Queensrÿche - Empire

Queensrÿche - Empire

Wydawca: Capitol / EMI
Rok wydania: 1990

  1. Best I Can
  2. The Thin Line
  3. Jet City Woman
  4. Della Brown
  5. Another Rainy Night (Without You)
  6. Empire
  7. Resistance
  8. Silent Lucidity
  9. Hand On Heart
  10. One And Only
  11. Anybody Listening?
  12. Last Time In Paris [tylko w reedycji]
  13. Scarborough Fair [tylko w reedycji]
  14. Dirty Lil Secret [tylko w reedycji]

Skład: Geoff Tate - śpiew, instrumenty klawiszowe; Chris DeGarmo - gitary, instrumenty klawiszowe; Michael Wilton - gitary; Eddie Jackson - gitara basowa; Scott Rockenfield - perkusja

Produkcja: Peter Collins

W lata dziewięćdziesiąte Queensrÿche, amerykańska grupa ze Seattle, weszła przebojem. Już poprzedni album o tytule Operation: Mindrcime ugruntował zespołowi silną pozycję na rynku muzyki rockowej, a Empire jeszcze go umocniło. "Imperium" to zdecydowanie jedna z najlepszych rockowych płyt i zarazem jeden z najlepszych albumów muzycznych w ogóle. Przede wszystkim jest to krążek ponadczasowy. Od jego wydania minęło 13 lat, a nadal ma w sobie jakąś magię i za każdym kolejnym przesłuchaniem można odkryć w nim coś nowego. I chyba to, co najważniejsze - nie ma na nim żadnych słabych kompozycji, żadnych zapychaczy...

We wstępie do Best I Can mamy bardzo ciekawy patent, mianowicie wykorzystano chór dziecięcy, po którym można usłyszeć głos Geoffa Tate'a. Wokalnie przypomina on nieco Bruce'a Dickinsona z Iron Maiden, ale prawdę mówiąc plasuje się kilka klas wyżej, gdyż de facto jest to jeden z najlepszych wokalistów w historii muzyki rockowej. Tate dysponuje ciekawą barwą głosu, szeroką skalą i potrafi w niebanalny sposób prowadzić w zasadzie każdą linię melodyczną, ale najważniejszy jest chyba fakt, że jego głos idealnie pasuje do muzyki. Pierwszy utwór najbardziej zbliżony jest do hard rockowej stylistyki. Zresztą Queensrÿche to zespół nietuzinkowy i w jego muzyce można doszukać się wielu stylów, aczkolwiek dominują chyba hard rock, rock progresywny i art rock. The Thin Line zaczyna się od ciekawego gitarowego riff, który brzmi tak, jakby był grany pociągnięciami smyczka, zupełnie jak na skrzypcach czy wiolonczeli. To oczywiście zasługa specyficznej artykulacji i trzeba przyznać, że wyszło to znakomicie. Jeden z moich faworytów na tym krążku. Przy samym końcu utworu można usłyszeć bardzo charakterystyczną zagrywkę... i dowiedzieć się tym samym, skąd Dream Theater czerpał pomysły na swoich najlepszych albumach. W Jet City Woman najbardziej podoba mi się przedrefren i początkowo bardzo przestrzenna solówka, która po chwili zamienia się w drapieżne rockowe granie. Doskonały popis umiejętności instrumentalnych Chrisa DeGarmo. Na początku Della Brown mamy ciekawie zaaranżowane dźwięki gitary basowej. Uwagę przykuwają spokojne, quasi bluesowe solówki, całość jest raczej spokojna, bez większych fajerwerków i, co najważniejsze, zagrana ze smakiem. Another Rainy Night (Without You) to wręcz poezja pisana dźwiękiem. Właśnie za tak przemyślane kompozycje uwielbiam Queensrÿche. Do tego jeszcze ten cudowny, melodyjny refren, który powinien spodobać się nie tylko fanom muzyki rockowej i doskonałe gitarowe solo. Tytułowe Empire to kawałek bardzo zaangażowany tekstowo, choć muzycznie niewiele odbiega od typowego, niebanalnego zresztą hard rocka lat '80. Tekst opowiada o walkach między dzielnicami, handlu narkotykami, nielegalnych interesach i najlepszym przyjacielu - karabinie AK-47. Muszę przyznać, że mówione wstawki, które zostały wplecione w środek utworu, doskonale budują odpowiednie napięcie. Resistance podoba mi się najmniej. W zasadzie do samej muzyki nie mam żadnych zastrzeżeń, wręcz przeciwnie, to bardzo składne dźwięki, ale wokale niestety nie brzmią tu już tak ciekawie jak w poprzednich kompozycjach. Na szczęście zaraz po nim następuje wspaniała ballada - Silent Lucidity. Partie poszczególnych instrumentów zostały tu proporcjonalnie wyważone, żaden nie wybija się ponad całość i wszystko tworzy idealną harmonię. Kolejny hard rockowy akcent pojawia się w Hand On Heart. Rewelacyjny i na długo zapadający w pamięć refren oraz ciekawie zaaranżowana sekcja rytmiczna z elementami coś jakby reggae, a do tego jeszcze "wymiatana" solóweczka. Tak czy inaczej, całość brzmi wyśmienicie. W One And Only najbardziej podoba mi się gra perkusisty, zapewne dlatego, że w połączeniu z gitarą basową nadaje utworowi dość ciekawe brzmienie. Partie gitar w środku kawałka i solówka są tak charakterystyczne, ze od razu wiadomo, skąd Dream Theater zaczerpnął co niektóre pomysły w czasach Images And Words i Awake. Na zakończenie zespół zaserwował nam jeszcze Anybody Listening?, najsmutniejszą chyba piosenkę na płycie. Tutaj zdecydowanie na pierwszy plan wysuwa się gitara. W sumie, bardzo udana kompozycja. Dociekliwi badacze książeczek dowiedzą się ponadto, że Chris DeGarmo we wtorki i czwartki gra na gitarach firmy ESP, a w pozostałe dni na gitarach firmy Gibson za wyjątkiem świąt, kiedy to gra... Hamleta ;-)

Co tu dużo mówić, mamy do czynienia z jednym z najlepszych albumów wszech czasów. Jeśli nie spodoba się od razu, to z pewnością wcześniej czy później zawładnie Waszą duszą. Gorąco polecam fanom muzyki rockowej i nie tylko.

Oficjalna strona zespołu: www.queensryche.com