
Various Artists - We Wish You A Metal Xmas And A Headbanging New Year
Wydawca: Armoury Records / Eagle Rock Entertainment
Rok wydania: 2010
- We Wish You A Merry Christmas
- Run Rudolph Run
- Santa Claws Is Coming To Town
- God Rest Ye Merry Gentlemen
- Silver Bells
- Little Drummer Boy
- Santa Claus Is Back In Town
- Silent Night
- Deck The Halls
- Grandma Got Ran Over By A Reindeer
- Rocking Round The Xmas Tree
- Happy Xmas (War Is Over)
- O Christmas Tree
- Auld Lang Syne
- Frosty The Snowman
- Rudolph The Red Noised Reindeer
Skład: Jeff Scott Soto [1]; Bruce Kulick [1, 11]; Bob Kulick [1, 10., 11]; Chris Wyse [1], Ray Luzier [1]; Lemmy Kilmister [2], Billy F. Gibbons [2], Dave Grohl [2]; Alice Cooper [3]; John 5 [3]; Billy Sheehan [3, 6, 10], Vinny Appice [3]; Ronnie James Dio [4]; Tony Iommi [4]; Rudy Sarzo [4, 11], Simon Wright [4, 11]; Geoff Tate [5]; Carlos Cavazo [5]; James Lomenzo [5], Ray Luzier [5]; Dug Pinnick [6]; George Lynch [6]; Simon Phillips [6]; Tim 'Ripper' Owens [7]; Steve Morse [7]; Juan Garcia [7]; Marco Mendoza [7, 12]; Vinny Appice [7]; Chuck Billy [8]; Scott Ian [8]; Jon Donais [8]; Chris Wyse [8]; John Tempesta [8, 9, 16]; Oni Logan [9]; Craig Goldy [9]; Tony Franklin [9, 13]; Stephen Pearcy [10]; Tracii Guns [10]; Gregg Bissonette [10]; Joe Lynn Turner [11]; Tommy Shaw [12]; Steve Lukather [12]; Kenny Aronoff [12, 15]; Doro Pesch [13]; Michael Schenker [13]; Frankie Banali [13]; Kim McAuliffe [14]; Jackie Chambers [14]; Enid Williams [14]; Denise Dufort [14]; Steve "Lips" Kudlow [15]; Bumblefoot [15]; Chris Chaney [15]; Dez Fafara [16]; Doug Aldrich [16]; Blasko [16]
Produkcja: Bob Kulick i Brett Chassen
Dwa lata temu wyszła świąteczna składanka o tytule We Wish You A Metal Xmas And A Headbanging New Year i podobno jej pierwszy nakład jest już wyczerpany. Najwyraźniej jest zapotrzebowanie na tego typu wydawnictwa, bo oto teraz wychodzi reedycja o tym samym tytule, wzbogacona o dodatkowy krążek CD z czterema utworami i oznakowana jako "Deluxe Edition".
Większość kompilacji tego typu jest niewiele warta i rzadko zdarza się, by znalazło się na nich coś ciekawego. Zazwyczaj ogrywane są znane tematy w ich mało porywających wersjach. Akurat niniejszy krążek uważam za całkiem udany i jeśli ktoś potrafi podejść do Świąt Bożego Narodzenia z dystansem i skusi go lista muzyków biorących udział w projekcie, to pomysł spędzenia tego czasu z muzyka rockową w takiej postaci może być nie najgorszy. Zestaw utworów otwiera nagranie We Wish You A Merry Christmas. Główny temat melodii z oryginału zawsze wydawał mi się głupkowaty, ale muszę przyznać, że ekipa skupiona wokół Jeffa Scotta Soto doskonale sobie poradziła z tą przeróbką i uczyniła rzecz słuchalną. Najbardziej podobają mi się tu 3 rzeczy: oczywiście solówka, brzmienie, które momentami przywodzi mi na myśl Queen z czasów Bohemian Rhapsody oraz zmyślnie wpleciony growling pod koniec ścieżki. No nieźle. Run Rudolph Run w czysto rock'n'rollowej aranżacji - świetnie spisuje się tu "zapijaczony" głos Lemmy'ego, doskonale pasują gitary Gibbonsa z ZZ Top, ba, nawet moja niechęć do pałkera dawnej Nirvany w tym wypadku znika. Rewelacja, aż ma się ochotę wyskoczyć na parkiet i pokazać, jak można się "bujać i obracać". Całe Santa Claws Is Coming To Town jest z kolei tak aranżowane, by pasowało do wokali Alice Coopera. Dobra rzecz, choć do klasycznych nagrań Alicji się nie umywa, posłuchać warto. Dochodzimy do mojego najulubieńszego kawałka z opisywanej płyty - God Rest Ye Merry Gentlemen. Szybki rzut oka na listę płac i taaak, mamy tu Dio i Iommiego, więc jak to miało brzmieć? Jak ciężkie Black Sababth oczywiście... albo jak doom metalowe Candlemass. Niesamowity klimat, mroczny nastrój, zupełnie jakby nieświąteczny, lecz jeśli za oknem macie akurat masę śniegu i zima jest sroga, numer świetnie to wszystko odda. Następne w kolejce jest Silver Bells, które brzmi tak, jakbyśmy wzięli takie W.A.S.P. i tylko podmienili wokalistów, bo za mikrofon chwycił tym razem Geoff Tate z Queensrÿche (na marginesie, jeden z moich ulubionych gardłowych). Doskonale spisuje się tu pan Cavazo serwując zresztą solówkę godną podziwu i rzadko w dzisiejszych czasach spotykaną. Bardzo interesowało mnie, jak zabrzmi Little Drummer Boy, kiedy tylko wypatrzyłem Lyncha za wiosłem. Nie da się ukryć, że to bardzo charakterystyczny gitarzysta, grający w specyficznym stylu i ciekawiło mnie, czy usłyszę tu coś a'la Lynch Mob czy Dokken. Jakieś podobieństwa są, ale raczej niewielkie, w dodatku wszystko w inny wymiar przenosi obsługujący w tym przypadku mikrofon pan Pinnick. W Santa Claus Is Back In Town mamy więcej "brudnego" hard rocka i Steve Morse udowadnia, że nieprzypadkowo znalazł się w purpurowym składzie. Nieźle spisuje się Ripper, momentami nadzwyczaj udanie naśladujący manierę wokalną swego poprzednika (i następcy) w Judas Priest. Naprawdę dobra rzecz. Nie można wciąż wznosić ochów i achów, coś musiało dolać łyżkę dziegciu do beczki miodu i tym czymś jest totalnie zmasakrowane Silent Night. Growle wokalisty Testamentu nie pasują do tego repertuaru, nawet gdy jest on podawany w ostrej wersji, niestety. No, za cholerę nie podoba mi się to i koniec. Na szczęście w Deck The Halls mamy powrót do klasycznego, sabbathowskiego hard rocka. Panowie Logan, Goldy, Franklin i Tempesta dobrze się spisali, nawet mimo iż niczego odkrywczego tu nie zaprezentowali. ot, po prostu poprawna i w odpowiedni sposób odegrana kompozycja. Za to rewelacyjne jest Grandma Got Ran Over By A Reindeer, gdzie spotkali się muzycy z Ratt, L.A. Guns, plus Bob Kulick i dawna sekcja rytmiczna Davida Lee Rotha. Wokalnie wprawdzie mogłoby być lepiej, ale zapewniam Was, drodzy słuchacze, że już sama gitarowa robota potrafi du dać uszom wiele uciechy. Oczywiście rockowo będzie w Rocking Round The Xmas Tree, zaskoczył mnie tylko wybór Joe Lynn Turnera do zaśpiewania w tym kawałku, wszak jego głos lepiej spisuje się w łagodniejszych kompozycjach. Dał jakoś radę, sprostał zadaniu i w zasadzie nie można się do niczego przyczepić. Dobry, rock'n'rollowo bujający numer. Pierwszą płytę kończy jedyna w całym zestawie ballada, Happy Xmas (War Is Over). Tutaj na wokalu Tommy Shaw i tym razem wybór jak najbardziej trafny, aczkolwiek ze względu na akustyczne brzmienie gitar chętnie bym go widział tu w duecie z Ericiem Martinem. Zdecydowanie najbardziej nastrojowa pozycja z krążka i zarazem najbardziej poważna. Przyjrzyjmy się teraz, co nam dali na deser. Trochę niemieckiego akcentu w O Christmas Tree, a to za sprawą Doro Pesch (a jakże, hehe) i jednego z braci Schenkerów. Podoba mi się ten moment w piosence, kiedy po niepozornym, nieco niemrawym początku, nagle przechodzi ona w dynamiczne i skoczne granie. Na solówki Michaela też nie dam powiedzieć złego słowa. Za Auld Lang Syne życząc nam szczęśliwego Nowego Roku zabrali się członkowie Girlschool i wyszło im to całkiem nieźle, chociaż samo nagranie bardziej kojarzy mi się z jakimś Oktoberfestem i chlaniem piwa niż ze świętami ;). Ale numer wpada w ucho i już po kilku przesłuchaniach (i po paru kuflach piwa) można go wyśpiewywać razem z zespołem. Całkiem zacnie prezentuje się ekipa odpowiedzialna za Frosty The Snowman, a wyróżniłbym tu gitarową robotę Bumblefoota, nie tylko za solo, ale i za inne wplatane tu i ówdzie smaczki. No, takie bonusy to ja widzę na płytach bardzo chętnie. Ostro, hard rockowo, ale z niemal thrashowym brzmieniem gitar zapodano na finiszu płyty i mamy Rudolph The Red Noised Reindeer. Zresztą nie wyobrażam sobie, by mogło być inaczej, skoro za mikrofonem stoi Dez Fafara z DevilDriver, tym bardziej że i Doug Aldrich lubi czasem przyłoić.
Czy płyta, na której grają muzycy z takich kapel jak m. in. Motörhead, ZZ Top, L.A. Guns, Whitesnake, Quiet Riot, Dio, Queensrÿche, Lynch Mob, MSG, Damn Yankees, Ratt czy Anvil, może być zła? Odpowiedź brzmi: nie może! Pomijając jedną wpadkę, która stała się udziałem chłopaków z Testament i Anthrax, jest to naprawdę dobry w swoim gatunku album. Na święta jak najbardziej polecam.
Brak oficjalnej strony projektu