Zestawienie najlepszych płyt za rok 2022

GUITARRIZER

"Inter arma silent Musae" (w czasie wojny milczą Muzy), jak powtarzali starożytni i nowożytni za Cyceronem, jednak mimo prowadzonych w 2022 r. wojen, mimo inflacji i mimo ogólnej apatii, dla muzyki akurat był to rok bardzo udany. Liczba wydanych albumów była ogólnie imponująca, ale co najważniejsze, spora ich część łatwo wpadła w ucho i sprawiła radość w ich odsłuchiwaniu.

W niniejszym zestawie najlepszych wydawnictw AD 2022 znalazło się aż 50 pozycji podstawowych i niemal dwa razy tyle innych rekomendowanych. Kolejność jak zwykle nie jest istotna, dzieła znajdujące się nawet za czterdziestym miejscem niewiele ustępują tym z początku listy. Zrelaksowani i wyluzowani zaczynamy coroczną zabawę:

Queensrÿche - Digital Noise Alliance

1. Queensrÿche - Digital Noise Alliance

Nowe wcielenie Queensrÿche nabiera siły wraz z kolejnymi krążkami, przy tym pojawiają się ciekawsze melodie i aranżacje jak za starych dobrych czasów. Niektóre utwory przypominają lubianą erę "Empire", inne "Rage For Order", a z tamtego nowocześniejszego Queensrÿche niewiele już zostało.

H.e.a.t - Force Majeure

2. H.e.a.t - Force Majeure

Energia - jest; chwytliwe melodie - są; techniczne solówki są; konkurenci bardzo nieliczni. Witamy ponownie na podium, Panowie z H.e.a.t! Wielu martwiło się odejściem Erika Grönwalla, jednak powracający Kenny Leckremo śpiewa niemal w identycznym stylu, słowem podmiana bezbolesna.

Acid Witch - Rot Among Us

3. Acid Witch - Rot Among Us

Jedna z najbardziej oryginalnych pozycji ostatnich lat z pogranicza doom metalu, stoner metalu i muzyki psychodelicznej, a przy tym bardzo melodyjna. Wokale przypominające głos wiedźmy są po prostu obłędne, ciężkie gitary doprawiono tu i owdzie syntezatorami, do tego wszystko brzmi znakomicie i ze sobą współgra.

Edge Of Forever - Seminole

4. Edge Of Forever - Seminole

Na poprzedniej płycie grupa eksplorowała tematykę indiańską, choć słowa niosły bardziej ogólny, pozytywny przekaz. Tu jest podobnie. Lider zespołu przyzwyczaił już nas do wydawania licznych płyt w ciągu tego samego roku, ale Edge Of Forever wyróżnia się bardziej gitarowym charakterem całości.

Skills - Different Worlds

5. Skills - Different Worlds

"Losowy generator zespołów" czasem świetnie wywiązuje się ze swego zadania i tak jest tym razem. Wokalista Renan Zonta, gitarzysta Brad Gillis, basista Billy Sheehan i perkusista David Huff plus doborowe grono kompozytorów zmajstrowali ultra solidny materiał, obok którego fan melodyjnego rocka nie może przejść obojętnie.

Seventh Wonder - The Testament

6. Seventh Wonder - The Testament

Znów sporo czasu zeszło w oczekiwaniu na nowe dzieło Szwedów (tym razem prawie 4 lata), za to efekt finalny znakomity jak zwykle. Doskonały przykład na to, jak można tworzyć coś dobrego i zarazem gwarantować jakość zasłużonych klasyków. Jedna z najlepszych obecnie grup progresywnych.

Immolation - Acts Of God

7. Immolation - Acts Of God

W kategorii ekstremalnej death metalowej łupaniny najlepiej w roku 2022 poradziła sobie ekipa Immolation. Liczne zmiany tempa, precyzja wykonania, ciekawe układy melodyczne i rytmiczne oraz brutalny, wokalny charkot to jest to, co tygryski lubią najbardziej w tym gatunku muzyki.

Simon Phillips - Protocol V

8. Simon Phillips - Protocol V

Ceniony w branży perkusista Simon Phillips prezentuje swoje nowe dzieło utrzymane w stylistyce jazz/fusion, rocka, progresji i elementów muzyki funk. Krótka lista utworów może być myląca, w każdym z nich dzieje się tak wiele, że ze składowych pomysłów dałoby się uskładać kilka naprawdę niezłych płyt.

Andy Timmons - Electric Truth

9. Andy Timmons - Electric Truth

Blues rockowa perełka od zawsze niezawodnego Andy'ego (pamiętamy go z Danger Danger). Album w lwiej części instrumentalny, śpiew pojawia się raptem w dwóch nagraniach. Urzeka różnorodnością, melodyką, wyczuciem i mistrzowskim wykonaniem. Gitarzyści, słuchajcie i uczcie się, tyle można wycisnąć z wiosełka!

King Buffalo - Regenerator

10. King Buffalo - Regenerator

Trudno w kilku słowach opisać, co gra trio opatrzone szyldem King Buffalo, ale jest to jakaś mieszanka psychodelii, heavy bluesa, stoner rocka, space rocka, czasem nawet jakichś ech po Pink Floyd i U2. No właśnie, muzyków jest tu raptem trzech, a wygenerowane dźwięki tworzą dużo przestrzeni, są ciekawe strukturalnie i dają do myślenia.

Wildnite - Symphony Of Apathy

11. Wildnite - Symphony Of Apathy

Godny uwagi melodyjny hard rock z Norwegii, o którym mało kto słyszał, bo promocję zapewniono mu niemal zerową. Stylistycznie słychać wpływy Lionsheart, Driver, Icon czy Love And War, by dodać coś z nowszych kapel. Są killery, jest moc, tak się powinno grać w dzisiejszych czasach!

Keith LuBrant - Sometimes There Are No Words

12. Keith LuBrant - Sometimes There Are No Words

Jak twierdzi sam LuBrant, jest to "list miłosny" do gitarzystów, jacy mieli wpływ na kształtowanie się stylu gry Keitha: Paula Gilberta, Bruce'a Bouilleta, Grega Howe, Richiego Kotzena, Steve'a Vaia i Nuno Bettencourta. Efekt piorunujący, przy tym mocno melodyjny i ani trochę nie nużący. Rzecz obowiązkowa dla fanów gitarowego wymiatania.

Ghost - Impera

13. Ghost - Impera

Praktycznie najbardziej przebojowy materiał w dotychczasowej dyskografii Tobiasa i jego bandy ghouli. W tej mieszance gatunkowej złożonej z kilku odmian rocka można doszukać się melodyjnego hard rocka, rocka progresywnego, elementów z muzyki Queen i kto wie, czego jeszcze.

Belphegor - The Devils

14. Belphegor - The Devils

Jeśli mowa o przekraczaniu granic w ekstremie, to Belphegor przekroczył je już dawno temu, bo za perkusją zawsze zasiadał któryś z najszybszych bębniarzy na świecie. Nowy album klasyków gatunku nieszczególnie odbiega od swych poprzedników, za to gitarowe solówki zdają się być bardziej melodyjne niż zazwyczaj.

Joe Satriani - The Elephants Of Mars

15. Joe Satriani - The Elephants Of Mars

Joe odpuścił sobie właściwie wymiatanie znane z wczesnego etapu kariery, a skupił się na graniu ilustracyjnym, gdzie główną rolę gra artykulacja i ogólny klimat kompozycji. Jedna z muzycznych pozycji, którą bardziej się przeżywa niż ekscytuje. Niezależnie co kto o tym myśli, dla fanów Satcha rzecz obowiązkowa.

Bad Sister - Where Will You Go

16. Bad Sister - Where Will You Go

Przebojowa pozycja utrzymana gdzieś pomiędzy melodyjnym hard rockiem a AOR-em, z wokalami a'la Bonnie Tyler i niemieckim akcentem, zresztą od powracającej po latach niemieckiej formacji. Słuchanie tak skomponowanych, nagranych i wyprodukowanych utworów to czysta przyjemność.

Orlando Barbuto - Crush

17. Orlando Barbuto - Crush

Jeszcze jedna muzyczna uczta dla miłośników shreddingu. Włoski gitarzysta Orlando Barbuto prezentuje swoje kompozycje stylistycznie inspirowane wydawnictwami Joe Satrianiego, Steve'a Vaia, Grega Howe'a czy Michaela Lee Firkinsa. Czasem gra szybko, czasem wolno oraz ilustracyjnie... i tak ma być.

Black Swan - Generation Mind

18. Black Swan - Generation Mind

Jak się okazuje, Black Swan to więcej niż projekt, to już zespół. Dwa lata temu doborowa załoga wzięła słuchaczy spragnionych melodyjnego hard rocka szturmem, ale uwaga, nowy krążek McAuleya, Pilsona, Beacha i Starra jest jeszcze lepszy. Więcej hitów, lepsze brzmienie całości. Wyrazy uznania.

Michael Romeo - War Of The Worlds, Part II

19. Michael Romeo - War Of The Worlds, Part II

Stylistycznie to takie samo granie jak w Symhony X i na poprzednim krążku, za to za mikrofonem stoi jedno z najlepszych gardeł muzyki rockowej ostatnich lat - Dino Jelusic. Melodyka, rytmiczne łamańce, miks spodziewanego z niespodziewanym, finalnie efekt bombowy.

91 Suite - Back In The Game

20. 91 Suite - Back In The Game

Chyba wszyscy pamiętamy debiut 91 Suite - szczerze mówiąc, jeden z najlepszych krążków Anno Domini 2001. Późniejsza dwójeczka była słaba, ale w 2019 r. hiszpańscy AOR-owcy "rozpoczęli od nowa" EP-ką i teraz "powrócili do gry", a gra, co by nie mówić, znów znakomicie im idzie.

Remedy - Something That Your Eyes Won't See

21. Remedy - Something That Your Eyes Won't See

Ten zestaw melodyjnych nagrań pełnych energetycznych partii gitar, fajnych klawiszy i chórków kojarzonych z zespołami skandynawskimi to głównie dzieło gitarzysty i kompozytora Rolanda ”Rolliego” Forsmana. Nie jest to nowicjusz, komponował już dla Joe Lynn Turnera, One Desire i Crazy Lixx. Gratka dla fanów H.e.a.t, Creye i One Desire.

Girish And The Chronicles - Hail To The Heroes

22. Girish And The Chronicles - Hail To The Heroes

Hard rockowy fenomen z Indii, które z takiej muzyki nie słyną, ale GATC dwoi się i troi, by to zmienić! Niespożyte pokłady energii, świdrujące gitary, za mikrofonem wokalista robiący swym głosem miazgę i bardzo kumata sekcja rytmiczna. Jak do tej pory najlepsze dzieło Girisha i jego ekipy.

A-Z - A-Z

23. 23. A-Z - A-Z

Ciekawy projekt, do którego przyciągają nazwiska muzyków z Fates Warning. Udana mieszanka AOR-u i rocka progresywnego, czyli de facto właśnie takie Fates Warning podane w melodyjnej odsłonie. Trudno mieć do takich eksperymentów nastawienie negatywne, skoro są to eksperymenty bardziej niż owocne.

Giant - Shifting Time

24. Giant - Shifting Time

Sporo narzekania, że to już nie ten sam Giant co kiedyś, ale hej, kogo to obchodzi? Grunt, że dostajemy zgrabny miks kilku solidnych przebojów i kilku poprawnych ścieżek AOR-owych, na których tle błyszczy głos Kenta Hilli. Swoją drogą, dużo to lepsze od "Promise Land" sprzed ponad dekady.

Crashdïet - Automaton

25. Crashdïet - Automaton

Ależ niespodzianka, najlepszy album Crashdïet, chyba nawet lepszy od debiutu (niektórzy przyjmą to jak oszczerstwo, trudno). Naprawdę nieźle buja. Gdyby ograniczyć listę do samego sleaze/glamu zapewne byłby na samym szczycie. Po takim sobie "Rust" prawdziwa torpeda.

The Hu - Rumble Of Thunder

26. The Hu - Rumble Of Thunder

W 2019 r. mongolscy folk metalowcy zrobili światu niespodziankę prezentując "coś nowego" i to coś było naprawdę niezłe. "Rumble Of Thunder" jest jeszcze lepsze, bardziej żywiołowe, weselsze, z większą dozą energii i ma większą liczbę przebojów. Kto z jakichś powodów pominął debiut, niech śmiało sięga po dwójkę.

Crossing Rubicon - Perfect Storm

27. Crossing Rubicon - Perfect Storm

Multiinstrumentalista Cenk Eroglu zajmował się wieloma gatunkami muzycznymi, ale w głębi duszy cały czas czuł się muzykiem melodic rockowym. W jego archiwach czekały gotowe kompozycje, ale brakowało odpowiedniego wokalisty - do czasu, aż spotkał Johna Bisahę (The Babys). No i i mamy fajny, AOR-owy krążek.

Joe Bonamassa - Road To Redemption

28. Joe Bonamassa - Road To Redemption

Joe to bardzo płodny artysta, więc nie powinno być zaskoczeniem, że nagle bez zapowiedzi wydał EP-kę. Jest to zlepek trzech wersji utworów z albumu Redemption z 2018 r. oraz trzech kawałków, które się dołączane były do specjalnej edycji płyty i pochodzą z tej samej sesji nagraniowej. Miła niespodzianka.

Deraps - Deraps

29. Deraps - Deraps

Precyzja, z jaką trio prowadzone przez gitarzystę/wokalistę Jacoba Derapsa dosłownie sklonowało styl pierwszych płyt Van Halena, jest naprawdę godna podziwu. Gitarowo świetnie, sekcja rytmiczna też robi robotę, produkcja z pewnością mogłaby być lepsza, podobnie i linie wokalne.

Altzi - All Eyes On Me

30. Altzi - All Eyes On Me

Altzi to nic innego jak solowy debiut wokalisty Ricka Altziego znanego choćby z Masterplan, At Vance czy zespołu Hermana Franka. Tym razem nie jest to power metalowe granie, a raczej coś z pogranicza AOR-u i melodic rocka. Jeśli zastanawiacie się, jak mu tu idzie, nie ma takiej potrzeby. Rick jest ze Szwecji, a tam znają się na rzeczy.

Perfect Plan - Brace For Impact

31. Perfect Plan - Brace For Impact

To też znana w branży AOR-owej grupa i w sumie prezentuje dość podobny materiał do dwóch poprzednich krążków. Różnica jednak jest taka, że teraz dostajemy więcej rockerów, mniej ballad i ogólnie całość zdaje się bardziej żywiołowa i to jest dobry kierunek dla formacji Kenta Hilli.

Arcades - 11th Dimension

32. Arcades - 11th Dimension

Jeszcze jedna perełka roku 2022, która przejdzie niezauważona przy zerowej promocji. Pozycja instrumentalna, stylistycznie plasująca się w klimatach retro synth wave, okraszona solidnie gitarami. W dużej mierze granie ilustracyjne, epickie, mogłoby posłużyć za soundtrack, gdyby chciano nakręcić nową wersję Miami Vice.

Gathering Of Kings - Enigmatic

33. Gathering Of Kings - Enigmatic

Trzecie wynurzenie projektu szwedzkich muzyków, zatem wygląda na to, że "było branie" na dwa wcześniejsze. Znów mam AOR niezłej próby, wszystko szybko wpada w ucho, aczkolwiek ciężko o taką ekscytację, jaką miało się przy odsłuchach debiutu. Niemniej jednak warto posłuchać.

Skid Row - The Gang's All Here

34. Skid Row - The Gang's All Here

W szeregach Skid Row miejsce za mikrofonem zajął nie kto inny jak Erik Grönwall (ex-H.e.a.t), czyli właściwy człowiek na właściwym miejscu, ale i sama muzyka zmieniła się na lepsze. Teraz jest bardziej melodyjna i przypomina czasy "Slave To The Grind". Chyba nie trzeba lepszej rekomendacji.

Poison Rose - Little Bang Theory

35. Poison Rose - Little Bang Theory

Poison Rose jest kolejnym projektem zorganizowanym przez wytwórnię Frontiers SRL i Alessandro Del Vecchio wokół wokalisty Marco Sivo, zwanego tu i ówdzie tajną bronią Włochów (komponował i robił m. in. chórki na wielu frontiersowych wydawnictw). Zgrabny melodic hard rock, należałoby jednak ułożyć listę utworów w innej kolejności; najlepsze numery są mniej więcej w środku płyty.

Kraemer - All The Way

36. Kraemer - All The Way

Projekt poskładany przez Frontiers, a jakże, więc zaskoczenia nie będzie. Na szczęście muzyka się broni, fiński wokalista Erik Kraemer (Simulacrum) śpiewa ciekawie, na gitarkach wycina Andrea Seveso (sprawdził się zacnie na ostatnim solowym albumie Robina McAuleya). Jest potencjał na więcej i lepiej.

Reckless Love - Turborider

37. Reckless Love - Turborider

Zespół Reckless Love podzielił fanów eksponując mocno elektronikę, ale hej, przecież tu nadal są fajne, hard rockowe gitary! Kompozycje są składne, wpadają w ucho, a do tego dostajemy jeszcze fenomenalny, wykonany brawurowo cover Ozzy'ego Osburne'a "Bark At The Moon". Dwa kciuki w górę.

The Big Deal - First Bite

38. The Big Deal - First Bite

Melodyjny hard rock z Serii, którego rajcownie się słucha. Fajne batalie gitarowo-klawiszowe, a do tego podwójne damskie wokale (naturalnie kojarzące się z ABBĄ, tyle że w wersji bardziej rockowej). Krążek rośnie wraz z każdym odsłuchem, w końcu kapitulują nawet najbardziej wybredni słuchacze.

Chez Kane - Powerzone

39. Chez Kane - Powerzone

Chez podbiła serca fanów względnie niedawno i już mamy następcę debiutu. Nadal jest to lekkie, melodyjne granie, gdzieś z pogranicza Heart, Robin Beck i Vixen, teraz z bardziej spójną całością. Słucha się świetnie, choć trochę brak efektu WOW, jaki towarzyszył wydaniu pierwszej płyty.

Neil Zaza - Vermeer

40. Neil Zaza - Vermeer

Gitarowych instrumentali w tym roku zatrzęsienie. Dla odmiany tu szybkiego wymiatania jest niewiele, za to dominują utwory spokojniejsze, z większym naciskiem na artykulację i feeling, w stu procentach melodyjne. W taki sposób przypomina o sobie po kilku latach amerykański muzyk Neil Zaza.

Treat - The Endgame

41. Treat - The Endgame

Ta ekipa nigdy nie zawodzi, więc i teraz też nie zawiodła, a przecież to już dziewiąte studyjne dzieło Szwedów. Scandi AOR / melodic rock, ciekawy miks rockerów i ballad w charakterystycznym i łatwo rozpoznawalnym stylu. Ponadto dobre brzmienie oraz interesujące aranżacje sprawiają, że album "ma to coś".

Caught In Action - Devil's Tango

42. Caught In Action - Devil's Tango

Raz jeszcze Szwedzi. Pierwsze dwa nagrania zupełnie przeciętne, ale dalej same AOR-owe hiciory jak z lat '80 ubiegłego wieku, w dodatku z nieskazitelnie krystaliczną produkcją. Gratka dla fanów Alias, FM, Journey czy Work Of Art, która prawdopodobnie przepadnie przy niemal zerowej promocji w mediach.

Torben Enevoldsen - Transition

43. Torben Enevoldsen - Transition

Duński gitarzysta i kompozytor Torben Enevoldsen znany z takich grup jak Fate, Acacia Avenue, Section A czy Decoy realizuje się tym razem na instrumentalnym albumie solowym. Stylistycznie chyba najbliżej do nagrań Vinniego Moore'a i Joe Satrianiego, dominują tempa średnie i granie ilustracyjne.

October Thorns - Circle Game

44. October Thorns - Circle Game

Zespół melodyjnych prog rockowców/metalowców z Brooklinu (NY) już nie istnieje, rozpadł się około 2001 r. Na szczęście muzyka przetrwała, zremasterowano i zremiksowano starą demówkę. Kompozycje bronią się same, instrumentalnie jest kapitalnie, z liniami wokalnymi już słabiej. Płyta urzeka aranżacjami, brzmieniem, produkcją i melodiami - po prostu.

Spheric Universe Experience - Back Home

45. Spheric Universe Experience - Back Home

Po dziesięciu latach przerwy postanowiła przypomnieć o sobie francuska załoga Spheric Universe Experience. Nadal jest to melodyjny metal progresywny szlachetnej próby, czyli techniczne łamańce okraszone klawiszami. Początkowo krążek wydaje się jednostajny, ale rośnie przy kolejnych podejściach.

Megadeth - The Sick, The Dying... And The Dead!

46. Megadeth - The Sick, The Dying... And The Dead!

Thrash żyje i ma się nieźle, podobnie jest z Megadeth. Ekipie Mustaine'a udało się uzyskać kapitalne brzmienie porównywalne z klasykami zespołu, Dirk bębni chyba lepiej od Chrisa Adlera, Kiko wycina konkretne solówki, a Steve DiGiorgio na basie jest świetny jak zawsze. Kompozycje są niczego sobie, ale forma wokalna lidera rzutuje negatywnie na całość.

Ozzy Osbourne - Patient Number 9

47. Ozzy Osbourne - Patient Number 9

Wydawałoby się, że Ozzy to już wypalony artysta, a tu niespodzianka. Pacjent zaksięgowany pod numerem dziewiątym jest dużo lepszym wydawnictwem od kilku poprzednich dzieł słynnego odgryzacza nietoperzych łbów. Godny uwagi udział znakomitych gości i w zasadzie najlepszy album Ozza od czasów "Ozzmosis".

Axel Rudi Pell - Lost XXIII

48. Axel Rudi Pell - Lost XXIII

Nic się nie zmieniło w stylu gry pana A. R. Pella, ale to akurat dobrze. Kolejny przewidywalny zbiór, utworów bliźniaczo podobny do tego, co już było. Do ikonicznych dokonań gitarzysty "z ubiegłego wieku" nieco brakuje, za to poziom kilku ostatnich został utrzymany. Fajnie się słucha i tyle wystarczy.

17 Crash - Stamina

49. 17 Crash - Stamina

Miła niespodzianka, bo wcześniejsze krążki grupy raczej nie robiły wrażenia. Kompozycje zaprezentowane na "Stamina" są bardziej melodyjne, bardziej przebojowe, lepiej wyprodukowane i szczerze mówiąc niewiele już brakuje, by były tak dobre jak dzieła grup, które 17 Crash ściga (H.e.a.t, Eclipse etc.).

Nordic Union - Animalistic

50. Nordic Union - Animalistic

Czas szybko leci i oto otrzymaliśmy już trzeci efekt współpracy Ronniego Atkinsa (Pretty Maids) i Erika Mårtenssona (Eclipse). Stylistycznie nie odbiega od poprzedników, muzyka bardzo dobra, choć przewidywalna. Jesteśmy "na tak", ale mamy nadzieję, że w przyszłości będzie lepiej.

Przyszła pora na honorowe wzmianki, czyli na tych, którzy z jakichś drobnych powodów, czasem niemal niuansów nie znaleźli się w powyższej pięćdziesiątce, ale nadal warto sięgnąć po ich wydawnictwa. Nazwy wykonawców, dla ułatwienia, podane są w kolejności alfabetycznej:
Abyssus, Acid Witch, Bryan Adams, Alpha Mountain, Amoriello, Andi The Wicked, Animals As Leaders, Aran Prog Project, Arena, A Rising Force, Ronnie Atkins, At The Movies, Marcio Bach, Backfire, Bad Baron, Bangkar, Lari Basilio, Battle Beast, The Bedspins, Bells And Ravens, Binary Creed, Birth Control, Black Eye, The Black Hole Tones, Blackrain, Blind Sun, Blood God, Bloody Heels, Bloody Sam, BM-Smith, Boba Cat, Jean Pascal Boffo, Xavier Boscher, The Brave, C.O.P., Candlemass, Cantu Ignis, Captain Black Beard, CETI, Circle Creek, Circle Of Friends, City Of Lights, Classless Act, Cleanbreak, Code Eternal, Compass, CoreLeoni, Derek Corzine, The Cruel Intentions, Boguslaw Balcerak's Crylord, Crystal Ball, Cydemind, Graham Bonnet Band, Dare, Dark Ages, Dawn After Dark, Dead City Ruins, The Dead Disies, Decoy, Degreed, DeVicious, Devil's Train, Diamond Dust, Docker's Guild, Dorothy, Dreamtide, Drive At Night, Dynazty, Electrified, Enemy Eyes, Epic, Etrange, Evergrey, The Fae, Fans Of The Dark, The Ferrymen, Fevertree, Ffmartins, Flaxon, FM, Fortune, Fortune Child, Frozen Planet 1969, Generation Radio, Ghost, Ginevra, Peter Goalby, Grand, Dario Grillo, HammerFall, Kirk Hammett, Hardcore Superstar, Hartmann, Hillyum, Ofer Holan, House Of Lords, Hydra, Iconic, Keanu Ienco, Infinitome, Intelligent Music Project, Michael Bormann's Jaded Heart, Richard Jellinek, Jethro Tull, Jimbo's Garage, Dan Johansen, Jorn, Journey, Junkyard Drive, Kadavermarch, Kardang, Killer Kings , Kissin' Dynamite, Kings Of Mercia, Kiss The Vyper, Kocinski, Kreator, James LaBrie, Lalu, Landfall, Lazarus Dream, Leash Eye, Leatherwolf, Lessmann / Voss, Bruno Levesque, Lillian Axe, Lionville, Lonerider, Lost Symphony, Loudness, Jizzy Pearl's Love/Hate, Love In Chains, Madhouse, Magnum, Major Overdrive, Marillion, Francesco Marras, Tony Martin, Matt Matti, Alex Meister, Marco Mendoza, Meridian, Mirage, Vinnie Moore, Rob Moratti, Keith Morrissey, Mr. Zsolt, Nevena, New Horizon, Nocny Kochanek, Nothing In Writing, Ted Nugent, October Thorns, Ryo Okumoto, Orianthi, Palace, Porcupine Tree, Praying Mantis, Marenna, Tony Martin, Medjay, Mark Peotter, Purpendicular, Pyramid, Tommy Denander's Radioactive, The Ransom Brothers, David Readman, Reckless, Redstacks, Restless Spirits, Robert Rodrigo, Ronnie Romero, Antoine Roszak, Royal Hunt, Rust N' Rage, Sabu, Saffire, Saints 'n' Sinners, Santa Cruz, Sarayasign, Sarcasm, Satin, Saxon, Michael Schenker Group, Gary Schutt, Michael Schenker Group, Scorpions, She Bites, Shepard's Ryde, Shining Black, The Silver Birds, Shiraz Lane, Sideburn, Sign X, Silent Monolith, Sinner, Sinverse, Sixstrings, Sleazy RoXxX, Smith / Kotzen, Jeff Scott Soto, Space Elevator, SpellBook, Spheres, The Spirit, Spirits Of Fire, Squared, Stages, Arjen Anthony Lucassen's Star One, Starchaser, Statement, Steak, Steelover, Bobby Stoker, Stone Axe, StreetLore, Stryper, Suckerpunch, Sunstorm, Syndrone, Talas, Tango Down, Tapper / Bridge, Taz Taylor Band, Temple Of Switches, Takanori Terada, Teramaze, Threshold, Thunder, Thundermother, Dustin Tomsen, Traitor, Walter Trout, Joe Lynn Turner, The Union Of Sinners, Steve Vai, Eddie Vantez, Phil Vincent, Violet, Virtual Symmetry, Vypera, Walls Of Babylon, Tony Wayne, White Skies, White Spirit, Wicked, Wiegedood, Wikkid Starr, Wildness, Witche's Brew, Wolf, Wreck Of Time, Xentrix, Xtasy, Zadra

Odnośnie prognoz muzycznych na rok 2023... Już usłyszeliśmy pierwszy, dobrze się zapowiadający singiel Robina McAuleya, a pamiętamy, że ostatnie solowe dzieło tego wokalisty było znakomite. O swoim istnieniu stydyjnie przypomni Metallica, zresztą singlowe "Lux Æterna" znamy, więc wiemy, czego można się spodziewać. Nieźle zapowiada się drugi krążek Crowne, wygląda na to, że nie był to jednorazowy projekt. Będzie nowe Uriah Heep i Winger, będzie Symphony X i prawdopodobnie Dream Theater. Europe zapowiedziało jakieś melodyjne dzieło sugerując, że chodzi im po głowie granie w stylu "The Final Countdown" (to nie tajemnica, że wielu fanom marzy się podobny materiał). Już w lutym rozbawi nas Steel Panther, tego samego miesiąca będzie i Wig Wam. Może w końcu usłyszymy nowy album Kinga Diamonda i przy okazji też Mercyful Fate. Swoje krążki powinni też przedstawić tacy wykonawcy jak Helix, Dokken, Osukaru, W.A.S.P. , Accept, Dangerous Toys, John Diva And The Rockets Of Love, Doro, Stargazer, Extreme, Guns N' Roses i Judas Priest (a ostatnie "Firepower" było świetne). Może pozytywnie zaskoczy nas Lita Ford. Z ostrzejszego, thrashowego grania godne uwagi mogą okazać się Overkill, Sacred Reich, Sodom, Testament, Vicious Rumors, Anthrax, Artillery, Coroner, Dark Angel i Death Angel. Liczymy też na miłe niespodzianki. Jest na co czekać :)