Vinnie Moore - Defying Gravity

Vinnie Moore - Defying Gravity

Wydawca: Shrapnel / King Records
Rok wydania: 2001

  1. Defying Gravity
  2. Out And Beyond
  3. Last Road Home
  4. Alexander The Great
  5. The Voice Within
  6. If I Could
  7. House With A Thousand Rooms
  8. Awaken The Madman
  9. In The Blink Of An Eye
  10. Equinox
  11. Emotion Overload
  12. Between Then And Now

Skład: Vinnie Moore - gitary; Dave LaRue - gitara basowa; Steve Smith - perkusja; David Rosenthal - instrumenty klawiszowe

Produkcja: Vinnie Moore

Defying Gravity to ostatnia jak do tej pory studyjna płyta Vinniego Moore'a, choć gitarzysta zapowiedział już wydanie kolejnej. Jak wiadomo Vinnie ostatnimi czasy zajęty był działalnością w szeregach zespołu UFO, co opóźniało prace nad nowym solowym krążkiem. Czas szybko leci i właśnie uświadomiłem sobie, że opisywany album ma już 7 lat. Tak czy inaczej jest to jeszcze jedno udane wydawnictwo w dyskografii tego utalentowanego wirtuoza i zarazem rzecz musowa dla jego fanów.

Płytę zgrabnie rozpoczyna tytułowe Defying Gravity, daleko nie odbiegające stylistycznie od tego, co Moore prezentował na "labiryncie". Teraz melodie stały się jakby bardziej wesołe, podczas gdy uprzednio dominowały klimaty raczej tajemnicze. Kolejna dawka pomysłów Vinniego wypada znakomicie, brzmienie gitary jest całkiem dobre, niestety tego samego nie da się już powiedzieć o sekcji rytmicznej, której produkcja po prostu kuleje. Bas i bębny zlewają się w jedną prawie że bezkształtną masę. Niby jest to płyta nastawiona na gitarowe pomysły, ale oczekiwania słuchaczy wzrosły, kiedy na poprzednich krążkach te instrumenty brzmiały znacznie lepiej. W inne rejony wirtuoz zapuści się w Out And Beyond. Podkłady przypominają mi nieco dokonania Michaela Fatha, ale gitara prowadząca to już coś pomiędzy Fathem a Satrianim. Słychać, że Vinnie stara się grać w bardzo nietypowy dla siebie sposób. O precyzji wykonania nawet nie wspomnę, bo też i przy gitarzystach takiej klasy problem taki po prostu nie istnieje. Pisałem chyba to już przy okazji innej recenzji, ale i tutaj warto wspomnieć, że utwory Moore'a składają się zazwyczaj z jakiegoś ustalonego wcześniej i powtarzającego się motywu oraz z licznych improwizacji - tak jest i tym razem. W Last Road Home Moore sięga po gitary akustyczne i próbuje (skutecznie) grać coś w stylu flamenco. Traktuję ten numer jako swego rodzaju rozwinięcie "Barcelony" z poprzedniego wydawnictwa studyjnego. Jak na ten gatunek, to całość brzmi zbyt wesoło, co nie oznacza, że źle. Szkoda, że podkładów również nie zaaranżowano w charakterystyczny dla tego stylu sposób, przez to kompozycja nieco na tym traci. Niemniej jednak nie będę narzekał, bo wioślarzy używających gitar akustycznych do czegoś więcej niż pospolitej ballady jest naprawdę niewielu. Alexander The Great, słynny wódz macedoński i powracają gitary elektryczne, powraca też typowe granie Vinniego jak na jego wczesnych płytach. Więcej jest wpływów neoklasycznych, choć nie zabrakło wycieczek w rejony fusion, czyli... taki typowy Vinnie. Z pewnością kawałek nie wnosi niczego nowego, ba, nawet dosłyszeć się można pewnych autocytatów, ale w sumie numer jest miły dla ucha, więc czego chcieć więcej. Przy okazji warto pochwalić gitarzystę za to, że zadbał o różnorodność stylistyczną utworów w zestawie, dzięki czemu płyta nas nie zmęczy. Dalej The Voice Within, czyli coś bliższego klasycznym balladom z dodatkiem rocka progresywnego. Kolejne If I Could kojarzy mi się trochę z kompozycjami a'la Santana. Zaraz zaraz, właśnie sobie przypomniałem, że Moore grał chyba jakiś utwór Carlosa na płycie z cyklu "tribute album". Nie pierwszy to raz, kiedy wydaje mi się, że ktoś zagrał w stylu Santany, ale lepiej od oryginału. Powrót w klimaty flamenco następuje wraz z House With A Thousand Rooms, gdzie już we wstępie raczeni jesteśmy licznymi zagrywkami tremolo, bardzo charakterystycznym dla flamenco środkiem ekspresji. Środek to już z kolei coś bardziej pod DeLucia, ktory też chętnie mieszał hiszpańskie rytmy z tangiem i tańcami południowoamerykańskimi. Awaken The Madman prezentuje typowego Vinniego raz jeszcze, choć zdecydowanie brzmi to znowu bardziej wesoło niż dotychczas. Są szybkie przebiegi po gryfie, pasaże, legata i zagrywki neoklasyczne, także fusion. Po tych harcach czas na kompozycję spokojniejszą i rola ta przypada In The Blink Of An Eye. Jest bardziej epicko, bardziej ilustracyjnie. Takie rejony penetrowali już Vai i Satriani, ale i sam Moore też nie raz. Fajnie się tego słucha wieczorem, po niewielkiej dawce alkoholu ;). Komu jeszcze mało było flamenco, ten dostaje trzeci utwór utrzymany w tej stylistyce. Equinox różni się tym od swoich dwóch poprzedników, że jest wolniejszy. Jeśli mam być obiektywny i wybierać spośród gitarzystów rockowych próbujących zgłębiać gorące rytmy andaluzyjskich cyganów, to jednak wolę w tej roli Steve'a Stevensa, a nawet Fatha niż Vinniego. I oto nadciąga najlepszy moim zdaniem na płycie Emotion Overloaded. Takiego kawałka jeszcze w dyskografii Moore'a nie było, tym większa to więc niespodzianka. Mocno pulsujące rytmy w podkładach ciekawie kontrastują z dość łagodnie brzmiącą gitarą prowadzącą w solówkach, szukając na to odpowiedniego określenia nazwałbym to bluesem progresywnym. Niespodzianek nigdy za wiele, toteż zaskoczy nas jeszcze jeden fragmencik reggae umiejętnie wpleciony w kompozycję (wielki plus dla basisty za te zagryweczki). Between Then And Now zamyka album i jest to pozycja bardzo dziwna. Trwa króciutko, nieco ponad półtorej minuty i chyba głównym przesłaniem tutaj miała być zabawa Vinniego z wibratem.

Jak dotąd Vinnie Moore nie nagrał żadnej słabej płyty i na każdej znaleźć można jakąś perełkę i niejeden smaczek. Odświeżając sobie w pamięci Defying Gravity zaostrzyłem sobie apetyt na kolejne dzieło solowe Vinmana i mam nadzieję, że nie będzie ono ustępowało tym dotąd wydanym. Komu mogę polecić ten album? Z pewnością wszystkim tym, którym podobała się jakakolwiek poprzednia płyta wirtuoza, bo i ta się spodoba. Polecam także wszystkim uczącym się grać na gitarze, bowiem bogactwo stylistyczne Vinniego naprawdę potrafi działać stymulująco.

Oficjalna strona artysty: www.vinniemoore.com