FarCry - Optimism

FarCry - Optimism

Wydawca: Kivel Records
Rok wydania: 2011

  1. Satisfaction
  2. Over And Over (Again)
  3. Nothing You Can Do
  4. Better Than This
  5. Love At First Sight
  6. Now That It’s Over
  7. Free
  8. Best Of Me
  9. Too Hot To Hold
  10. When The Lights Go Down

Skład: Mark Giovi - śpiew, chórki; Pete Fry - gitary prowadzące, gitary akustyczne, chórki; Angelo Mazza - gitary rytmiczne, chórki, gitara prowadząca we [7]; Ronnie Parkes - gitara basowa, chórki; Tommy John - perkusja i instrumenty perkusyjne
Gościnnie: Erik Johnson - chórki; Eric Ragno - instrumenty klawiszowe; Ty Sims - gitara basowa we [7]

Produkcja: Ty Sims

W 2009 roku nieco zamieszania na scenie AOR-owej poczyniła swoim debiutem pochodząca z New Jersey ekipa FarCry. Solidna produkcja i chwytliwe kawałki przysporzyły zespołowi nieco fanów, a prasa muzyczna niemal zawsze odnosiła się do prezentowanego materiału bardzo przychylnie. Na drugie wynurzenie Amerykanów trzeba było czekać dwa lata.

Na początek krótka lekcja historii. Do utworzenia zespołu w 2006 r. namówił gitarzystę Pete'a Frya właściciel wytwórni Kivel Records, John Kivel, który słyszał jakieś jego nagrania z połowy lat '90. Dość szybko znaleziono resztę muzyków i rozpoczęto prace nad komponowaniem materiału, jednak równie szybko z szeregów FarCry zdezerterował pierwszy wokalista. Jego miejsce zajął skaptowany również przez Kivela Mark Giovi, jak się okazuje, także stary znajomy Pete'a (obaj grali razem w kilku zespołach w dalekiej przeszłości). Debiutancki krążek o tytule High Gear ukazuje się wreszcie w 2009 r. zbierając laury w prasie, a grupa zaczyna być rozpoznawana dzięki wspólnym koncertom z takimi tuzami w branży jak Firehouse, Bret Michaels, Skid Row, April Wine, Dokken, czy Enuff Z’Nuff. Do czasu wydania drugiego albumu podstawowy skład zespołu ulega zmianie - z dawnej ekipy pozostał tylko trzon, czyli Giovi i Fry, ale np. wśród zaproszonych gości można znaleźć znane już wcześniej nazwiska. Płytę rozpoczyna dość ostry i dynamiczny jak na tę załogę numer o tytule Satisfaction. Na szczęście nie jest to cover Rolling Stones ;). Mamy tu mieszankę melodyjnego hard rocka z AOR-em, podlaną ponadto klawiszami brzmieniowo przypominającymi lata '70. Nie wspominam już, że wszystko jest bardzo melodyjne i łatwo wpadające w ucho, bo w przypadku tej formacji jest to już tradycją. Gitarowa solówka też na odpowiednim poziomie, lecz to również nie nowość dla tych, którzy znają dokonania Frya w Rockarmie. Na przykładzie Over And Over (Again) można z kolei pokazać komuś, jak powinna wyglądać wzorcowa AOR-owa produkcja. Po prostu świetne współbrzmienia gitar i instrumentów klawiszowych (za te ostatnie odpowiada de facto Eric Ragno z Takary), plus prowadzone z czuciem linie wokalne. Tak mniej więcej brzmiały kapele z tego gatunku na początku lat '90. Jedynym zgrzytem z mojego punktu widzenia są tu aranżacje chórków, które psują obraz całości, ale cóż, nie można mieć wszystkiego. Nothing You Can Do rozpoczyna się bardzo ciekawie od gitarowych popisów Frya, a potem przechodzi w muzyczną mieszankę czegoś pomiędzy Giantem a Danger Danger, przy jednoczesnym zachowaniu własnej tożsamości zespołu. Zdecydowanie jeden z moich faworytów na tym krążku. Na pozycji czwartej umieszczono balladę zatytułowaną Better Than This. To coś w stylu pościelówek Poison, Damn Yankees, czy Mr. Biga, z pewnym posmakiem muzyki country. Przy pierwszym podejściu ballada ta wydawała mi się taka sobie, przy kolejnych zyskała na wartości. Kolejne w zestawie Love At First Sight zapewne pokochają fani AOR-u, bo kompozycja czerpie z najlepszych wzorców tego gatunku. Szczypta Diving For Pearls, nieco "młodszych" kapel jak Silence, czy Balance, a do tego fenomenalna solówka zagrana przez Pete'a. To musi się podobać (na marginesie, jest to cover Erica Michaela Hoppera, gdyby ktoś pytał). Dalej grupa nie spuszcza z tonu i serwuje jedną z najlepszych kompozycji na płycie - Now That It’s Over. Nie mogę wyjść z podziwu, jak tutaj prowadzone są partie gitar (łagodniejsza i jakby bardziej wygładzona wersja Van Halena), jak wzorcowo współgra z nimi linia basu. Gdyby tak jeszcze wokale w refrenach były bardziej chwytliwe, byłby to niemal ideał. Free momentami przypomina mi wczesne nagrania Bon Jovi i "jedynkę" Blue Tears. Wprawdzie linie wokalne w zwrotkach idą nieco inaczej niż u wspomnianych zespołów, ale ogólny klimat nagrania to mniej więcej te same rejony. Trochę naiwne teksty jak na facetów w takim wieku, lecz wspominając młodzieńcze miłości z podstawówki można wczuć się w ten nastrój ;). Best Of Me wydaje mi się takim trochę AOR-owym przeciętniakiem; jak dla mnie, mamy tu zbyt mało chwytliwe melodie, podejrzewam jednak, że fanom gatunku ścieżka przypadnie do gustu. Dodatkową atrakcją może być pomysłowa solówka. Fajną kompozycją jest następne z setu Too Hot To Hold. Rzecz bardziej zadziorna, hard rockowa w swym wyrazie (choć ostre gitary wygładzane są klawiszami), wciąż jednak melodyjna. Warto zauważyć, że zmienia się tu głos wokalisty, który śpiewa inaczej niż wcześniej, jakby z lekką chrypką. No, kawałek pierwsza klasa, nic dodać, nic ująć. Ostatnią pozycją w zestawie jest When The Lights Go Down, które brzmi trochę jak miks Unruly Child z Diving For Pearls i jest to akurat zaleta. Kto wie, czy za kilka/kilkanaście lat numer, jak i zresztą cała plyta, nie będzie uchodził za klasykę gatunku.

Album moim zdaniem przebijający debiut FarCry, przy tym bardzo wesoły i faktycznie optymistyczny - aż przypominają się stare, dobre (muzycznie) czasy. Powinien spodobać się miłośnikom dobrego AOR-u i melodyjnego hard rocka, jestem tego niemal w stu procentach pewien. Rok 2011 jak na razie w gatunku AOR zbytnio nie zaskakuje, ale Optimism jest tu akurat szlachetnym wyjątkiem. Płytę oczywiście polecam.

Oficjalna strona zespołu: www.farcryband.net