![]()
Rubicon Cross - Limited Edition EP [EP]
Wydawca: Atlantic / WEA / Wounded Bird Records
Rok wydania: 2011
- Movin' On
- Next Worst Enemy
- R U Angry
- Shine
Skład: CJ Snare - śpiew; Chris Green - gitary, gitara basowa, perkusja
Produkcja: CJ Snare i Chris Green
Niedawno Firehouse wydało kompilację, na której nagrało ponownie przeboje ze swoich pierwszych trzech płyt, gdzie udowodniło, że wciąż jest w wysokiej formie. Wcześniej jednak ukazała się dość ciekawa EP-ka pobocznego projektu wokalisty CJ Snare'a we współpracy z gitarzystą Chrisem Greenem - również i ta pozycja może zaostrzyć apetyt fanów "Strażaków" na ich nowy materiał, wszak oczekiwanie na premierowe kawałki trwa od 2003 r.
No tak, Firehouse niczego nie komponuje, bo jego członkowie zajmują się projektami pobocznymi. Przoduje przede wszystkim gitarzysta Bill Leverty ze swoimi projektami solowymi, wypuszczanymi pod różnymi nazwami. Przyszedł czas na CJ Snare'a. Muzyk ten podobno jeszcze w 2004 r. nosił się z zamiarem zarejestrowania swego materiału solowego i wspólnego grania z Chrisem Greenem (związanym dotąd z grupami Pride i Furyon), od czasu jak panowie spotkali się podczas europejskiej trasy koncertowej "Strażaków". Parę lat musiało upłynąć, ale w końcu współpraca przerodziła się w projekt ochrzczony nazwą Rubicon Cross - efektem jest limitowana, czteroutworowa EP-ka, którą tutaj prezentujemy. Od razu napiszę, że po materiał mogą śmiało sięgać fani Firehouse, o ile tylko usatysfakcjonuje ich dużo ostrzejsze brzmienie krążka, bo nie da się ukryć, że dwóch dzisiejszych bohaterów postanowiło grać bardzo ostro. Często brzmienie EP-ki porównuje się do TNT z lat '90, czy do grup takich jak Alter Bridge, ale też zwraca się uwagę na fakt, iż Rubicon Cross przykłada dużą wagę do melodyki poszczególnych nagrań. No, przyjrzyjmy się choćby pierwszemu w zestawie kawałkowi Movin' On. Faktycznie, po jeszcze delikatnym i balladowym wstępie robi się ostro i ciężko. Gitary brzmią potężnie, prawdziwie hard rockowo (od siebie dodałbym jeszcze, że nieco podobnie do najnowszych albumów Jorna), Chris Green nie szczędzi też w riffach flażoletów, co upodabnia trochę jego grę do Black Label Society i ogólnie do stylu Zakka. CJ z kolei jest po prostu sobą, śpiewa dokładnie tak, jak to robi od ponad 20 lat, co powinno od razu spodobać się miłośnikom Firehouse. Bardzo dobry numer i gdyby tak "Strażacy" nagrali teraz coś takiego, byłbym usatysfakcjonowany. Nadal bardzo ciężki, choć utrzymany w nieco innej stylistyce, będzie numer o tytule Next Worst Enemy. Tutaj pan Snare śpiewa już inaczej niż wcześniej, także linie gitar prowadzone są w odmienny sposób. Na myśl nasuwa mi się trochę podobieństw do ostatniej płyty Lity Ford, może to przez to aż nazbyt nowoczesne brzmienie całości. Kolejny niesmak to głos CJ'a przepuszczony w pewnym momencie przez jakiś efekt nadający mu industrialnego zabarwienia. Kompozycja nie robi na mnie takiego wrażenia jak poprzednik (w zasadzie najlepiej wypada solówka), ale amatorom ciężkiego, mocnego grania powinna przypaść do gustu. Na szczęście dalej mamy R U Angry, gdzie muzycy wracają po części do formuły z pozycji pierwszej. Jest tutaj więcej melodii, więcej w nagraniu się dzieje i mamy kilka interesujących zwrotów akcji. Fajnie odegrane partie gitar przez Chrisa Greena, świetnie wyszedl też patent CJ'a z dodaniem chrypki tu i ówdzie. Gitarowa solówka w środku kompozycji jest po prostu genialna. Mógłbym jeszcze długo rozwodzić się nad wspaniałościami tego kawałka, ale trzeba iść naprzód. Nadzwyczaj krótką EP-kę kończy bardzo przyzwoita ballada o tytule Shine. Tutaj fani pościelówek Firehouse poczują się jak w domu, bo piosenka utrzymana jest w stylu kilku pierwszych płyt ekipy Snare'a i Leverty'ego. Utwór okraszony został dodatkowo kapitalną solówką Greena, który udowadnia, że potrafi wymiatać nie gorzej od Billa w jego najlepszych pod względem technicznym czasach.
Ten mini album jest świetny, jednak jego krótkość powoduje niedosyt. Ach, jak by to było fajnie, gdyby to był dłuższy regularny krążek! Cztery numery, w tym 3 rewelacyjne i jeden słabszy. Najlepiej wydawnictwo można podsumować chyba stwierdzeniem, że to takie ostrzejsze Firehouse, uzbrojone ponadto gitarowymi solówkami, którym nic nie można zarzucić. Dzieło udane i polecam je fanom dobrego hard rocka.
Oficjalna strona zespołu: www.rubiconcross.net