GUITARRIZER
Kolejny rok za nami, o którym można powiedzieć, że pod względem muzycznym nie był najgorszy, wszak pojawiło się parę udanych, prawie genialnych płyt i całkiem sporo takich, których słuchanie stratą czasu na pewno nie będzie. Oto dwudziestka moich faworytów do miana "albumu roku 1984":

1. Deep Purple - Perfect Strangers
Cóż za perfekcyjny powrót składu z Ritchiem Blackmorem! Płyty słucha się z przyjemnością od początku do końca, choć najbardziej błyszczą "Under The Gun i tytułowe "Perfect Strangers". Jakieś nawiązania stylistyczne do lat '70 oczywiście znajdziemy, jednak całość została stylistycznie przystosowana tak, by przetrwać w latach '80.

2. Yngwie J. Malmsteen - Rising Force
Instrumentalne albumy (tutaj wprawdzie znalazły się też dwa z wokalem) trafiają się nieczęsto, a tak dobre jeszcze rzadziej. Choć niektórzy mogą znać już Yngwiego z zespołów Steeler czy Alcatrazz, moim zdaniem dopiero tutaj Szwed pokazuje, na co go stać. Neoklasyka w wykonaniu gitarowym i pewnego rodzaju pstryczek w nos innych gitarzystów.

3. Metallica - Ride The Lightning
Bardzo lubię "Kill 'Em All", ale też zdaję sobie sprawę, że część materiału nie była najwyższych lotów (zdarzały się banalne melodyjki itp.). "Ride The Lightning" to już dzieło bardzo dopracowane i ciekawe, wprowadzające słuchacza w odpowiedni nastrój. Potężne "For Whom The Bel Tolls" zabija na miejscu, "Creeping Death" oczami wyobraźni zabiera nas do Egiptu, a tytułowy kawałek wali piorunami.

4. Iron Maiden - Powerslave
Cholernie ciekawy album już od samego otwarcia. "Aces High" zabiera słuchacza w przestworza, hard rockowe "2 Minutes To Midnight" nie pozwala przestać tupać nogą. Całościowo dzieło wypada moim zdaniem lepiej niż poprzedzające go "Peace Of Mind" i jest równie dobre, może nawet nieco lepsze od "The Number Of The Beast".

5. Van Halen - MCMLXXXIV
Nowy krążek Van Halen dostosowanego do nowych czasów. Czasów, które de facto ekipa Eddiego i Dave'a w znacznej mierze pomogła stylistycznie stworzyć. Trochę melodyjnej komercji jak świetne "Jump" czy "I'll Wait, trochę rasowego hard rocka w "Panama" (najważniejszy numer na krążku), "Hot For Teacher" czy "House Of Pain". Plus za żartobliwą okładkę.

6. Ratt - Out Of The Cellar
Obiecujący pełnometrażowy debiut Gryzoni, czołowych przedstawicieli rodzącej się hair metalowe sceny Los Angeles. W sumie dość podobny stylem do tego, co prezentowało Van Halen i działające w podobnym czasie Dokken. Udany atak dwóch gitar. Najlepsze kawałki to oczywiście "Round And Ronud", "Lack Of Communication" i "Back For More".

7. W.A.S.P. - W.A.S.P.
Debiutancki longplay skandalistów z W.A.S.P. Cóż dokładnie oznacza ten skrót, nadal nie wiadomo, podobno seksualnych perwersów, co by się nawet zgadzało patrząc na teksty utworów. Amerykańska wersja heavy metalu podana w melodyjnej wersji, królują takie ścieżki jak "L.O.V.E. Machine", "I Wanna Be Somebody", "Hellion" i dostępne tylko w niektórych wersjach "Animal (Fuck Like A Beast)".

8. Scorpions - Love At First Sting
Uwaga na "kąśliwych" Niemców, obok ich hitów nie można przejść obojętnie, a mamy tutaj tak zabójcze nagrania jak rocker "Rock You Like A Hurricane" czy wabik na kobiety, balladę "Still Loving You". Krążek z pewnością szybko się nie znudzi. Tak więc nie tylko Ameryka i UK, inne nacje też potrafią.

9. Whitesnake - Slide It In
Album Białego Węża inny od poprzednich, zdecydowanie z większym naciskiem na ogrywanie go dla większej publiczności na stadionach, co słychać choćby w tytułowym "Slide It In" czy w "Love Ain't No Stranger". Mnie ta zmiana podoba się, powiem więcej, mnie ta zmiana jak najbardziej pasuje.

10. Mercyful Fate - Don't Break The Oath
Nadeszła pora na coś bardziej mrocznego. Mieszanina hard rocka i heavy metalu w stylu zapoczątkowanym Black Sabbath, okraszona falsetowymi wokalami Kinga Diamonda potrafi urzec. Mimo iż cały materiał jest dość zacny, w zestawie bryluje jednak mocno ponadprzeciętne "A Dangerous Meeting".

11. Running Wild - Gates To Purgatory
Krążek ma w sobie to coś, co sprawiło, że spodobał mi się od pierwszego osłuchu. Mimo iż muzycy heavy metalowej hamburskiej nie są jakimiś wirtuozami, potrafią stworzyć nieziemski nastrój i to się liczy najbardziej. W pamięć zapadają takie numery jak "Soldiers Of Hell", "Diabolic Force", "Genghis Khan" czy "Prisoner Of Our Time".

12. Europe - Wings Of Tomorrow
Drugi długograj szwedzkiej ekipy Europe jest po prostu świetny. Mamy tu nomen omen pełne gniewu, szybkie "Scream Of Anger", dumne "Stormwind", uzbrojone w fajny refren "Wings Of Tomorrow", a także udane ballady jak "Dreamer" i "Open Your Heart". Dzieło wypada zdecydowanie lepiej od nie najgorszego przecież debiutu.

13. Bryan Adams - Reckless
Jak dotąd najlepsza pozycja w dyskografii kanadyjskiego piosenkarza. Co utwór, to w zasadzie hit. Urzekają ciepłe i porywające "Run To You", umieszczone już gdzieś na ścieżce dźwiękowej do jakiegoś filmu "Heaven" czy "Kids Wanna Rock", które jest niczym innym jak rock'n'rollem w jego szlachetnej, czystej postaci.

14. TNT - Knights Of The New Thunder
Coś pomiędzy hard rockiem a heavy metalem z chłodnej Norwegii. Bardzo przyzwoity zestaw nagrań z kapitalnymi solówkami Ronniego Le Tekrø, który jest jednym z najbardziej utalentowanych uczniów Eddiego Van Halena (nawet jak nie spotkali się nigdy osobiście, Ronnie z pewnością we właściwy sposób odrobił lekcje).

15. Dokken - Tooth And Nail
Po średnim i raczej słabo przyjętym "Breaking The Chains" Dokken drapieżnie atakuje zębami i pazurami. Album nie za bardzo rusza mnie jako całość, ale kilka numerów jest tu killerskich, choćby proste acz genialne "Into The Fire" ze swoim kapitalnym akustycznym intro, "Heartles Heart" (fajny riff na otwarciu) i "Just Got Lucky".

16. Dio - The Last In Line
Zasadniczo udana kontynuacja stylu obranego na debiutanckim krążku Dio i spółki. Kompozycje są fajne, choć dość do siebie podobne, ale chyba najbardziej brakuje mi tu przebojów na miarę "Holy Diver" czy "Rainbow In The Dark", które nadawały pierwszej płycie kolorytu.

17. Bon Jovi - Bon Jovi
Obiecujący debiut chłopaków z New Jersey. Znajdzie się tu wprawdzie kilka wypełniaczy, co jednak od razu wybaczymy, gdy uświadomimy sobie, że są tu też tak dobre nagrania jak "Runaway", "Shot Through The Heart" i ostrzejsze od reszty "Come Back".

18. KISS - Animalize
Kolejne wynurzenie KISS w jego komercyjnej odsłonie, co jednym sie podoba, innym pewnie nie. Albumu miło się słucha i tyle, w niniejszym zestawie raczej ciężko wyróżnić jakieś ponadczasowe przeboje.

19. Autograph - Sign In Please
Set prezentowany przez Amerykanów z grupy Autograph to dość typowy, radiowy hard rock / hair metal. Same utwory są szczerze mówiąc dość przeciętne (chyba że to ja jestem tak wybredny), ale zespół posiada pewną tajną broń, która na mnie działa: niesamowite solówki Steve'a Lyncha (kolejny pilny uczeń Van Halena).

20. Spinal Tap - This Is Spinal Tap
To nic innego jak soundtrack do filmu o tym samym tytule. Kto oglądał, wie, że zespół jest fikcyjny, jednak nagrania są prawdziwe. Kupa muzycznych żartów. Sama czarna okładka to też żart nawiązujący do fikcyjnego albumu "Smell The Glove", który został wspomniany w filmie.
Poza wspomnianymi wydawnictwami pojawiło się jeszcze kilkanaście, które mogą się spodobać z różnych względów. Warto sięgnąć po krążki grup jak (alfabetycznie) AC/DC, Anthrax, Bathory, Black 'n Blue, Crossfire, The Cult, Dakota, Destruction, Fastway, Fates Warning, Lita Ford, Foreigner, Giuffria, Grave Digger, Great White, Grim Reaper, Hanoi Rocks, Helix, John Parr, Judas Priest, Keel, Kick Axe, Krokus, Leatherwolf, Legs Diamond, Mad Max, Mama's Boys, Manowar, Molly Hatchet, Gary Moore, MSG, Pretty Maids, Queensrÿche, Quiet Riot, Rush, Samson, Savatage, Saxon, Sinner, Slayer, Steeler, Stone Fury, Strangeways, Stryper, Survivor, Toto, Triumph, Twisted Sister, Steve Vai, Venom, Warlock, Waysted, Y&T i Zebra