GUITARRIZER
Nie da się ukryć i chyba nikt nie zamierza tego ukrywać, że rok 1991 był jednym z najlepszych lat dla melodyjnych odmian muzyki rockowej i nie tylko. Z czystym sumieniem mogę polecić na start co najmniej 30 płyt, które powinny obowiązkowo znaleźć się w odtwarzaczu wybrednego fana i kilkanaście takich, które tamtym niewiele ustępują. Przejdźmy zatem do muzycznej uczty, oto polecana przeze mnie trzydziestka w kolejności niezobowiązującej, po prostu tak się przedstawia na chwilę obecną:

1. Fates Warning - Parallels
Album, od którego trudno się oderwać, perfekcyjny i dopracowany w każdym szczególe. Kapitalne brzmienie, rewelacyjne kompozycje, ciekawe teksty, solidna gitarowa robota i wokalista w pewien sposób dobrze kojarzący się z Queensrÿche (swoją drogą, muzyka na krążku też w takich klimatach). Po wielu odsłuchach nadal nie nudzi.

2. Alice Cooper - Hey Stoopid
Alicja miło zaskoczyła nas komercyjną płytą "Trash" i gdy wszyscy myśleli, że już lepszej spodziewać się nie można, pojawiło się jeszcze znakomitsze "Hey Stoopid". Jest ostrzej, jest różnorodniej, jest masa uznanych gości, ale przede wszystkim Cooper wciąż w doskonałej formie wokalnej. Coś dla fanów dobrej muzy i opowieści z dreszczykiem.

3. Metallica - Metallica
Ta płyta utorowała thrash metalowi drogę do mainstreamu. Do prawie połowy nagrań nakręcono teledyski i można je było zobaczyć w telewizji za dnia (rzadkość w przypadku metalu), puszczały je też często niemal wszystkie stacje radiowe. Można się na tę "komercyjność" obrażać, jednak krążek się spodoba, a "Enter Sandman". "The Unforgiven" czy "Wherever I May Roam" to kawałki na więcej niż jeden sezon.

4. Europe - Prisoners In Paradise
Po dość łagodnym dziele "Out Of This World", trzy lata później dostaliśmy Europe w ostrzejszej, bardziej żywiołowej odsłonie. Utwory są składne, przemyślane, Kee Marcello nadal wymiata na gitarze wspaniałe solówki, a Joey Tempest wciąż urzeka swoim głosem, podczas gdy reszta muzyków robi to co powinna - jak kameleon dopasowuje się do tamtych dwóch.

5. Ozzy Osbourne - No More Tears
Nadzwyczaj udany następca świetnego "No Rest For The Wicked". Ozzy chyba u szczytu formy wokalnej, Zakk Wylde po raz kolejny pokazuje wioślarzom jak się gra flażolety, a partia basu z nagrania tytułowego to mimo swej prostoty muzyczny majstersztyk. Płytę doceni się wcześniej czy później, to tylko kwestia czasu.

6. Queen - Innuendo
Drużyna Briana Maya i Freddiego Mercury'ego miała już wiele przebojów, ale niestety i wiele wypełniaczy. Jakimś trafem na tym krążku umieszczono tak dużo dobrych kawałków, że właściwie na skipa zasługuje tylko "Delilah". Znalazły się tu takie nieśmiertelne hity jak tytułowe "Innuendo", "I'm Going Slightly Mad", "Headlong" i potężne, stadionowe "The Show Must Go On".

7. Danger Danger - Screw It!
Zależnie od preferencji pojawiają się spekulacje, ale wydawnictwo dużo lepsze od debiutu. Jedynka była bliższa AOR-owi, tutaj natomiast mamy żywiołowego, imprezowego i melodyjnego hard rocka. Świetna gitarowa robota Andy'ego Timmonsa (zasługuje zdecydowanie na większe uznanie). Na imprezy można polecić "Slipped Her The Big One" i "Don't Blame It On Love", a na podrywy "I Still Think About You".

8. David Lee Roth - A Little Ain't Enough
Trzeba przyznać Diamentowemu Dave'owi, że samemu będąc takim sobie wokalistą gitarzystów to on sobie potrafił znajdywać doborowych. Nie dość, że scenę dzielił z Eddiem Van Halenem i Stevem Vaiem, to jeszcze w szeregi jego grupy trafił niezmordowany, młody wymiatacz Jason Becker. Fajne rockery i bluesiory z odpowiednimi solówkami, a przy okazji płyta kompozycyjnie lepsza od "Skyscrapera".

9. Van Halen - For Unlawful Carnal Knowledge
Zasłużona w historii hard rocka grupa nagrywa kolejne udane dzieło. W pamięć zapadają choćby takie utwory jak zagrany przy pomocy szybkiej wiertarki "Poundcake" czy ultraprzebojowe "Runaround". Co mogłoby być tutaj lepsze? Na pewno okładka, ale po co się nią przejmować, skoro dostaje się taką muzykę!

10. IRA - Mój Dom
Amerykańskie hard rockowe granie w polskim wydaniu. Dokooptowanie Piotra Łukaszewskiego do składu to był strzał w dziesiątkę, pojawiły się doskonałe solówki i rasowe riffy, które w tej muzyce po prostu muszą być i basta. "Mój Dom", "California", "Spadam" czy "Bierz Mnie" można słuchać bez końca. Ballad chyba trochę za dużo, ale są niczego sobie, uszu nie kaleczą.
11. Bonfire - Knock Out
12. Tyketto - Don't Come Easy
13. FM - Takin' It To The Streets
14. Skid Row - Slave To The Grind
15. Guns N' Roses - Use Your Illusion I
16. Savatage - Streets A Rock Opera
17. Roxette - Joyride
18. White Lion - Mane Attraction
19. Great White - Hooked
20. XYZ - Hungry
21. Honeymoon Suite - Monsters Under The Bed
22. Axel Rudi Pell - Nasty Reputation
23. Lita Ford - Dangerous Curves
24. Whitecross - In The Kingdom
25. Mr. Big - Lean Into It
26. Dare - Blood From Stone
27. Heartland - Heartland
28. Shotgun Messiah - Second Coming
29. Southgang - Tainted Angel
30. Richie Sambora - Stranger In This Town
Jak można się domyślić, powyższa lista nie wyczerpuje zasobów muzyki godnej uwagi. Ciekawy materiał zaprezentowali też China, Craaft, B.B. Steal, Drive She Said, Entombed, Dismember, Dirty Rhythm, Kix, Harem Scarem, Kingdom Come, Little Angels, Rush, The Cult, Baton Rouge, Badlands, Desmond Child, EZ Livin', Transit, Sepultura, Overkill, Tangier, Autopsy, Pink Cream 69, Metal Church, Darkthrone, L.A. Guns, Casanova, Bryan Adams, Bad Moon Rising, Bang Tango, Kane Roberts, The Storm, Bad English, Tesla, Enuff Z'Nuff, Morbid Angel i Motörhead.