Zestawienie najlepszych płyt za rok 2004

Rok 2004 należał do raczej mało urodzajnych, chociaż wprawne ucho i tak zawsze wychwyci coś dobrego dla siebie. Oto co mnie przyciągnęło do siebie.

Wicked Sensation - Exceptional

1. Wicked Sensation - Exceptional

Jak dla mnie bez dwóch zdań płyta roku. Kto jest innego zdania, tego mogę skierować do laryngologa, albo też zmusić do pojedynku na miecze lub szpady ;). Wokalista Fernando "El Toro" Garcia to najlepszy nabytek zespołu i szkoda, że w momencie pisania tych słów nie ma go już w szeregach WS. Album ostry, melodyjny, dynamiczny, hard rockowy z heavy metalowymi naleciałościami, czyli coś, co tygrysy lubią najbardziej.

Derek Sherinian - Mythology

2. Derek Sherinian - Mythology

Kolejną wersję mitologii, niekoniecznie greckiej, przedstawia klawiszowiec Derek Sherinian. Nie jest prosto i łatwo, bo progmetalowych łamańców nie brakuje, za to jest przyjemnie, jak ktoś lubi takie granie. Ponownie doborowe grono znakomitych gości obsługuje paletę instrumentów uwypuklając talent Dereka.

Magnitude Nine - Decoding The Soul

3. Magnitude Nine - Decoding The Soul

Zespół uchodzi wprawdzie za przedstawiciela metalu progresywnego, jednak znajdą tu coś dla siebie fani hard rocka, power metalu, rocka progresywnego i wielu innych gatunków muzycznych. Kolejny dowód na to, że na bazie starych schematów można budować nowe wspaniałe melodie.

Joe Satriani - Is There Love In Space?

4. Joe Satriani - Is There Love In Space?

Mistrz Satriani znów zaskakuje niesamowitymi kompozycjami, swą mocą twórczą i poziomem techniki. Wprawdzie ten krążek nie jest tak rewelacyjny jak "Strange Beautiful Music", ale Joe utrzymuje się w wysokiej formie i oby tak pozostało przez wieki... Jak zwykle wydawnictwo sygnowane nazwiskiem gitarzysty ukrywa w sobie wiele aranżacyjnych smaczków, które z przyjemnością odkrywa się podczas kolejnych przesłuchań.

Seventh Key - The Raging Fire

5. Seventh Key - The Raging Fire

Jedna z ubiegłorocznych miłych niespodzianek. Wyważony album utrzymany w klimatach AOR i zahaczający o hard rocka. Słychać tu kontynuację starej szkoły grania i o to właśnie chodzi.

Axel Rudi Pell - Kings And Queens

6. Axel Rudi Pell - Kings And Queens

Jak to zwykle u Pella bywa, dostajemy dokładnie to, czego się spodziewamy, wszak mieszanka melodyjnego hard rocka z power metalem to jego znak firmowy. Jak zwykle nie zabrakło chwytliwych melodii, technicznych solówek, a całości dopełnia lubiany głos Johnny'ego Gioeli. Dodatkowy plus za okładkę.

Jaded Heart - Trust

7. Jaded Heart - Trust

Jaded Heart to zespół z ugruntowaną pozycją na rynku współczesnej sceny hard rockowej, toteż nikogo chyba nie powinno dziwić, że po raz kolejny grupa trafia do tego typu zestawienia. Dobre melodie, dobre aranżacje. Oby tak dalej...

AdrianGale - Crunch

8. AdrianGale - Crunch

Bardzo przyjemna w odsłuchu płyta z pogranicza melodyjnego hard rocka i AOR-u. Jeśli mam robić jakieś porównania na siłę, to powiedzmy Danger Danger krzyżuje się z FireHouse i odrobiną Poison. Na uwagę zasługuje klarowna produkcja, co w sumie było rzadkością Anno Domini 2004.

Lionsheart - Abyss

9. Lionsheart - Abyss

Jako fan grupy spodziewałem się czegoś znacznie lepszego, niemniej jednak sama płyta nie jest zła. Na tle wydawnictw innych zespołów wypada dużo lepiej, podobnie jak i sam powrót formacji jest znacznie bardziej obiecujący od niedawnego wysypu powrotów niegdysiejszych "gwiazd". Gdy zawodzi Dokken i Europe, może hard rockowy honor zostanie ocalony przez Lionsheart...

Magnum - Brand New Morning

10. Magnum - Brand New Morning

Myślałem, że tacy weterani muzyki jak Magnum niczym mnie już nie zaskoczą. A jednak. Album bardzo świeży i pomysłowy, utrzymany w "słusznej stylistyce". Ktoś może zarzucić, że momentami za dużo tam chóralności i patosu, ale i na takie granie jest miejsce w melodic rocku.

Rok 2004 przyniósł nam niewiele dobrych płyt, ale nie przyniósł on też zbyt wielu płyt w ogóle, chociaż proporcje między tym co dobre a tym co złe chyba zostały zachowane. Ilość muzycznych wydawnictw z muzyką rockową wyraźnie spadła w porównaniu z latami poprzednimi. Można gdybać, czy to aby nie z powodu MP3. Po co muzyk ma się starać i nagrywać dobry album, skoro i tak nie będzie mógł go sprzedać? Na szczęście nie wszyscy muzycy myślą w ten sposób i śmiało nagrywają dobre płyty, czego najlepszym przykładem może być zespół Wicked Sensation. A.D. 2004 bardzo ostudził mój wcześniejszy optymizm. Powroty wielkich gwiazd zawiodły, co od paru lat jest już chyba tradycją (vide: "supergrupa" Europe); Ba!, niektóre gwiazdy wbrew zapowiedziom nie powróciły wcale (White Lion). Dobrze, że chociaż mieliśmy jeszcze, nieujęte w powyższym zestawieniu, a dobre: U.D.O., Frontline, Evidence One, Final Frontier, Grand Illusion, Pink Cream 69, The Darkness, Danny Danzi, Dio, Ten, TNT, Jorn...

Nową płytę, rzekomo w starym stylu, szykuje nam Warrant, coś się zaczyna dziać w obozie Wingera, ale zaczynam sceptycznie podchodzić do tego typu rewelacji. Z drugiej strony... W bieżącym roku powinny pojawić się ciekawe płyty Double Cross czy 91 Suite, miejmy nadzieję - godne kontynuacje nadzwyczaj udanych debiutów. Słyszałem sample belgijskiej AORowej formacji Frozen Rain, które zapowiadają się znakomicie, zatem niecierpliwie czekam na debiutancki krążek. Wokalista Fernando Garcia przeszedł z Wicked Sensation do szwajcarskiej grupy Godiva, która także szykuje nowy materiał, zapewne wart uwagi. Również w tym roku nakładem wytwórni Z Records wreszcie powinna pojawić się druga płyta Femme Fatale, zobaczymy też, czym zaskoczy nas Skid Row... Mimo wszystko, uzbrojony w kolejną dawkę optymizmu, wypowiem życzenie: "Let The Good Times Rock".