Winterborn - Farewell To Saints

Winterborn - Farewell To Saints

Wydawca: Massacre Records / Marquee / Avalon / Phantom Sound & Vision
Rok wydania: 2009

  1. Black Rain
  2. Chaos Dwells Within
  3. Seven Deadly Sins
  4. Overture 1939
  5. The Winter War
  6. The Land Of The Free
  7. Emptiness Inside
  8. Nightfall Symphony
  9. Last Man Standing
  10. Another World
  11. Forever Gone [japoński bonus track]

Skład: Teemu Koskela - śpiew; Pasi Vapola- gitara; Pasi Kauppinen- gitara basowa; Jukka Hänninen - instrumenty klawiszowe, chórki; Lauri Bexar - perkusja; Antti Hokkala- gitara

Produkcja: Pasi Vapola

Finlandia jest krajem, który nie przestaje mnie zadziwiać, jeśli chodzi o ilość pojawiających się w nim sprawnych technicznie muzyków, dobrych zespołów i przy tym melodyjnie grających. Jednym z takich moich niedawnych odkryć jest grupa Winterborn, sama określająca siebie jako "najchłodniejsza kapela heavy metalowa", chociaż byłbym skłonny klasyfikować fińską ekipę jako melodic metal. Farewell To Saints to już drugie studyjne wynurzenie formacji od czasu jej powstania w 2004 r., poprzednim dziełem był debiut o tytule Cold Reality z 2006 r.

Jakoś nie mogę pozbyć się wrażenia, że Winterborn jest taką lżejszą i mniej skomplikowaną kopią swych rodaków z Children Of Bodom i Sinergy. Nie ma tu oczywiście żadnych black metalowych wokaliz, ścieżki wokalne są bardzo melodyjne, jak i zresztą sama muzyka. Podobne jest natomiast podejście do tworzenia struktur utworów, nierzadko pewne rozwiązania harmoniczne (głównie gitar) bardzo przypominają to, co prezentują obie kapele, gdzie gra Laiho. Są też i drobne różnice. Pierwsza jest taka, że Winterborn gra jakby mniejszą ilość dźwięku na jednostkę czasu, unika karkołomnych galopad, druga choćby taka, że częściej słychać wpływy progresywne. Tak poza tym jest to typowy melodic metal, gdzie znajdzie się po trochu z hard rocka, heavy metalu i power metalu. Album zaczyna się nie najgorzej od numeru zatytułowanego Black Rain, co ze względu na nazwę od razu kojarzy mi się z jedną z płyt Ozzy'ego Osbourne'a, ale muzycznie z tamtym wydawnictwem piosenka nic wspólnego akurat nie ma. Pierwsze dźwięki bardzo łagodne, spokojne, wydają się nie być spokrewnione zbytnio z metalem. Dalej jednak wchodzi coś w stylu progmetalowym, właściwie na nutę progresującego power metalu, choć bez "patatajowania" na centralkach. Kompozycja miła dla ucha, choć nie najlepsza w zestawie. Chaos Dwells Within dobrze ilustruje moją tezę o lżejszej wersji Children Of Bodom. Gdyby wyostrzyć tu brzmienie gitar i dodać kilka zakrętów, to mielibyśmy kawałek, którego ekipa Laiho by się nie powstydziła. Jest niby ostro, ale na tyle melodyjnie, że powinno się to spodobać fanom muzyki z lat osiemdziesiątych. Do tego jeszcze gdzieniegdzie klimatyczne, nieco mrocznawe wstawki. Taki typ grania bardzo mi odpowiada. W porównaniu z poprzednikami Seven Deadly Sins jest słodziutki jak cukierek. Tytuł groźny, a tu tyle melodyki, że nazwałbym to popowym power metalem. Numer może trafić w gusta miłośników np. Helloween i niektórych nagrań Gamma Ray. Na pozycji czwartej zespół serwuje nam krótką balladę Overture 1939, ale nie jest to nic w stylu hair metalowych pościelówek, raczej taka ballada heavy metalowa. Mnie najbardziej podoba się jej końcówka, gdy słyszymy powiewy wiatru i gdy pojawiają się pierwsze dźwięki płynnie połączonego z poprzedniczką The Winter War. To akurat mój zdecydowany faworyt na krążku, zapewne dlatego, że jest najbardziej progmetalowy z całego setu, a do tego cholernie melodyjny. Po prostu numer, który spodobał mi się od pierwszego usłyszenia i stał się silną zachętą do kolejnych odsłuchań płyty. Po takiej dawce metalu mocno może zaskoczyć słuchacza kompozycja The Land Of The Free. Pojawiają się w niej zagrywki gitar stylizowanych na gitarę slide, a liczba miłych dla ucha melodii jest tak okazała, że nagranie łatwo podbije serca fanów hair metalu. Jak by nie było, jeszcze jedna piosenka zachęcająca do dania wydawnictwu szansy. Bardzo osobliwym utworem jest Emptiness Inside brzmiące jak najbardziej melodyjne fragmenty dreamtheaterowego Images And Words wymieszane ze spokojniejszymi numerami Stratovariusa z czasów Visions / Destiny, plus do tego maksymalnie wygładzony wokal. Muszę przyznać, że jestem pod nadzwyczaj pozytywnym wrażeniem, jak dla mnie jest to małe dzieło sztuki. Niby kawałek bardzo prosty, a potrafi urzec. Oby więcej takich przemyślanych ścieżek na przyszłość. Muzycy, a zwłaszcza gitarzysta, poszaleli sobie w Nightfall Symphony, które jest takim zgrabnym połączeniem wszystkiego, co słyszeliśmy do tej pory. Są w tym fragmenty przywodzące mi na myśl tegoroczną płytę włoskiej formacji DGM, która powaliła mnie na kolana, ale i jak się dobrze wsłuchać, to dosłyszy się i zapożyczenia od co bardziej klimatycznych,starych numerów Malmsteena (by zespołu nie skrzywdzić, dodam od razu, że nie ma tu neoklasycznych solówek, rzecz tyczy się raczej podkładów w partiach gitar rytmicznych). Raz jeszcze podobieństwa do Children Of Bodom, z tymi samymi wszak zastrzeżeniami co wcześniej, czyli utwór Last Man Standing. Pojawia się tu w pewnym momencie wokal przetworzony jak w jakimś projekcie industrialnym, dziwnie brzmi też gitara w solówce, ale są to tak krótkie ekscerpta, że nie wpływają na całość kompozycji. Zwyczajnie otrzymujemy jeszcze jeden trzymający odpowiedni poziom numer, jakoś szczególnie pod względem stylistycznym nie odbiegający od reszty zestawu. Płytę zamyka spokojne, niemal pół-balladowe Another World. Niby te riffy nieco progresywne, ale zarazem tak melodyjne, że łatwo strawią je słuchacze z kręgów melodyjnego rocka.

Nie jest to epokowe dzieło, żaden z utworów nie jest jakiś wybitny czy odkrywczy, ale... Ale nie ma tu też żadnego zapychacza, album jest bardzo wyrównany, miły dla ucha i zarazem nie jest nudny. Powinien trafić w gusta osób, które lubują się w różnych gatunkach muzycznych i chciałyby czasem posłuchać gustownej mieszanki owych gatunków. Generalnie wydawnictwo ultramelodyjne, z kilkoma ambitniejszymi momentami, ale co najważniejsze - gwarantujące dobrą rozrywkę. Polecam.

Oficjalna strona zespołu: www.winterborn.info