Shining Line - Shining Line

Shining Line - Shining Line

Wydawca: Avenue Of Allies Music
Rok wydania: 2010

  1. Highway Of Love
  2. Amy
  3. Strong Enough
  4. Heaven's Paths (instrumental)
  5. Heat Of The Light
  6. Can't Stop The Rock
  7. The Meaning Of My Lonely Words
  8. The Infinity In Us
  9. Still In Your Heart
  10. Homeless' Lullaby
  11. Follow The Stars [europejski bonus track]
  12. Unbreakable Wire
  13. Under Silent Walls - Part I Blossom: From Night To Dawn (instrumental)
  14. Under Silent Walls - Part II Alone
  15. Under Silent Walls - Part III Epilogue: Death Of Cupid (instrumental)

Skład: Pierpaolo "Zorro11" Monti - perkusja i instrumenty perkusyjne; Marco "Dandy" D'Andrea - gitary; Amos Monti - gitara basowa; Alessandro Del Vecchio - instrumenty klawiszowe, chórki; Mario Percudani - gitary
Gościnnie: Erik Martensson - śpiew w [1]; Tank Palamara - gitarowe solo w [1]; Harry Hess - śpiew w [2]; Michael T. Ross - klawiszowe solo w outro w [2]; Robbie LaBlanc - śpiew w [3]; Brian LaBlanc - chórki w [3]; Tommy Ermolli - gitarowe solo w [3]; Douglas R. Docker - instrumenty klawiszowe pod koniec [3]; Robin Beck - śpiew w [5]; Michael Erlandsson - śpiew w [6]; Michael Voss - gitarowe solo w [6 i 11] i śpiew w [8]; Michael Shotton - śpiew w [7]; Elisa Paganelli - chórki w [7]; Ivan Varsi - gitary w [7]; Vinny Burns - gitarowe solo w [8]; Sue Willets - śpiew w [9]; Bob Harris - śpiew w [9]; Tim Manford - gitarowe solo w [9]; Ulrich Carlsson - śpiew w [10]; Carsten "Lizard" Schulz - śpiew w [10]; Marko Pavic - gitarowe solo w [10]; Phil Vincent - śpiew w [11]; Matt Filippini - gitarowe solo w [11]; Brunorock - śpiew w [12]; Jack Meille - śpiew w [12]; Graziano De Murtas - śpiew w [12]; Walter Caliaro - gitarowe solo w [12]; Michael Bormann - śpiew w [14]; Marco Tansini - gitara prowadząca we wstępie do [14]

Produkcja: Alessandro Del Vecchio

Fani AOR-u mogą czuć się rozpieszczani od kilku lat, w tym gatunku bowiem wychodzi całkiem pokaźna liczba płyt. Poza regularnymi wydawnictwami różnych zespołów ukazują się też projekty złożone ze znanych w branży nazwisk. Kolejnym takim projektem jest Shining Line, projekt powołany do życia przez włoskich muzyków i wspierany oczywiście przez ekipę z reszty świata.

Pomysł skrzyknięcia kolegów i koleżanek po fachu zrodził się w głowie perkusisty i kompozytora Pierpaolo "Zorro11" Montiego (założyciela hard rockowego zespołu Sovversivo) oraz jego przyjaciela, basisty Amosa Montiego. Podstawowy skład szybko uzupełnili inni cenieni muzycy włoskiej sceny - klawiszowiec Alessandro Del Vecchio (znany choćby z Edge Of Forever, Moonstone Project, czy współpracy z Glennem Hughesem) oraz gitarzyści Marco "Dandy" D'Andrea (jeden z członków Planethard) i Mario Percudani (z grupy Hungryheart). Produkcją debiutanckiego krążka i partiami chórków zajął się sam Del Vecchio, natomiast miksowanie i mastering powierzono Michaelowi Vossowi (takie nazwy jak Voices Of Rock, Casanova, Mad Max i Bonfire nie powinny być fanom melodyjnego rocka obce). Trzeba przyznać, że już taki skład podstawowej ekipy robi wrażenie, a co dopiero lista gości zaproszonych do współudziału w tym przedsięwzięciu. Nie będę ich teraz wymieniał, przyjdzie na to czas przy opisywaniu kolejnych nagrań. Tak więc klawiszowym, klimatycznym wstępem płytę otwiera niesamowicie składny numer o tytule Highway Of Love, który powinien zadowolić nawet najbardziej wybrednych sympatyków grania w stylistyce Foreigner. Niesamowicie melodyjny utwór, uzbrojony we wspaniałe refreny, gdzie za mikrofonem stoi Erik Martensson (Eclipse, W.E.T.), moim zdaniem jeden z najlepszych wokalistów obecnych czasów. Solówka całkiem przyzwoita, odegrana przez mniej znanego poza Italią gitarzystę, udzielającego się głównie w jednym z zespołów z gatunku metalu gotyckiego. Drugie w zestawie, Amy, nie robi na mnie już takiego wrażenia, głównie z dwóch powodów. Po pierwsze nie przepadam za kawałkami, których tytuł zawiera jakieś imię i jestem do nich z góry uprzedzony, po drugie śpiewa tu Harry Hess z Harem Scarem, a ta kapela nigdy nie należała jakoś do moich ulubionych. Mimo iż rewelacji nie ma, muszę przyznać, że ścieżka jest całkiem składna i miła dla ucha. Godna wzmianki jest aparencja klawiszowca Michaela T. Rossa, muzyka znanego choćby z Hardline, grającego krótkie solo pod koniec piosenki. Nieźle wypada Strong Enough, utwór utrzymany w tempie średnim, z dużą ilością delikatnie grających klawiszy i z pewnością nadający się do radia. Bardzo udana współpraca wokalna brali LaBlanc (obaj z Blanc Faces) i godna podziwu gra pozostałych muzyków (m. in. Tommy'ego Ermolliego, gitarzysty uwikłanego w takie grupy jak Twinspirits i Khymera). Co trzeba podkreślić, doskonałe, bardzo profesjonalne aranżacje. W Hollywood pewnie wydano by na nie z milion dolarów, a jak się domyślam, takiego budżetu ten projekt pewnie nie ujrzał. Na pozycji czwartej mamy Heaven's Paths, króciutką ścieżkę instrumentalną. Raptem półtorej minuty wypełnia spokojna i nastrojowa gra klawiszy Alessandro, przy tym bardzo ilustracyjna. Zapewne nie pogardziliby nią producenci filmowi, gdyby przyszło kompletować soundtrack do jakiegoś melodramatu. W Heat Of The Light Robin Beck udowadnia, że kobieta może śpiewać mocnym głosem i że może być w dobrej, wokalnej formie nawet po latach. Chętnie usłyszałbym ją w duecie z Janet Gardner z Vixen, w czymś w rodzaju gardłowego pojedynku. Mógłbym napisać, że głos Robin pasuje do tego kawałka jak ulał, jest to zbędne, bowiem obsada mikrofonu była specjalnie tak kompletowana, by utwory były utrzymane w podobnej stylistyce co macierzyste aparencje wokalistów i wokalistek. Tak sobie słucham skądinąd przebojowego Can't Stop The Rock i nie wiem, czy mam nie wierzyć uszom, czy oczom. Za mikrofonem stoi tu Mikael Erlandsson (Last Autumn's Dream, Radioactive), a głowę bym dał, że słyszę tu wokale kobiece. Cóż, za słabo znam dokonania grup, w których Erlandsson śpiewał i nie jestem obeznany z jego barwą głosu. Sam numer jest niby AOR-owy, ale bardzo bliski muzyce pop, coś takiego mogłaby nagrać Tina Turner lub Bonnie Tyler. W The Meaning Of My Lonely Words mikrofon przejmuje Michael Shotton (Von Groove), zmienia się też nastrój nagrania. Znów jest spokojniej, niemal balladowo, ale jest to taka ballada typowo AOR-owa, bardzo radiowa. Puścić coś takiego słuchaczowi nie obeznanemu z gatunkami i jestem niemal pewien, że będzie twierdził, iż nie jest to w ogóle muzyka rockowa. Bliżej temu np. do Eltona Johna. Bardziej typowym AOR-em jest The Infinity In Us. Tym razem śpiewa Michael Voss, a do obsady dobrano też Carstena "Lizarda" Schulza (Evidence One), któremu w udziale przypadły chórki i Vinny'ego Burnsa (Dare, Ten) do odegrania solówki. Co do Carstena, to trochę dziwnie wyszło, bo jego głos jest zazwyczaj natychmiastowo rozpoznawalny, a tutaj wtopił się on w otoczenie jak jakiś kameleon i gdyby nie lista płac, w ogóle bym go tu pewnie nie wysłyszał. Na pozycji nr. 9 piosenka dość typowa dla gatunku,Still In Your Heart. Na zmianę śpiewają w niej Bob Harris (Axe, ex- Edge Of Forever) i Sue Willets (Dante Fox). Nie dość, że utwór sam z siebie jest umiarkowanie łagodny, to damskie wokale dodają mu czynnika popowego. Dla fanów AOR-u to rzecz normalna, a przecież to do nich krążek jest kierowany, więc wszystko jest OK. Dużo od niego nie odbiega Homeless Lullaby, gdzie z kolei mikrofonem obdzielono aż trzech gardłowych - Ulricha Carlssona i Johana Bergquista (obaj grali wspólnie w M.ill.ion, a Johan śpiewał także w swoim projekcie o nazwie Elevener) oraz Carstena Schulza. Muszę przyznać, że ciekawie się tego słucha. W Follow The Stars jest znacznie spokojniej i znów mamy coś, co można nazwać AOR-ową balladą. Gardłuje tym razem Phil Vincent (China Blue, Solna), solówkami wymieniają się zaś Matt Filippini (Moonstone Project) i Michael Voss. Nadmienię, że właśnie solówki podobają mi się tu najbardziej. Nieco ostrzejsze klimaty projekt prezentuje w hair metalowym Unbreakable Wire. Takie granie akurat odpowiada mi bardziej, bliższe jest np. Brother Firetribe i Brunorock - zresztą śpiewa tu akurat Bruno Kraler, który pod tym pseudonimem się ukrywa. Wspomagają go wokalnie Jack Meille (Tygers Of Pan Tang, Fool's Moon) i Graziano De Murtas (White Spirit), za udaną, podszytą bluesem solówkę odpowiada natomiast Walter Caliaro (Edge Of Forever). Końcówka płyty to kompozycja Under Silent Walls rozbita na trzy części. Pierwsza, zatytułowana Blossom: From Night To Dawn, to nagranie instrumentalne i to takie, że palce lizać. Delikatny, bluesowy utwór, z umiejętnie dobranymi podkładami pod gitarę. Aż przypominają się filmy z lat '80, gdzie takich kawałków było pełno na różnych sountrackach. Jeden z moich absolutnych faworytów z tego wydawnictwa. Część druga o tytule Alone rozpoczyna się podobnie, również z inklinacjami ku bluesowi, ale potem już bliżej do tradycyjnego AOR-u. Mikrofon podłączono tym razem Michaelowi Bormannowi (Jaded Heart, Bonfire, Charade) i choć numer mi się podoba, wydaje mi się, że Michael tym razem zbytnio się nie postarał, gardła nie wysilił i zaśpiewał zaledwie na swoim standardowym poziomie (choć mogę się mylić, możliwe, że zwyczajnie dopasował się do potrzeb kompozycji). Na koniec część trzecia, czyli Overture: Death Of Cupid. Instrumental podobny nieco do części pierwszej, choć może już nie tak imponujący jak ona.

Niewątpliwie płyta urzeka i jest godnym konkurentem dla ubiegłorocznego Voices Of Rock. Rzadko sięgam po nagrania tworzone przez projekty i trochę z góry traktuję je jako sposób muzyków na dorobienie sobie do podstawowej pensji, ale jeśli efektem takich aliansów mają być tak dobre krążki, to nie mam nic przeciwko temu. Fani AOR-u nie mogą tego albumu zignorować.

Oficjalny profil na MySpace: www.myspace.com/shiningline