
Yngwie Malmsteen - Fire & Ice
Wydawca: Elektra
Rok wydania: 1992
- Perpetual
- Dragonfly
- Teaser
- How Many Miles to Babylon
- Cry No More
- No Mercy
- C'est La Vie
- Leviathan
- Fire And Ice
- Forever Is A Long Time
- I'm My Own Enemy
- All I Want Is Everything
- Golden Dawn
- Final Curtain
- Broken Glass [japoński bonus track]
Skład: Yngwie Malmsteen - gitary; Göran Edman - śpiew; Mats Olausson - instrumenty klawiszowe; Svante Henryson -gitara basowa; Bo Werner - perkusja
Produkcja: Yngwie J. Malmsteen
Fire & Ice może być pewnym zaskoczeniem dla słuchaczy, którzy znają wcześniejsze dokonania Yngwie Malmsteena. Z jednej strony łatwo można rozpoznać, że nadal jest to album tego samego wirtuoza, z drugiej zaś od razu słyszy się, że różni się on od swoich poprzedników. Przeważają tu utwory bardziej nastrojowe, klimatyczne.
Już pierwszy utwór, instrumentalne Perpetual, zaskakuje nas nietypowym klimatem. Brzmi demonicznie, tajemniczo, a sama kompozycja utrzymana jest w średnim tempie. Raczej smutny nastrój utrzymuje się jeszcze w drugiej piosence, Dragonfly. Kiedy się jej słucha na myśl przechodzi deszczowa pogoda i krople deszczu spływające po szybie, chociaż nie ma o nich ani słowa w tekście. Teaser przynosi definitywną zmianę klimatu. Właśnie ta radosna piosenka została wybrana do teledysku, który miał promować opisywany album. Ten numer to istny przebój, z chwytliwym refrenem i rewelacyjną solówką - aż chce się go posłuchać ponownie. Zaraz po nim następuje po raz kolejny zmiana nastroju. How Many Miles To The Babylon z zawartym w tytule Babilonem jakoś się nie kojarzy, jego początek raczej przypomina niektóre kompozycje Mozarta. Środek utworu, a zwłaszcza refren, może skojarzyć się z utworem I Am A Viking, zagranym już niegdyś przez Szweda, aczkolwiek według mnie idealnie pasuje do stylistyki krążka Fire & Ice. Wstęp do Cry No More harmonijnie mógłby łączyć się z poprzednią piosenką. Wnętrze kawałka wzbogacone zostało tym razem o występ kwartetu smyczkowego i flecistki (w tej roli - siostra Yngwiego, Lolo Lannerbäck). No Mercy to najmniej lubiany przeze mnie numer na tym albumie, a to za sprawą zbyt wysokich rejestrów w głosie wokalisty, które pojawiły się w refrenie. Za to w samym środku utworu znalazł się pewien wyszukany smaczek - wpleciony został tutaj fragment Badinerie Bacha, aż miło posłuchać. C'est La Vie rozpoczyna się od intrygującego wstępu zagranego na sitarze i łudząco przypominającego intro do "Piramidy Cheopsa" z następnej płyty Yngwiego. Sam kawałek bardzo przypomina "How Many Miles..." i można go chyba uznać za coś w rodzaju jego kontynuacji. Kolejny utwór stanowiący o specyficznym klimacie krążka. Podobnie też sprawa się ma z kompozycją Leviathan. Tym razem można go sobie skojarzyć z otwierającym album kawałkiem Perpetual. Tu też jest tajemniczo i demonicznie. Ciekawostką może być fakt, że ścieżki perkusji zagrał w nim Michael Von Korring, który grał już wcześniej na płycie Eclipse. Fire & Ice, piosenka tytułowa, reprezentuje sobą tę samą przebojowość co Teaser. Zaraz po neoklasycznej kaskadzie dźwięków melodia zmienia się i przechodzi w charakterystyczny "kołyszący się" rytm, by w refrenie zaprezentować typowe nuty lat '80. Forever Is A Long Time stanowi jakby ukłon w stronę power metalu. Pojawia się typowe dla tego gatunku bębnienie na dwie stopy i równie typowy sposób odśpiewywania zwrotek i refrenów. Również i tutaj pojawił się kwartet smyczkowy, dokładnie przed solówką. Wzruszająca ballada I'm My Own Enemy była chyba pierwowzorem dla kompozycji I'd Die Without You, która pojawi się na innej płycie kilka lat później. Specyficzną cechą tej piosenki jest jej tempo z zachowaniem kołyszącego się rytmu. Rasowy hard rockowy riff otwiera kolejny numer, All I Want Is Everything. Na szczególną uwagę zasługuje tutaj partia gitary basowej zagrana w podkładzie pod solówkę. "Średniowieczną" balladką jest z kolei kawałek Golden Dawn, całkowicie zagrany w wersji akustycznej, więc żadnego szczególnego gitarowego wymiatania tu nie ma. Płytę zamyka Final Curtain z ciekawie zaaranżowanymi klawiszami. Te klawisze połączone z gitarą rytmiczną nadają specyficzny nastrój, który może kojarzyć się z teatrem. Bardzo dobry utwór, jeden z najlepszych na krążku.
"Ogień i lód" to tytuł idealnie oddający zawartość muzyczną płyty. Sam longplay stanowi spory krok do przodu w porównaniu z wydawnictwami poprzednimi i właśnie taki Malmsteen bardziej mi odpowiada. Album ten mogę z czystym sumieniem polecić fanom muzyki hard rockowej i power metalowej.
Oficjalna strona artysty: www.yngwiemalmsteen.com