GUITARRIZER
W roku 1985 wyszło sporo płyt bardzo przeciętnych, na których słuchanie szkoda marnować czas, niemniej jednak w ich gąszczu, jak dobrze poszukać, można odnaleźć około 30 czy 40 szlachetnych klejnotów. Przejrzałem moją płytotekę, pomedytowałem i ustaliłem, co było najbardziej godnego uwagi. Efekt tych czynów widnieje poniżej Oto, co mi się spodobało:

1. Ratt - Invasion Of Your Privacy
"Out Of The Cellar" odniosło zasłużony sukces, ale moim zdaniem "Invasion Of Your Privacy" jest krążkiem nieco ciekawszym. Wystarczy posłuchać riffów i solówek w takich nagraniach jak "Lay It Down" czy "Never Use Love", albo refrenu z "Between The Eyes", by docenić niniejsze dzieło. Same przeboje, jedynie "Got Me On The Line" odbiega poziomem od reszty.

2. Dokken - Under Lock And Key
Już słysząc intro i początek "Unchain The Night" miałem przeczucie, że to będzie cholernie dobra płyta. Takie numery jak "In My Dreams" (zwrotka lepsza od refrenu; kapitalna solówka), "It's Not Love" czy "Will The Sunrise" dopełniły dzieła zniszczenia i krążek kręcił się u mnie setki razy. Czyściutki głos Dona, gitary Lyncha i chórki - wszystko razem brzmi naprawdę zacnie.

3. Honeymoon Suite - The Big Prize
Debiut Kanadyjczyków nie za bardzo przypadł mi do gustu, sytuacja zmienia się o 180 przy okazji "The Big Prize". Doskonały AOR w stylu wczesnych nagrań Bon Jovi i tego, co możemy słyszeć w muzyce filmowej z amerykańskich filmów tego samego okresu ("Miami Vice" itp.). "Feel It Again", "One By One", "Wounded", "Words In The Wind" wybijają się ponad pozostałą część setu.

4. W.A.S.P. - The Last Command
Jedynka "seksualnych perwersów" zawierała spory zestaw hitów i trudno z nią pod tym względem konkurować, ale dość oryginalne "Wild Child" czy bezkompromisowy rock'n'roll w postaci "Ballcrusher" w zasadzie przebijają utwory z debiutu każdego z osobna. Tak czy inaczej, mamy udanego następcę i przejawiamy apetyt na więcej.

5. Gary Moore - Run For Cover
Bardzo fajny album Gary'ego Moore'a, którego przyjemnie się słucha od początku do końca. Nie da się jednak ukryć, że największymi wabikami są dynamiczne "Out In The Fields" z gościnnym udziałem Phila Lynotta (Thin Lizzy) oraz nowa wersja znanego już "Empty Rooms". Fajny jest też otwierający płytę kawałek tytułowy.

6. Coney Hatch - Friction
To mój pierwszy kontakt z twórczością tej kanadyjskiej formacji, za to kontakt jak najbardziej pozytywny. Na płycie muzyka stylistycznie balansuje pomiędzy AOR-em a hard rockiem i do mnie trafiają jednak bardziej te ostrzejsze numery. "Wrong Side Of Town" brzmi potężnie, wręcz przygniatająco i to mi się podoba. Inny hicior to "State Line".

7. Kick Axe - Welcome To The Club
Jak widać po niniejszej liście, rok 1985 należy do Kanadyjczyków. Ortodoksyjnych fanów grupy odstrasza jej bardziej komercyjna odsłona, ale powiedzcie szczerze, jak tu nie lubić takich przebojów jak "Comin' After You", "Make Your Move", "Hellraisers" czy "Feel The Power". Nie da się.

8. ZZ Top - Afterburner
Trzeba przyznać, że brodacze (i jeden wąsacz) z ZZ Top dobrze sobie radzą w latach '80. Dzięki "Eliminatorowi" dostaliśmy już kilka solidnych hitów, ale "Afterburner" dorzuca jeszcze do pieca. To z tego krążka pochodzą choćby "Sleeping Bag" i "Rough Boy", które znamy z telewizji i stacji radiowych.

9. Iron Maiden - Live After Death
Jedno z nielicznych koncertowych wydawnictw, które powaliło mnie na kolana. Wersje nagrań na żywo wypadają nawet lepiej od studyjnych i zarazem dostajemy coś w rodzaju "greatest hits" Ajronów. Przy okazji cieszy oko szata graficzna dzieła, to jedna z najlepszych metalowych okładek, jakie dotąd widziałem.

10. Treat - Scratch And Bite
Jeden z ciekawszych debiutów roku 1985 w skandynawskiej wersji AOR-u i melodyjnego hard rocka, dobrze rokujący na przyszłość. Najlepsze nagrania to kilka pierwszych, potem fala opada. Doskwiera tylko słaba produkcja, cóż, szwedzki zespół jeszcze nie zarobił swojego pierwszego miliona dolarów.
11. Saxon - Innocence Is No Excuse
12. Slayer - Hell Awaits
13. Bon Jovi - 7800° Fahrenheit
14. Yngwie J. Malmsteen - Marching Out
15. Mötley Crüe - Theatre Of Pain
16. Victory - Victory
17. Overkill - Feel The Fire
18. Dire Straits - Brothers In Arms
19. Fate - Fate
20. Leatherwolf - Leatherwolf
Powyższa lista nie wyczerpuje tematu dobrych płyt z roku 1985. Proponuję jeszcze sięgnąć po dzieła takich wykonawców jak (alfabetycznie): AC/DC, Accept, Aerosmith, Alcatrazz, Anthrax, Atomkraft, Barren Cross, Black 'n Blue, Chastain, The Cult, Dark Angel, Destruction, Dio, Fastway, Fates Warning, Grave Digger, Grim Reaper, Heart, Helix, Helloween, Icon, Joe Lamont, Keel, King Kobra, Kix, Kreator, Lizzy Borden, Marillion, Megadeth, Nasty Savage, Night Ranger, Phenomena, Possessed, Rough Cutt, Running Wild, Rush, Savatage, Sinner, S.O.D., Stryper, Tobruk, Tygers of Pan Tang, UFO, Uriah Heep, Vandenberg, Warlock i White Lion.