Joe Satriani - Unstoppable Momentum

Rubicon Cross - Rubicon Cross

Wydawca: INgrooves / Raider Rock Records
Rok wydania: 2014

  1. Locked And Loaded
  2. Next Worse Enemy
  3. Bleed With Me
  4. Save Me Within
  5. You Will Remember Me
  6. Moving On
  7. R U Angry
  8. Shine
  9. Kill Or Be Killed
  10. All The Little Things

Skład: CJ Snare - śpiew; Chris Green - gitara prowadząca; Jeff Lerman - gitara rytmiczna; Simon Farmery - gitara basowa; Robert Behnke - perkusja i instrumenty perkusyjne

Produkcja: CJ Snare i Chris Green

Ktoś pamięta jeszcze EP-kę projektu wokalisty CJ Snare'a (Firehouse i gitarzysty Chrisa Greena (Furyon) z 2011 r. wypuszczoną pod szyldem Rubicon Cross? Wreszcie muzycy zmobilizowali się, dograli sześć utworów wypuścili swój debiutancki krążek o takim samym tytule jak nazwa grupy... bo chyba można ich nazwać już grupą, skoro nie poszli w rozsypkę i jeszcze skrzyknęli do spółki kilku kolegów.

Przez 3 lata muzyka Rubicon Cross nie zmienila się ani trochę i myślę, że wciąż można o niej mówić jako o takim nowocześniejszym i ciężej zagranym Firehouse. Płytę rozpoczyna dość melodyjne, a zarazem ostre nagranie o tytule Locked And Loaded. W zasadzie mógłby to być utwór "Strażaków", czyli macierzystej formacji Snare'a, tyle że wedle reguły, o której przed chwilą wspomniałem (z pewną domieszką Black Label Society). Cała grupa spisuje się znakomicie, ale prawdziwą gwiazdą jest tu Chris Green i jego melodyjne, techniczne solówki. jako ciekawostkę przytoczę jeszcze, że owo nagranie znalazło się na ścieżce dźwiękowej do gry "Dirt Showdown" dostępnej na Xbox360 i PS3. Znane już z EP-ki Next Worst Enemy kierowane jest do amatorów nieco nowocześniejszych brzmień modern rockowych (modnych gdzieś pomiędzy drugą połową lat '90 ubiegłego wieku i wczesnymi latami 2000'). Refreny wchodzą mi jeszcze gładko, bo są bardzo "firehouse'owate", ale zwrotki zaśpiewane z użyciem jakiegoś efektu "industrializującego" już do mnie nie trafiają. Singlowe i zobrazowane teledyskiem Bleed With Me też te dziwne wokale posiada, jednak jest ich mniej, a sam numer przypomina dokonania ekipy Zakka Wylde'a, ewentualnie nieco Shinedown. Jest przy tym dość melodyjny, więc mimo jego ciężkości dobrze się go słucha nawet fanom bardziej melodyjnych odmian hard rocka (śmiało sięgać mogą po niego miłośnicy Ozzy'ego Osbourne'a i Red Dragon Cartel). Im więcej przesłuchań, tym większy podziw, a solówka to już w ogóle miód-malina. Przy komponowaniu Save Me Within duetowi muzyków pomógł basista Simon Farmery, będący swoją droga kolegą Chrisa z zespołu Furyon. Ponad 5 minut muzy wypełnia mieszanina ballady w stylu Firehouse i cięższych, wolniejszych zagrywek, a na deser dostajemy jeszcze kolejną świetną solóweczkę "made by Chris". I jak tu nie lubić takiego grania? Ale zaraz, to jeszcze nie koniec atrakcji, bo w You Will Remember Me chłopaki poszybowali sobie mniej więcej w rejony starego, dobrego Lillian Axe z czasów Psychoschizophrenii, oczywiście z domieszką linii wokalnych a'la Firehouse. Co tu dużo gadać, numer kapitalny i jeszcze ze dwa takie, a przestanę tak niecierpliwie wyczekiwać nowego studyjniaka od "Strażaków". Moving On jest mi już znane z wcześniejszej EP-ki, zatem niespodzianki nie ma. Najpierw nieco balladowo we wstępie, potem ciężkie gitary kopią po tyłku, słowem solidny hard rock gwarantujący, że nikt nie będzie kręcił nosem. To też zresztą jest jeden z moich ulubionych kawałków z dotychczasowego repertuaru grupy Snare'a i Greena. R U Angry, też dostępne na EP-ce, ma kilka ciekawych patentów do zaoferowania. Z jednej strony jest to jakieś pokłosie Black Label Society, ale w bardziej melodyjnym wydaniu. Muzycy nie szczędzą zmian tempa, które odbywają się płynnie, zazwyczaj od wolniejszych ku szybszym - nie każdej kapeli się to udaje. Kapitalna solówka dopełnia całości i podnosi te już zgrabną ścieżkę jeszcze o poziom wyżej. Shine to głęboki ukłon w stronę najzagorzalszych fanów Firehouse, którym najbardziej podobają się ballady z pierwszych płyt zespołu Snare'a i Leverty'ego. Powiem więcej, CJ śpiewa tu dokładnie z taką samą manierą jak kiedyś i jest w tak samo dobrej formie, a Chris gra tak, jakby dosłownie wcielił się w Billa Leverty'ego. Cięższy hard rock, momentami nawet wchodzący w thrash metal (chwilami słyszę coś w stylu Testament z Practice What You Preach) to domena Kill Or Be Killed. Fajnie czegoś takiego posłuchać w ramach odmiany od reszty setu. Klimat wprawdzie inny, ale kompozycja znów zacna. Również All The Little Things to zupełnie inna bajka niż poprzednicy. Jest przede wszystkim radośnie, znacznie prościej, coś na kształt wesołego modern rocka / punk rocka a'la Green Day, względnie kapel glamsleazowych z początku lat '90 (nawet i Poison może przyjść do głowy szukając porównań). Nie moja stylistyka, ale ponieważ to tylko jeden taki numer, nie będę go krytykował.

Jak na album długogrający w dzisiejszych czasach, krążek jest dość krótki, raptem 10 nagrań, ale za to aż 8 z nich to kompozycje przednie, przy czym pozostałe dwie też gniotami nie są. Płytę polecam fanom Firehouse i Red Dragon Cartel, zwłaszcza jak nie zamierzają uciekać przed wpływami Black Label Society i Shinedown. Solidna porcja porządnego hard rocka.

Oficjalna strona zespołu: www.rubiconcross.net