Zestawienie najlepszych płyt za rok 2005

GUITARRIZER

Po raczej słabym roku 2004, rok 2005 nadzwyczaj obrodził i pieścił uszy słuchaczy wieloma dobrymi wydawnictwami. Wyrażając nadzieję, że ta tendencja się utrzyma na dłużej, przedstawiam kilka(naście) płyt, na które warto zwrócić uwagę kompletując swoje kolekcje.

Whitecross - Nineteen Eighty Seven

1. Whitecross - Nineteen Eighty Seven

O ile nie za bardzo jestem zwolennikiem nagrywania ponownie tego samego materiału po latach, tym razem zostałem pozytywnie zaskoczony. Przeróbka debiutu sprzed lat wyszła genialnie, lepiej niż zacny przecież oryginał. Whitecross powróciło w komplecie z Rexem Carollem i zmiotło całą konkurencję. Kawał porządnego melodyjnego hard rocka w stylu Ratt.

Liesegang/White - Visual Surveillance Of Extremities

2. Liesegang/White - Visual Surveillance Of Extremities

Nadzwyczaj udany projekt z udziałem gitarzysty Billy'ego Lieseganga i wokalisty Doogiego White. Spory przekrój stylistyczny, dzięki któremu płyta szybko się nie znudzi. Czasem jest hard rockowo, czasem dźwięki podchodzą pod modern rock, nie zabrakło nawet rockowej interpretacji "Lato Presto" Vivaldiego z power metalowym kopem.

John Petrucci - Suspended Animation

3. John Petrucci - Suspended Animation

Można gdybać, dlaczego John Petrucci wydaje solową płytę dopiero teraz. W sumie nawymiatał się na gitarze już w macierzystym Dream Theater i w instrumentalnym projekcie Liquid Tension Experiment, więc może wydanie czegoś pod własnym nazwiskiem nie było priorytetem. Niemniej jennak jest, apetyczny kąsek dla fanów grania jak Joe Satriani czy Vinnie Moore. Smacznego!

Brazen Abbot - My Resurrection

4. Brazen Abbot - My Resurrection

Nikolo Kotzev zdążył już przyzwyczaić słuchaczy do dobrej muzy, a tu dostajemy jedno z najlepszych jego dzieł, jeśli nie najlepsze. Gitarzysta zaprosił do nagrań takie znakomitości jak Göran Edman, Tony Harnell, Joe Lynn Turner i Erik Mårtensson, co w zasadzie daje gwarancję jakości. Czy trzeba lepszej rekomendacji?

Allen/Lande - The Battle

5. Russell Allen / Jorn Lande - The Battle

Tutaj też mamy do czynienia z projektem, tym razem zmajstrowanym na życzenie wytwórni Frontiers. Bitwa dwóch gardeł Russella Allena z Symphony X i Jørna Lande z Masterplan na tle zgrabnych kompozycji Magnusa Karlssona (Last Tribe) i bębnów Jaime Salazara. Klimatycznie gdzieś pomiędzy Malmsteenem a Black Label Society.

Place Vendome - Place Vendome

6. Place Vendome - Place Vendome

Ze współpracy wokalisty Michaela Kiske (wcześniej w Helloween) z nadzwyczaj aktywnym Dennisem Wardem i innymi muzykami skupionymi wokół Pink Cream 69, wyszedł miły dla ucha AOR zahaczający o melodyjnego hard rocka. Może nic epokowego, jednak warto się krążkiem zainteresować.

Surrender - Better Later Than Never

7. Surrender - Better Later Than Never

Tak, to niestety nie premierowy materiał, a reedycja wspaniałego AOR-owego krążka z początku lat '90, tym razem jednak wydana z bonusami. Płyty nie słyszałem, gdy wyszła po raz pierwszy, więc w sumie dla mnie to nowość ;) Masa świetnych melodii i ten odprężający, relaksujący klimat to jest to!

Gotthard - Lipservice

8. Gotthard - Lipservice

W rodzinnej Szwajcarii siódmy studyjny album Gottharda pokrył się szybko platyną i nawet wiadomo, dlaczego. Powodem jest duża ilość melodyjnych przebojów, jaka z niego wyziera. Wprawdzie wolałem grupę z czasów, gdy wypuszczała swe pierwsze dzieła, jednak takie granie też mi odpowiada.

Crashdïet - Rest in Sleaze

9. Crashdïet - Rest in Sleaze

Sleaze rock nie zginął, odrodził się w Szwecji. Jeśli komuś brakowało grania w klimatach Mötley Crüe i Skid Row, nie może pominąć debiutu tej szwedzkiej formacji. Jest żywiołowo, rock'n'rollowo i z polotem. Doskonały soundtrack na jakieś buntownicze party.

Alice Cooper - Dirty Diamonds

10. Alice Cooper - Dirty Diamonds

Po takim sobie zestawie nagrań na "The Eyes Of Alice Cooper" dostajemy niby to klasycznego Coopera, ale jednak w nieco bardziej melodyjnej, rock'n'rollowej odsłonie. Oczywiście to nie stylistyka "Trash" czy "Hey Stoopid", chociaż dzieło może spodobać się i tym fanom Alicji, którzy te krążki uwielbiali.

Udany rok, było w czym wybierać. Bardzo udanymi krążkami uraczyli nas także Zan Clan, Jaded Heart, Dream Theater, Heartland, James LaBrie, Kreator, Nevermore, Bruce Dickinson, Yngwie Malmsteen, Rob Rock, Royal Hunt, Jake E. Lee, Circus Maximus, Seventh Wonder, Pump, Bombay Black, Children Of Bodom, Shadow Gallery, Glenn Hughes, Bitter Suite, Thunder, Soul Doctor, XYZ, Judas Priest, Khymera, Masterplan, Radioactive, Regime, Soul SirkUS, Blue Tears i Vanishing Point.

Nie zabrakło rozczarowań, materiału dużo wyższych lotów spodziewałem się po takich załogach jak TNT, Stryper, Deep Purple, Bon Jovi, 91 Suite, Velvet Revolver. Nawet jeśli nie było tragicznie, to i tak poniżej oczekiwań.