Uriah Heep - Outsider

Uriah Heep - Outsider

Wydawca: Frontiers Records
Rok wydania: 2014

  1. Speed Of Sound
  2. One Minute
  3. The Law
  4. The Outsider
  5. Rock The Foundation
  6. Is Anybody Gonna Help Me?
  7. Looking At You
  8. Can't Take That Away
  9. Jesse
  10. Kiss The Rainbow
  11. Say Goodbye

Skład: Mick Box - gitary, chórki; Dave Rimmer - gitara basowa, chórki; Bernie Shaw - śpiew; Phil Lanzon - instrumenty klawiszowe, chórki; Russell Gilbrook - perkusja, chórki

Produkcja: Mike Paxman

Od wydania poprzedniego studyjnego krążka Uriah Heep minęły trzy lata. W międzyczasie ukazały się, o ile dobrze liczę, dwie lub trzy płyty koncertowe i dwie kompilacje z największymi przebojami grupy. W maju 2013 r. na raka trzustki zmarł basista Trevor Bolder, stąd na Outsiderze gra jego następca Dave Rimmer (wcześniej występujący w Zodiac Mindwarp & The Love Reaction i Metalworks). Producent pozostał ten sam i co chyba najbardziej ucieszy fanów zespołu, styl gry i brzmienie również się nie zmieniło. Wciąż jest to zacny, klasyczny hard rock.

Dwudziesty czwarty album studyjny legendy hard rocka rozpoczyna się od typowego dla Uriah Heep utworu utrzymanego w średnim tempie, z lekko majestatycznymi wokalami i organami Hammonda oraz potężnymi partiami gitar. Zaskoczenia nie ma, jest za to kolejna porcja solidnego grania opartego na sprawdzonym schemacie. Warto przysłuchać się liniom gitary basowej, zwłaszcza w okolicach refrenów, bo słychać tu, że nowy basista z łatwością i zupełnie bezboleśnie wgryzł się w styl grupy. Okolice gitarowej solówki to z kolei prawdziwy majstersztyk aranżacyjny. Rytmika zaczyna pulsować, przyspiesza, ciekawe podkłady tworzą organy, fajnie brzmią chórki, a gitary wyostrzają się. Singlowe One Minute miałem okazję usłyszeć jeszcze przedpremierowo, co zresztą zachęciło mnie do zapoznania się z płytą (po prawdzie, to i tak bym się z nią zapoznał, jestem fanem UH i połowę, jakby nie było obszernej dyskografii "łykam jak młody pelikan"). Utwór rozpoczyna się od pianistycznego wstępu, na którego tle po prostu błyszczy głos wokalisty. Trochę tu podobieństw do starszych nagrań zespołu, trochę do niektórych kawałków Savatage. Po minucie wchodzi gitarowy, hard rockowy riff, a po nim organy i klimaty zmieniają się na coś w stylu materiału z Perfect Strangers - genialnego albumu Deep Purple z 1984 r., przy czym należy obowiązkowo pamiętać, że przecież i Uriah Heep grało tak nie raz. Od poprzedników pod pewnymi względami różni się The Law. Z jednej strony jest to rocker strukturalnie prostszy i zdecydowanie ostrzejszy, z drugiej wciąż słychać elementy stylu UH takie jak słynne zaśpiewy chóralne, znane jeszcze z czasów pierwszych krążków, gdy w formacji śpiewał David Byron. Tutaj mamy mniej więcej styl gry Led Zeppelin, plus te autorskie elementy z twórczości Uriah Heep. Tytułowy The Outsider to numer "w galopie", jak u kapel power metalowych, z tym że zagrany w charakterystycznym dla naszych bohaterów stylu. Czuć pewną bajkowość, fantastykę. Podobne klimaty odnajdywaliśmy już wcześniej choćby w niektórych nagraniach Rainbow. Bardzo lekko strawna kompozycja, szybko wpadająca w ucho i uzbrojona w miłą uszom, rock'n'rollową solóweczkę. Rock The Foundation to też kawałek nieco szybszy, ale już nie galopujący. Partie gitar i klawiszy spodobają się zapewne fanom hard rocka końca lat '70. Ten sam typ grania, z tym że z lepszym brzmieniem. Jedyne zastrzeżenie, które się u mnie pojawia, to linie wokalne, moim zdaniem tym razem Bernie się najzwyczajniej w świecie nie przyłożył. Trudno. Najlepszy moment ścieżki to jej część przed solówką, jak i sama solówka. Jakoś nie jest w stanie tak do końca urzec mnie kolejny utwór zatytułowany Is Anybody Gonna Help Me?. Wynika to z faktu, że jest on znacznie wolniejszy i strukturalnie przypomina mi te bardziej rozwleczone kompozycje z czasów, gdy Uriah Heep romansowało z rockiem progresywnym. Zdaję sobie sprawę, że część fanów woli tę "bardziej ambitną" część dyskografii zespołu, mnie jednak akurat kręci zdecydowanie ta hard rockowa. Wracając do piosenki, podoba mi się za to jej środek, a to z racji podobieństw do Perfect Strangers (raczej nie mogą być one przypadkowe). Co do Looking At You mam mieszane odczucia. Z jednej strony pojawia się tu chwilami całkiem ciekawy rock'n'rollowy riff i sam numer też jest jak najbardziej poprawny, zabrakło mi jednak tej magii, która obecna była na pierwszej połówce wydawnictwa. Nie jest to po prostu pozycja zapadająca w pamięć i prawdopodobnie uleci z głowy, gdy tylko płyta dojdzie do końca. Can't Take That Away rozpoczyna się tak, jakby Mick Box testował właśnie jakiś nowy wzmacniacz, ale po pół minucie kawałek rozkręca się. Robi się z niego nieco szybszy rocker, z dość fajnymi refrenami i solówką, ale zarazem z raczej sztampowymi zwrotkami (Uriah Heep potrafiło nie raz robić lepsze). Wciąż jest to jednak miła rzecz do posłuchania. Jesse to przede wszystkim interesujący riff napędowy, który odwzoruje skrzyżowanie Van Halena z Rainbow i Deep Purple, natomiast reszcie bliżej już do typowego UH. W solówce też będzie nieco więcej wymiatania niż we wcześniejszych nagraniach. Dobry kawałek, przy okazji wraz z kolejnym wprowadzający ciutkę różnorodności do krążka. Kiss The Rainbow swym początkiem w ogóle nie kojarzy się z dokonaniami ekipy Boxa, ale oczywiście po chwili od razu słychać, kto gra. No i zgadnijcie, co jeszcze się tu pojawi? Tak, słynne chórki, znak rozpoznawczy zespołu. Album zamyka Say Goodbye i nie jest to bynajmniej kołysanka na dobranoc. To dosyć ciężki i ostry numer, ale za to z dość radośnie wyśpiewywanymi liniami wokalnymi, zachęcający do tego, by po zakończeniu krążka nacisnąć jeszcze raz "play"... a potem jeszcze kilka razy.

Płyta swoją przebojowością plasuje się bardzo blisko uwielbianego przeze mnie Wake The Sleeper i jest przynajmniej dwukrotnie lepsza od poprzedzającej jej Into The Wild. Zdumiewa fakt, że po tylu latach grania muzykom z Uriah Heep wciąż starcza pomysłów na tworzenie wspaniałych utworów. Kolejny album, który do swojej kolekcji włączyć powinni nie tylko zagorzali fani grupy, ale też miłośnicy klasycznego hard rocka, zwłaszcza gdy kochają się w Perfect Strangers Deep Purple. Z ręką na sercu polecam.

Oficjalna strona zespołu: www.uriah-heep.com