
Savatage - Streets: A Rock Opera
Wydawca: Atlantic / Edel / JVC Victor
Rok wydania: 1991
- Streets
- Jesus Saves
- Tonight He Grins Again/Strange Reality
- Little Too Far
- You're Alive/Sammy and Tex
- St. Patrick's
- Can You Hear Me Now
- New York City Don't Mean Nothing
- Ghost in the Ruins
- If I Go Away
- Agony and Ecstasy/Heal My Soul
- Somewhere in Time/Believe
- Desiree [acoustic bonus track]
Skład: Jon Oliva - śpiew, fortepian; Criss Oliva - gitary; Johnny Lee Middleton - gitara basowa; Steve "Doc" Wacholz - perkusja
Produkcja: Paul O'Neill
Nagrane w czteroosobowym składzie Streets: A Rock Opera nie odniosło już takiego sukcesu jak poprzedni krążek formacji, zapewne dlatego, że jest to płyta dużo trudniejsza w odbiorze. Poszczególne kompozycje robią się bardziej mroczne i tajemnicze, zupełnie jakby zespół chciał trafić do innego kręgu słuchaczy. Do jakiego? O tym poniżej...
Otóż grupa postanowiła poeksperymentować i nie nagrywać tradycyjnego albumu, gdzie poszczególne utwory nie są ze sobą powiązane. Tym razem zdecydowano się na stworzenie rock opery na bazie albumu koncepcyjnego. Mniej obeznanym z tematem wyjaśnię, że albumy koncepcyjne składają się z szeregu powiązanych ze sobą utworów opierających na tym samym temacie. Wydawnictwa tego typu były dość modne w owym czasie i popełniło je wiele zespołów z kręgu różnych gatunków rocka czy metalu, jak choćby Queensrÿche, King Diamond czy Dark Angel. Skoro zatem wszystkie piosenki są ze sobą jakoś tekstowo związane, nie powinny być rozpatrywane osobno. W przypadku "Streets..." mamy do czynienia jeszcze z operą, więc cały repertuar powinien być jeszcze wystawiany na scenie, a muzyka byłaby tylko częścią całego przedstawienia. Ponieważ tego przedstawienia nie możemy zobaczyć, skazani jesteśmy jedynie na naszą wyobraźnię, przez co płyta sporo na tym traci. Przy pierwszym przesłuchaniu tego krążka, które miało miejsce podczas niezbyt sprzyjającego koncentracji dnia, zawartość CD jakoś do mnie nie trafiła. Dopiero gdy posłuchałem jej wieczorem, nabrałem szacunku do tego dzieła... i od tamtej pory słucham go tylko wieczorami. Skoro już tak się rozpisałem o szczególnej roli tekstu w albumach koncepcyjnych, wypada wspomnieć, o czym traktuje Streets: A Rock Opera. Ideą przewodnią są tu losy pewnego dilera narkotykowego z Nowego Jorku, zwanego potocznie Downtown Jesus (czy też D.T. Jesus, by było krócej). Prawdziwą pasją tegoż handlarza jest muzyka. Grywa on początkowo w lokalnych barach, później zaś staje się gwiazdą rocka. Jeśli ciekawi Was, co dzieje się dalej, sięgnijcie po ten krążek... Cała historia opiera się na opowiadaniu, które napisał Paul O'Neill, producent płyt Savatage.
Dla fanów grupy krążek ten jest niemal kultowy, więc z pewnością go znają. Generalnie jest to jedna z płyt z czasów najlepszej formy zespołu, chociaż osobiście wolę dwa późniejsze studyjne wydawnictwa. Jeśli ktoś jeszcze nie słyszał żadnej rockowej opery, może śmiało zacząć zapoznawanie się z tym gatunkiem od tej płyty.
Oficjalna strona zespołu: www.savatage.com