GUITARRIZER
Nawet najbardziej wybredni słuchacze muszą przyznać, że rok 2006 był całkiem udany pod względem muzycznym i poszukiwacze dobrej muzy mieli w czym wybierać. Tym razem przedstawiam 10 pozycji, które wywarły na mnie największe wrażenie, choć bez problemu uzbierałbym jeszcze kolejną dziesiątkę. Oto moje propozycje kandydatów do najlepszych wydawnictw AD 2006:

1. Seventh Wonder - Waiting In The Wings
Na podium wkroczyli progresywni Szwedzi ze swym melodyjnym dziełem. Drugi krążek w dyskografii Seventh Wonder jest pod wieloma względami lepszy od debiutu, kompozycje są mniej sztampowe, umiejętnie łączą ze sobą świat muzyki progresywnej z melodiami w stylu lat '80. Takich numerów jak "Taint The Sky", "Banish The Wicked" czy "Walking Tall" nie sposób nie pokochać.

2. Derek Sherinian - Blood Of The Snake
To już piąte solowe dzieło wirtuoza instrumentów klawiszowych, gdzie zaskakuje słuchaczy mieszanką różnych gatunków, osadzoną w stylistyce instrumentalnego progmetalu (choć są i 2 utwory z wokalem). Dla koneserów tyle by już wystarczyło, ale gościnnie pojawia się wiele uznanych nazwisk z branży, co będzie dodatkowym wabikiem dla innych.

3. Winger - IV
Na czwarty album Wingera trzeba było czekać wiele lat, ale czekanie opłaciło się. Dostaliśmy naturalną kontynuację "Pull" z pewnymi wpływami solowych wydawnictw Kipa. Przy pierwszym odsłuchu miałem mieszane odczucia, podobały mi się raptem ze trzy utwory, przy kolejnych szybko polubiłem niemal wszystko. Tylko do utworu "Generica" chyba nigdy się już nie przekonam.

4. Joe Satriani - Super Colossal
Cóż, po tytule spodziewałem się dostać kolosalnie dobry zestaw instrumentalnych kompozycji Mistrza, a "na dzień dobry" przywitało mnie jakieś klaskanie, którego w muzyce nie znoszę... Mimo wszystko krążek jest naprawdę niezły, całościowo lepszy od poprzedzającego go "Is There Love In Space?", choć już nie na miarę rewelacyjnego "Strange Beautiful Music" czy klasycznych pozycji z dyskografii Satrianiego.

5. Slamer - Nowhere Land
Prawdziwa petarda uderzyła w świat AOR-u i melodyjnego hard rocka. Znany w branży gitarowy wymiatacz i zarazem podejrzewany o nagrywanie w studiu partii gitar dla innych, bardziej znanych figur, teraz wypuścił płytę sygnowaną własnym nazwiskiem. Dużo świetnych melodii, zgrabnych i dopracowanych utworów, z porządnymi solówkami i do tego jeszcze wokale Terry'ego Brocka.

6. Sunstorm - Sunstorm
Jak widać po niniejszym przykładzie, wygłodniali fani nagrań melodyjnych i ostrych dostali też solidną porcję strawy od Joe Lynn Turnera i jego projektu Sunstorm (poza Turnerem składającego się z samych niemieckich muzyków, w tym trzech ze składu Pink Cream 69). Mnóstwo kunsztownych kompozycji, bardzo dobra produkcja, no i sam wokalista w nadzwyczaj dobrej formie

7. Ten - The Twilight Chronicles
Brytyjska formacja Ten wydaje swoje krążki bardzo regularnie, stąd jedne są lepsze, inne słabsze, choć zawsze na odpowiednio wysokim poziomie. "The Twilight Chronicles" jest zdecydowanie przedstawicielem tych lepszych, utrzymanym w klimatach epickiego hard rocka. Przyciągnęła mnie do niego cała masa intrygujących melodii, może niezbyt oryginalnych, jednak bezsprzecznie cieszących ucho.

8. Shark Island - Gathering Of The Faithful
Sporo lat minęło od wydania znakomitego "Law Of The Order", ale w końcu formacja "Czarnego Ryśka" powróciła z nowym materiałem. Część kompozycji zdaje się pamiętać dobre czasy i z pewnością przypadnie do gustu fanom grupy ("Down To The Ground", "Heaven" czy "Temptation" te czasy przypominają), reszta krążka jest również dobra, choć inna, wolniejsza i mniej wesoła. Trochę za dużo ballad.

9. Axel Rudi Pell - Mystica
Na posterunku zawsze wierny swemu stylowi Axel Rudi Pell. Płyta brzmieniowo i kompozycyjnie zdaje się nawiązywać do epoki "Eternal Prisoner", a że tamto dzieło bardzo mi się podobało, to i na Mystikę patrzę przychylniejszym okiem (czy też, by być bardziej precyzyjnym, raczej słucham przychylniejszym uchem). Dobra robota, tak trzymać!

10. Black Stone Cherry - Black Stone Cherry
Prawdziwe objawienie i świeża krew wśród południowego grania. Wyobrażamy sobie coś jak Lynyrd Skynyrd skrzyżowany z Black Sabbath, no i mamy Black Stone Cherry. Energetyczne granie, solidne riffy i wstrzelenie się w rynkową niszę dobrze prognozują na przyszłość. Zespół wędruje do grup "obserwowanych".
Oczywiście w tak udanym roku porządnych i godnych uwagi wydawnictw było znacznie więcej. Warto sięgnąć po nagrania takich grup jak: Brother Firetribe, Fair Warning, Dirty Rhythm, Big Cock, Defcon, Meat Loaf, Bang Tango, Skid Row, House Of Lords, Circle II Circle, Bombay Black, Cloudscape, Europe, Final Frontier, Hotwire, Iron Maiden, Jesse Strange, Kidd Blue, Krokus, Michael Bormann, Pretty Maids, Snake Eye, Speedy Gonzales, Talisman, Tara's Secret, The Last Vegas, Tigertailz, Valentine, Zeno, Alleycat Scratch, Babylon Bombs, Backwash, Black Label Society, Bonfire - Double X, Demon Angels, Eden's Lie, Frontline, Funny Money, Jorn, Kid Ego, Mad Max, Newman, Quiet Riot, Rain, Smash Alley, Snakeryder, Sora, Survivor, Sweet Cheater, Tony O'Hora, Toto, Warrant, Wig Wam, Wolfmother i Zeelion. Czego unikać? Def Leppard, BB Steal i Queensryche.
Wydane w 2006 r. krążki robią apetyt na więcej, a jest na co czekać.