Zestawienie najlepszych płyt za rok 2007

GUITARRIZER

Oto lista tego, co w 2007 r. najbardziej przypadło mi do gustu:

Lillian Axe - Waters Rising

1. Lillian Axe - Waters Rising

Walka o pierwsze miejsce była bardzo zacięta, ostateczna bitwa jak zwykle rozegrała się pod koniec roku. Postanowiłem wyróżnić powracający w chwale Lillian Axe, właśnie za ten udany powrót. Punktowanie muzyki zawsze jest subiektywne, to nie sport, nie ma tu żadnych kryteriów oceny innych niż własny gust. Lillian w drugiej połowie roku bardzo często gościł w moich głośnikach, więc jego wybór na podium był dość naturalny. Chłopaki nadal grają hard rocka, może trochę na nowoczesną nutę, lecz w ich wykonaniu wypada to naprawdę dobrze.

Symphony X - Paradise Lost

2. Symphony X - Paradise Lost

Receptura mieszania metalu progresywnego z power metalem i motywami neoklasycznymi sprawdza się doskonale, zwłaszcza w przypadku Symphony X. Jak zwykle nie zabrakło chwytliwych melodii, karkołomnych zagrywek, technicznych solówek, czyli wszystkiego, z czego grupa słynie. W progmetalowej niszy Anno Domini MMVII symfoniści w zasadzie wymietli konkurencję. Szkoda tylko, że musieliśmy czekać na to ponadprzeciętne dzieło przez kilka lat.

King Diamond - Give Me Your Soul... Please

3. King Diamond - Give Me Your Soul... Please

Jedna z nielicznych słabszych pozycji w dyskografii nietuzinkowego wokalisty, choć na tle większości tegorocznych wydawnictw i tak błyszczy. W moim przypadku krążek ten wymagał kilkukrotnych odsłuchów, zanim przypadł mi do gustu. Finalnie to jednak nadal ten King Diamond, którego lubimy i cenimy.

Loud Lion - Love Will Break Your Heart EP

4. Loud Lion - Love Will Break Your Heart

Pierwotnie miałem nie zamieszczać tego mini-longplaya w zestawieniu właśnie dlatego, że to tylko EP-ka, a nie pełnometrażowe wydawnictwo. Miałem nadzieję, że debiutancki album projektu wyjdzie jeszcze w zeszłym roku, niestety nie wyszedł. Na krążku znalazło się raptem kilka utworów, ale za to tak dobrych, że pominięcie ich w zestawieniu byłoby ciężkim wykroczeniem wobec tych, którzy uwielbiają melodyjny hard rock. Kiedy usłyszałem "The Hills Have Eyes", nie miałem wątpliwości, że ta kopia Def Leppard jest co najmniej tak dobra jak oryginał.

Cornerstone - Two Tales Of One Tomorrow

5. Cornerstone - Two Tales Of One Tomorrow

Od samego początku płyta była moim faworytem do pierwszego miejsca, przez kilka miesięcy roku 2007 prawie nie schodziła z mojego odtwarzacza. Jestem fanem Cornera w dużo większym stopniu niż innych projektów White'a i jak zauważyłem, właśnie tutaj jego głos pasuje najlepiej, zwłaszcza że i najlepsze linie melodyczne Dougie komponuje do spółki z Mogensenem. Album jakby pozostaje nieco w tyle za dwoma poprzednimi wydawnictwami, ale wciąż słychać, że jest to ten sam stary dobry Cornerstone.

Circus Maximus - Isolate

6. Circus Maximus - Isolate

Ta kapela to prawdziwe objawienie melodyjnego progresu. O ile pod względem struktur utworów zespół nie wyróżnia się aż tak bardzo z licznego grona podobnie grających grup, o tyle jego wokalista godny jest wzmianki. Jak wiadomo, w muzyce śpiewanej rola gardłowego ma strategiczne znaczenie - może podnieść całość na kompozytorskie wyżyny, ale i zepsuć nawet najbardziej genialne kawałki zmajstrowane przez resztę muzyków. Tym razem na szczęście Michael Eriksen odwalił kawał dobrej roboty.

W.A.S.P. - Dominator

7. W.A.S.P. - Dominator

Po neonowych eksperymentach ekipa Blackiego poszła po rozum do głowy i nagrała coś w stylu swych klasycznych wydawnictw. Chociaż w mój gust najbardziej trafia debiut "perwersów", ten krążek też się broni. Nie trafia do mnie prawie połowa kompozycji, ale to nie nowość, w całości nie podobała mi się żadna z dotychczasowych płyt W.A.S.P. Za to wielki plus dla rysownika okładki, gdyż ze względu na swe archeologiczne zapędy uwielbiam czaszki i plus dla zespołu, że tę okładkę zaakceptował.

Pink Cream 69 - In10sity

8. Pink Cream 69 - In10sity

Tę z kolei formację bardzo cenię za wytrwałość i konsekwencję. Kapela istnieje już chyba ze 20 lat i wciąż jest wierna swemu brzmieniu, cały czas robi swoje, nie ogląda się na mody. Jest to chyba taki rodzaj hard rocka, jaki ma szanse przetrwać jakoś w dzisiejszych czasach. Kolejna dobra pozycja w dyskografii grupy, która wywarła znaczny wpływ na rozwój kilku kapel, jakie bardzo lubię. Ponadto obecność tego krążka w zestawieniu tłumaczą jeszcze dwie inne okoliczności - całkiem niezła solowa płyta Readmana i wkład producencki Warda w powstawanie wielu zeszłorocznych albumów (Dennis otrzymuje ode mnie tytuł "człowieka roku").

Gotthard -Domino Effect

9. Gotthard - Domino Effect

Ten zespół potrafi się sprzedać i ma w swym rodzinnym kraju status gwiazdy, co ma o tyle znaczenie, że w Polsce nadal w mediach promuje się jakąś bezkształtną papkę. Wprawdzie wolę starsze płyty grupy, ale doceniam niełatwy fakt promowania hard rocka w świecie zalanym hip-hopem, gdzie muzyka rockowa jako całość jest w sumie pojęciem marginalnym. Fajnie jest pomyśleć, że są jeszcze kraje, gdzie istnieją silne rockowe bastiony.

Jaded Heart - Sinister Mind

10. Jaded Heart - Sinister Mind

Wolałem Jaded Heart w odsłonie melodic hard rockowej, ale gdy się nie ma co się lubi... Niemiecka formacja mimo zmiany stylistyki na coś z pogranicza heavy/power metalu i hard rocka nie zatraciła talentu do tworzenia dobrych kompozycji. Całości przyjemnie się słucha, a refreny takich numerów jak "Hero" czy "Always On My Mind" na długo pozostają w pamięci. Jak najbardziej polecam.

W moim zestawieniu nie znalazło się wiele ciekawych pozycji, które z jakichś względów nie mogły się w nim znaleźć. Nie wymieniłem "demówek" Wingera, bowiem nie jest to nowy materiał, a same utwory były dostępne już wcześniej w drugim obiegu, po prostu teraz Kip zdecydował się je zebrać i opublikować w formie CD. Z podobnych powodów nie ująłem ostatniego dzieła Steve'a Vaia, gdyż wirtuoz nagrał tylko nowe wersje swoich starych przebojów, także zarejestrowane zostały one juz wcześniej, a teraz tylko wydane. Ze względu na ograniczenie listy do "dziesiątki najlepszych", musiało z niej wypaść wiele pozycji (z marszu mógłbym wymienić jeszcze jedną"dychę"), ale kto czyta nasz serwis regularnie, wie, że godnych uwagi płyt było naprawdę znacznie więcej.

Ubiegły rok uważam za BARDZO udany pod względem muzycznym i to nie tylko ze względu na płytowe wydawnictwa i udane powroty. Cieszy mnie coraz większa skala dostępnych festiwali, które wzorem Sweden Rock Festival wyrastają w różnych regionach świata. Wystarczy spojrzeć tylko na przyszłoroczną obsadę wspomnianego szwedzkiego festiwalu, czy też formacje mające wystąpić na imprezach jak Z Rock 08, Rocklahoma, lub Bang Your Head Festival, by nabrać przekonania, że jednak jest zapotrzebowanie na takie granie - jest i publiczność i wykonawcy. Jako "buszujący w sieci" dostrzegłem też wysyp interesujących stron traktujących o hard rocku i gatunkach pokrewnych, nie wspominając już o sleaze rocku, który zdaje się przeżywać swój renesans. Jeśli do tego doliczyć fakt, że i thrash metal się odradza (ten gatunek też lubię), o czym świadczy zainteresowanie nowymi albumami takich gwiazd jak Kreator czy Megadeth, to można z optymizmem patrzeć w przyszłość. Z samych zapowiedzi na rok bieżący i z dostępnych sampli można też wnioskować, że czeka nas rok równie udany. Nadchodzi nowy Dokken i House Of Lords, zbliżają sie debiuty Tempestt, Loud Lion i H.E.A.T., jest na co czekać...