Unruly Child - Worlds Collide

Unruly Child - Worlds Collide

Wydawca: Frontiers Records
Rok wydania: 2010

  1. Show Me The Money
  2. Insane
  3. When We Were Young
  4. Tell Another Lie
  5. Love Is Blind
  6. When Worlds Collide
  7. Talk To Me
  8. Life Death
  9. Read My Mind
  10. Neverland
  11. Very First Time
  12. You Don't Understand

Skład: Marcie Michelle Free - śpiew; Bruce Gowdy - gitara; Guy Allison - instrumenty klawiszowe; Larry Antonino - gitara basowa; Jay Schellen - perkusja

Produkcja: Bruce Gowdy i Guy Allison

I oto mamy jeszcze jeden powrót, tym razem w oryginalnym składzie z pamiętnego debiutu wraca Unruly Child. Grupa zaczynała od grania melodyjnego hard rocka, teraz jest podobnie, z tym że momentami do jej muzyki wkrada się więcej AOR-u. Za mikrofonem ponownie Marcie Free (niegdyś jeszcze jako mężczyzna, Mark) i ponownie w dobrej formie wokalnej.

W 1992 r. Niesforne Dziecko wydało swój pierwszy, wyprodukowany przez Beau Hilla krążek, dobrze przyjęty przez prasę muzyczną i fanów. Oczywiście o jakiejś niebotycznie dużej liczbie sprzedanych płyt nie mogło być już wtedy mowy, jak wiadomo, zmieniła się wtedy moda i coraz bardziej panoszył się grunge. Gorzej, że z zespołu odszedł wokalista, który postanowił kontynuować karierę solową. Po odejściu Marka (wcześniej w Signal i King Kobra) reszta członków formacji pojawiała się jeszcze pod tym samym szyldem, zatrudniając na jego miejsce dwóch innych gardłowych (Kelly Hansen i Philip Bardowell), czego efektem było wydanie dwóch albumów (1998 r. i 2002 r.), nie wspominając o edycji składanki z wczesnymi demówkami grupy. Gowdy i Allison powołali też do życia projekt World Trade zapraszając do współpracy również Schellena (później w Hurricane i Asia). Antonino udzielał się z kolei w Ambrosii i Air Supply, by wreszcie spróbować swych sił jako aktor. Ale na Worlds Collide, po wielu latach, znów mamy ich wszystkich w komplecie. Początek nowego dzieła starej ekipy jest bardzo obiecujący. Show Me The Money rozpoczyna zestaw w stylu grania bardzo zbliżonym do debiutu. Gitary dość ostre, tempo skoczne i pompatyczne zarazem, świetnie wypada i brzmi głos Marcie (na szczęście nadal głos ma męski). Miła niespodzianka, bo nie spodziewałem się, że grupa zaatakuje raz jeszcze z taką werwą. Fajna jest też solówka... Przyczepiłbym się tylko do tych chórków wyśpiewujących tytuł nagrania w refrenie - daje to głupawy efekt przedrzeźnianie się ze słuchaczem, nawet jeśli nie było to pierwotnym zamysłem. Podobne tempa i rytmika występują w również całkiem niezłym Insane. Pomijając może sam wstęp wzorowany chyba na jakiejś muzyce elektronicznej, numer naprawdę może wpadać w ucho. Potencjał na przebój ma i kolejna When We Were Young, utrzymana w średnim, nieco podbitym tempie kompozycja z gatunku AOR. Fanom tegoż wręcz musi się spodobać. Oczywiście nie jest to nic szczególnie oryginalnego, ale dobrze jest słyszeć, że wśród masy przeciętnych AOR-owych płyt zaczyna się pojawiać coraz więcej tych godnych uwagi. Raz jeszcze zwrócę uwagę na nadzwyczaj przyzwoitą, gitarową solówkę i dodam, że i partie klawiszy nawiązują do złotych dla melodyjnego hard rocka lat '80 (przypominają mi zresztą te z Boulevard). Co do Tell Another Lie mam mieszane odczucia. Z jednej strony w tej balladzie wręcz błyszczy swym jakże radiowym głosem Marcie Free, z drugiej jednak sama kompozycja jest taka sobie. Owszem, poprawnie zagrana, ale niewiele ponadto. Love Is Blind bliskie jest hard rocka lat '80, przynajmniej główny, ostry i ciężki, aczkolwiek wciąż melodyjny riff może przywodzić na myśl stylistykę grania żeńskiego Vixen. Patent polega jednak na tym, że do tego dorzucono nieco gitar nieprzesterowanych, więc efekt taki, że znajdą tu też coś dla siebie miłośnicy Tyketto i Pretty Maids (miewali podobne pomysły). To musi się podobać, zdecydowanie wolę to od wcześniejszej ballady. Nawiązujące do tytułu wydawnictwa When Worlds Collide to też w znacznej mierze pościelówka. Niby wszystko delikatne, ale w rytmicznym akcentowaniu pewnych nut utworu można wyczuć nieco bardziej drapieżne zapożyczenia z Dokken. Wygląda na to, że ekipa upiekła dwie pieczenie na jednym ogniu, kawałek być może zadowoli i sympatyków ballad i fanów mocniejszych akcentów w muzyce. Kompletnie nie trawię z kolei ballady zatytułowanej Talk To Me. Jest ona zagrana po najmniejszej linii oporu, ścierają się tu wpływy z jednej strony muzyki country (tych jej prostszych odmian) i ballad modern rockowych jak u nowoczesnego wydania Bon Jovi. Wokalist(k)a dobrze sobie tu radzi, ale to trochę za mało, przynajmniej jak dla mnie. Najprawdopodobniej jednak kobiecej części publiczności się to spodoba. Do mniej udanych ścieżek dołącza też takie sobie Life Death. W refrenach trochę mocnego śpiewu, ale znowu psują je głupawo zaaranżowane chórki, także motywy przewodnie kawałka jakoś do mnie nie przemawiają. Znałem wprawdzie zespoły, które grały podobne rzeczy i tam mi się to podobało, ale tutaj mnie to nie kręci (za wyjątkiem orientalnie brzmiącej solówki) i koniec. Read My Mind na "dzień dobry" rozkładają wstępne, soulowe chórki. Dalej ta AOR-owa kompozycja robi się przyzwoita, z tym że niesmak po jej początku jakoś pozostaje. Wyciąć ten wstęp i naprawdę nie byłoby do czego się przyczepić. Podoba mi się natomiast Neverland, może z racji swej rytmiki. Trochę w tym z Gianta wyczuwam i za to też pewnie formacja automatycznie dostaje u mnie plusa, bo drużyna braci Huff to niemal od zawsze jedna z moich ulubionych kapel. Very First Time zapewne pokochają od razu fani stylistyki a'la Def Leppard, zwłaszcza rytmika numeru i partie gitar mogą kojarzyć się z tą słynną grupą z Sheffield. Radować powinni się też fani pan(i) Free, którzy uwielbiali dokonania Signal. Z całego zestawu piosenek na tutejszym wydawnictwie tej najbliżej właśnie do twórczości Signal. Jak dla mnie jedno z najlepszych nagrań na krążku. Koniec płyty też AOR-owy, choć i do Leppardów pewne podobieństwa można odnaleźć. Takie jest You Don't Understand, miłośnicy AOR-u nie powinni mieć powodów do narzekań.

Jednak ta żaba z okładki nie znalazła się na niej przypadkowo, kilka utworów posiada klimat debiutanckiego wydawnictwa Unruly Child. Ekipa zrobiła też spory ukłon w stronę fanów AOR-u, a ponieważ spora część ścieżek mieści się w tym gatunku, to chyba płytę polecałbym przede wszystkim właśnie im. Mimo drobnych, mało istotnych potknięć, bardzo udany powrót.

Oficjalny profil na MySpace: www.myspace.com/unrulychild