
Enuff Z'Nuff - Enuff Z'Nuff
Wydawca: Atco / Atlantic Records
Rok wydania: 1989
- New Thing
- She Wants More
- Fly High Michelle
- Hot Little Summer Girl
- In The Groove
- Little Indian Angel
- For Now
- Kiss The Clown
- I Could Never Be Without You
- Finger On The Trigger
Skład: Donnie Vie - śpiew, gitary, instrumenty klawiszowe; Derek Frigo - gitara prowadząca; Chip Z'Nuff - gitara basowa 4 i 12-to strunowa, gitary, chórki; Vikki Foxx - perkusja
Produkcja: Enuff Z'Nuff i Ron Fajerstein
Pochodząca z przedmieść Chicago grupa Enuff Z'Nuff nie miała tyle szczęścia, by odnieść wielki sukces komercyjny, ale w ciągu swojej niemal nieprzerwanej kariery zdołała uzyskać status formacji kultowej, przynajmniej w pewnych kręgach. Kiedy wiele lat temu po raz pierwszy usłyszałem jej debiut, nie spodobał mi się, ale wracając do niego po dłuższym czasie muszę stwierdzić, że to bardzo dobry krążek.
Załoga zebrała się w 1984 r. w Blue Island (Illinois) wokół wokalisty Donniego Vie i basisty Chipa Z'Nuffa, pierwotnie przybierając sobie szyld Enough Z'Nuff - nazwę tę przeliterowano na obecną dopiero przed samym wydaniem debiutanckiego albumu. Pewnym sukcesem było zamieszczenie jednego z wczesnych singli, Fingers On It, na ścieżce dźwiękowej do filmu "Hennry: Portrait of a Serial Killer" w 1986 r. Do czasu wydania "samozatytułowanego" debiutu skład się zmienił, do zespołu dołączyli utalentowani muzycy - gitarzysta Derek Frigo i perkusista Vikki Foxx. Chłopaki mieli do zaoferowania dość unikalne jak na moment wydania płyty granie. Ameryki wprawdzie nie odkryli, ale umiejętnie połączyli wpływy Cheap Trick , The Beatles, Poison i sporadycznie innych kapel w jedną całość. Szeroki wachlarz stylów powodował, że ciężko ich uznać za typową hair metalową grupę z lat '80, nawet mimo ich glamowego początkowo wizerunku scenicznego. Krążek otwiera nieco psychodeliczna piosenka New Thing, która odniosła umiarkowany sukces docierając do 67 pozycji na liście amerykańskiego Billboardu i zyskała nieco czasu antenowego w MTV. Podkłady mogą kojarzyć się z takim Pretty Boy Floyd, ale ze śpiewem rzecz ma się nieco inaczej. Donnie oscyluje gdzieś pomiędzy kapelami glamowo-sleazowymi a The Beatles, jego barwa głosu to z kolei coś z pogranicza Bryana Adamsa i Erica Martina z Mr. Big. Chyba właśnie takie nieco chrypkowate śpiewanie odstraszało mnie dotychczas od tego zespołu, to po prostu nie mój typ linii wokalnych. Niemal od razu spodobał mi się za to kawałek o tytule She Wants More. Charakterystyczne, kołyszące tempo i osnowa bluesowa przypominają mi jedną ze ścieżek Steelheart - Can't Stop Me Loving You. Rzecz jasna, nagrania nie są identyczne, a zwyczajnie utrzymane w podobnym klimacie. Doceniam zdolności Dereka Frigo do przepoczwarzania się stylowego w jego gitarowym graniu, gość dobrze czuje się i w bluesach i w rockerach. Jak dla mnie, to facet numer 1 w tej formacji szkoda, że nie ma go już na tym świecie. Na pozycji trzeciej chyba najbardziej znany utwór Enuffa (jak by nie było, 47 pozycja na liście Billboardu), noszące znamiona nastrojowej ballady Fly High Michelle. Gitarowo, a nawet wokalnie blisko temu do wolniejszych dokonań Def Leppard, jest i coś z grup AOR-owych, a całości dopełniają beatlesowskie chórki. W solówce możemy podziwiać pana Frigo i jego perfekcyjne vibrato oraz inne podciągnięcia strun. W Hot Little Summer Girl ścierają się wpływy Bryana Adamsa, Bruce'a Springsteena i Poison. Zgodnie z tytułem, to taki plażowo-letni numer. Tu już muzycy grają w sposób bardziej typowy dla swej epoki. Powrót do bluesowego kołysania następuje wraz z In The Groove. Takich kompozycji najlepiej słucha się z wieczora, popijając whisky z lodem lub innego drinka. Nic szczególnie odkrywczego, ale daje się wyczuć atmosferę barów z Chicago, więc można utwór polecić słuchaczom lubującym się w takich nastrojach. Ciekawym nagraniem jest Little Indian Angel, mieszają się tu zapożyczenia od The Cult i wczesnego Lillian Axe, choć mamy i coś z White Lion i The Beatles. Warto posłuchać, zwłaszcza jak się jest fanem przywołanych do tablicy kapel. Poprawnym, choć niestety dość przeciętnym nagraniem jest For Now. Pełno takich było w ówczesnych czasach, stąd też ciężko o jakiś szczególny entuzjazm w tym przypadku. Zwyczajny, dobrze zagrany i utrzymany w średnim tempie numer. W Kiss The Clown ekipa znów próbuje wpasować się gdzieś pomiędzy Pretty Boy FLoyd a Poison. Taki glamujący hard rock, w którym słychać echa rock'n'rolla. W sumie całkiem nieźle się tego słucha, można zatem uwzględnić ten kawałek w zestawie ścieżek na jakieś party. I Could Never Be Without You rozpoczyna się od popisu gitarowego Dereka, by przejść w nastrojową balladę, dodajmy, całkiem udaną. Do listy pościelówek wszechczasów zapewne się kompozycja nie załapie, ale jestem niemal pewien, że kobietom się spodoba. Ostatnią już pozycją na płycie jest Finger On The Trigger. Główne struktury ścieżki zostały osadzone gdzieś w country-bluesie, podobać mogą się riffy jakby podpatrzone u Sambory podczas jego aparencji w słynnym Dead Or Alive, choć nie tylko. Zresztą wokalnie też dość blisko do maniery Bon Jovi, przynajmniej z tych co bardziej kowbojskich kawałków.
Jak na rok swego wydania album jest mało energetyczny i przemawia przez niego jakaś wszechobecna melancholia. Paradoksalnie to jednak jego zaleta, bo wyróżnia się dzięki temu z tłumu. Fanom dobrej muzyki z lat '80 mogę chyba tę płytę z czystym sumieniem polecić. Okazuje się, że nie tylko kapele z Los Angeles miały coś do powiedzenia, a chłopakom z okolic Chicago też warto dać szansę.
Oficjalna strona zespołu: www.enuffznuff.com