
Savatage - Gutter Ballet
Wydawca: Atlantic / Phantom
Rok wydania: 1989
- Of Rage And War
- Gutter Ballet
- Temptation Revelation
- When The Crowds Are Gone
- Silk And Steel
- She's In Love
- Hounds
- Unholy
- Mentally Yours
- Summer's Rain
- Thorazine Shuffle [bonus track]
- Hounds (Live) [japoński bonus track]
- When The Crowds Are Gone (Live) [japoński bonus track]
Skład: Jon Oliva - śpiew, fortepian; Criss Oliva - gitary; Johnny Lee Middleton - gitara basowa; Steve "Doc" Wacholz - perkusja; Christofer Caffery - gitara, instrumenty klawiszowe
Produkcja: Paul O'Neill
Gutter Ballet była płytą przełomową w karierze Savatage. Inspiracją do jej tytułu była ponoć sztuka "Upiór w operze", ale to nie to stanowi o wielkości tego wydawnictwa, a zawarta na nim muzyka. Jest ona dużo dojrzalsza od tego, co mogliśmy słyszeć na albumach poprzednich, jest bardziej rozbudowana pod względem kompozycyjnym i aranżacyjnym. Co tu dużo mówić, zespół ze składem poszerzonym o gitarzystę Christophera Caffery już jako oficjalnego członka grupy odwalił kawał doskonałej roboty...
Nie będę się tym razem rozwodził nad każdym utworem z osobna, napiszę co mnie na tym krążku powala. Są to przede wszystkim gitarowe solówki (a jakże), "wygenerowane" przez Crissa Olivę. Wielokrotnie odsłuchiwałem ten album i zawsze to właśnie solówki najbardziej do mnie trafiały, zwłaszcza ze nie ma tu ani jednego słabego solo, we wszystkich słychać prawdziwy kunszt. Od wielu lat jestem zdania, że np. solo z tytułowego Gutter Ballet mogłoby służyć za wzór godny naśladowania dla wielu innych formacji i jako przykład idealnej solówki z lat '80 ubiegłego wieku. Pomimo upływu lat wielkie wrażenie robi zawsze na mnie cudowny kawałek When The Crowds Are Gone. Kiedy słucham tych wspaniałych zagrywek gitarowych połączonych z fortepianowymi aranżacjami, po prostu przenoszę się duchowo w inny wymiar. Na płycie są dwie instrumentalne kompozycje - akustyczna Silk And Steel i bardziej rozbudowana Temptation Revelation. Ta ostatnia zalicza się do jednych z moich ulubionych kawałków wszech czasów. Perfekcyjna aranżacja przesterowanej gitary elektrycznej i fortepianu musi urzekać i urzeka. Ilekroć słucham tego numeru, zastanawiam się, czemu Criss nie nagrał solowej płyty np. dla wytwórni Shrapnel. Swoimi umiejętnościami i pomysłami gitarzysta ten przewyższał niejednego wymiatacza ze "stajni Varneya". Co do reszty zawartości albumu mam mieszane odczucia. Solówki zgodnie z tym, co już wcześniej napisałem, są rewelacyjne, ale przecież solówki to nie wszystko. Solówka to dusza utworu, ale gdy sam kawałek ma niezbyt ciekawą oprawę, na niewiele się ta dusza zda. Reszta numerów jest niestety dość sztampowa (choć zdarzają się ciekawe momenty), na dłuższa metę ciężko jest je od siebie rozróżnić. Niemniej jednak miałem przyjemność pokonwersować z kilkoma osobami na temat tego wydawnictwa i okazało się, że każdemu co innego się na nim podoba. Wygląda na to, że jest to krążek bardzo uniwersalny i chyba to stanowi jego główną siłę.
Płytę polecam przede wszystkim tym słuchaczom, którzy szukają w kompozycjach czegoś więcej niż tylko przebojowości i prostych struktur. Nie powinni jej pominąć również gitarzyści, gdyż znalazło się tu kilka gitarowych smaczków. Muzyka tu zawarta trafi też w gusta fanów hard rocka czy hair metalu z lat '80. Wreszcie, może po nią sięgnąć każdy, gdyż każdy znajdzie tu coś dla siebie...
Oficjalna strona zespołu: www.savatage.com