrock, Lordi, Love Gang, George Lynch, Lynch Mob, Matteo Mancuso, Mecca, Metallica, Midnight Phantom, Myrath, Nitrate, Obituary, The Oracle Machine, Overkill, Overland, Ozric Tentacles, Shawn Michael Perry, Primal Fear, The Prog Collective, Pyramaze, Will Rayson, Renaissance Rock Orchestra, Riv, Romeo's Daughter, Ronnie Romero, Chris Rosander, The Runaway Wild, S.N.A.K.E., Sad Serenity, Saffire, Saxon, Scream Maker, Abel Sequera, Seventh Crystal, Marco Sfogli, Shakra, Sky Empire, Snake Oil, Soen, Soledriver, Stargazer, Station, Steel Panther, Stormwarning, Streetlight, Sweet & Lynch, T3nors, Terje, Third Eye, TNNE, Tuple, Twilight Road, Vai / Gash, Vitalines, Vypera, Rick Wakeman And The English Rock Ensemble, Warrior, Wheel Of Time, White Spirit, Wig Wam, The Winery Dogs, Wishing Well, Youthex.

Na co czekać w 2024 r.? Coś się znajdzie... Będzie nowe Crazy Lixx, ale niestety tylko skladanka z kilkoma nowymi numerami. To niemal pewne, że nowe wypieki Striker i Osukaru będa miłę dla uszu. Może w końcu zaskoczy King Diamond i Mercyful Fate (ileż można czekać? ;)). Powinny pojawić się nowości od takich wykonawców jak Annihilator, Bruce Dickinson, Kissin' Dynamite, Firewind, Axel Rudi Pell, Lita Ford, BulletBoys, Europe, Deep Purple, Dream Theater, Judas Priest, Saxon, Lillian Axe... Coś dostarczy prawdopodobnie Ozzy Osbourne, są i pogłoski, że coś dzieje się w obozie Savatage, intryguje wieść o solowym krążku Michaela Wiltona (Queensrÿche) a Sebastian Bach wypuścił już całkiem apetycznego singla. Ma być kolejny album W.A.S.P., które przecież nigdy nie zawodzi. Po Mötley Crüe cudów już się nie ma co spodziewać, ale dajmy im szansę. HammerFall zawsze miło posłuchać. Z cięższych brzmień zapowiedziano Cradle Of Filth, Morbid Angel, Evil Dead, Pestilence, Sodom i Sacred Reich. Jak zawsze warto też liczyć na nowe, zdolne załogi, które udowodnią, że rock wcale nie umarł.