Pretty Wild - Pretty Wild

Pretty Wild - Pretty Wild

Wydawca: Dead End Exit Records
Rok wydania: 2014

  1. Are You Ready
  2. Get It On
  3. Troubled Water
  4. All I Want
  5. Alive
  6. Staring At The Sun
  7. High Enough
  8. Ready To Go
  9. Wildheart
  10. Vampire
  11. Blow The Night Away
  12. Come Out Tonight
  13. Hold On
  14. Pretty Wild

Skład: Ivan Ivve Höglund - śpiew; Axl Ludwig - gitara; Kim Chevelle - gitara basowa; Johnny Benson - perkusja

Produkcja: Ivan Höglund i Micko Twedberg

Kilka lat wstecz wpadła mi w ręce debiutancka EP-ka młodych chłopaków ze szwedzkiej grupy Pretty Wild. Wydawnictwo było nadzwyczaj udane, ale w natłoku innych zajęć i tzw. priorytetów dość szybko o nim zapomniałem. Teraz muzycy po wymianie połowy składu (od początku istnienia kapeli pozostała tylko sekcja rytmiczna) przyszykowali bardzo apetyczny, "samozatytułowany" krążek długogrający, który z pewnością wart jest tego, by zatrzymać się przy nim na dłużej.

Jako że o zespole tym w Polsce mało kto słyszał, napiszę krótko o jego historii. Pretty Wild powstało w Malmö w 2006 r. jako kwartet. Członkowie formacji doskonale wiedzieli, że chcą grać melodyjnego hard rocka w stylu lat '80, więc szybko zabrali się do pracy i zarejestrowali trzyutworowe demo, wkrótce potem szeregi opuścił jednak wokalista. Już z nowym frontmanem w składzie chłopaki zarejestrowali EP o tytule All The Way, które najpierw ukazało się nakładem amerykańskiej wytwórni, a następnie po raz kolejny wydane zostało z kilkoma utworami więcej przez szwedzkie Swedmetal Records, jako że z amerykańskiej edycji muzycy zadowoleni nie byli. Dziełko przykuło uwagę lokalnej publiczności i mediów, dzięki czemu dotarło nawet do szwedzkich list przebojów. Poprzeczkę grupa ustawiła sobie dość wysoko, gdyż debiutancki materiał był bardzo żywiołowy (jak na rock'n'rolla przystało) i jak na młody wiek muzyków - niezwykle technicznie zagrany. W celach promocyjnych zagrano kilka koncertów, rozpoczęto komponowanie materiału na drugi krążek, ale z grupy w 2010 r. odszedł gitarzysta Krizzy Fields, zastąpiony przez Axla Ludwiga. Na Pretty Wild trzeba było czekać aż do stycznia 2014 r. Płytę rozpoczyna utrzymane w stylistyce wczesnego Firehouse nagranie zatytułowane Are You Ready. Zacny otwieracz z dobrymi partiami gitar, w tym i solówkami oraz porządną pracą sekcji rytmicznej, słowem ciężki walec toczy się do przodu, by zgnieść wszystkich opornych. Drugie w zestawie Get It On to już bardziej pomieszanie Crashdïet, Crazy Lixx z małym dodatkiem Poison, czy nawet Def Leppard (gdzieś z czasów Adrenalize) i Bonfire (tu z kolei co nieco z Knock Out), tak więc po raz kolejny zatwardziali fani gatunku z pewnością nie będą zawiedzeni. Miłych zapożyczeń ciąg dalszy wraz z Troubled Water, gdzie doszukać się można pomysłów z Crazy Lixx i naszego rodzimego Cherry Pie (zespół z Wrocławia, od kilku lat coś niezbyt aktywny), tu i owdzie pożenionym z Mötley Crüe. Numer naprawdę nieźle potrafi rozbujać. W sumie zgodnie z konwencją gatunku powinien nadejść czas na balladę i faktycznie nadchodzi. All I Want momentami przypomina mi dokonania Alice Cooopera, może to przez specyficzne brzmienie głosu wokalisty. Być może nie będzie to pościelówka wszechczasów, ale całkiem nieźle się jej słucha. Ciekawa sprawa jest z kolejnym nagraniem, Alive. Są tutaj chwile, że można by pomyśleć, iż palce maczał w nim sam Desmond Child. Z kolei w innych momentach słychać podszepty Gemini 5, tyle że całość nie ma aż tak mocnego brzmienia. Staring At The Sun podoba mi się mniej od poprzedników, jednak wciąż jest to porządny rocker, który powinien trafić w gusta fanów Crashdïet. High Enough to już druga ballada w zestawie. Jest z pewnością poprawnie zagrana, ale nasłuchałem się już tylu łapiących za serce pościelówek, że stałem się wybredny i ciężko mnie w tej materii czymś zaskoczyć. Wolę jednak Pretty Wild w tej bardziej rockowej odsłonie. Mówisz - masz, bo oto nadchodzi Ready To Go, które przenosi słuchacza w najlepsze czasy Danger Danger, z pewną nutką Great White spod końca lat '80. Rytmiczny kawałek z podbitym tempem sprawiający, że ciężko usiedzieć na tyłku, a przy tym bardzo przebojowy. Wildheart rozpoczyna się tak, jakby za chwilę z głośników miało wyskoczyć Megadeth, ale dalej znów mamy charakterystyczne połączenie Crashdïet z Crazy Lixx. Do ballady aspiruje następna kompozycja zatytułowana Vampire i jest zresztą całkiem niezła. Tu i ówdzie (czytaj: w niektórych partiach gitar) mamy coś z Def Leppard, ale i szczyptę z ballad Mötley Crüe, plus fajne chórki. Tutaj takie połączenie zdaje egzamin. Podsumowując, dobra pościelówka jakby rodem z lat '80. Interesującym numerem jest Blow The Night Away, gdzie o wpływy rywalizują Danger Danger z Poison. Wychodzi z tego gwarantujący dobrą zabawę party rock. Come Out Tonight brzmi jak solidne połączenie solowego Paula Laine'a z "trucicielską" ekipą Breta Michaelsa. Na brak wpadających w ucho melodii narzekać nie można. Wcale nie gorsze jest kolejne Hold On z cholernie melodyjnym refrenem, który mógłby stawać w szranki z niejednym zespołem AOR-owym. Gdzieś już słyszałem coś podobnego, ba, oby to tylko raz, ale jakoś w tym momencie nie jestem w stanie wskazać winowajcy odpowiedzialnego za tego typu pomysły (może Journey?). Muza na stadiony. Album zamyka kawałek bezpośrednio zatytułowany Pretty Wild. Wolniejszy od poprzedników, teoretycznie nieco cięższy, już bardziej hard rockowy, choć i w nim nie brakuje melodii. Z pewnością jeszcze lepiej zabrzmieć może w czasie koncertów, gdzie publika będzie mogła wyśpiewywać refreny razem z wokalistą. Zresztą w samym nagraniu też mamy taką "symulację" udziału publiczności.

W porównaniu z poprzednim, prawie o połowę krótszym wydawnictwem, grupa sobie (i nam) pofolgowała, dając finalnie 14 utworów, z których aż 10-11 to pozycje bardzo dobre. Dość młoda ekipa, a już tak wysoki poziom, że niejeden "wysezonowany" zespół wydający swą płytę tego roku będzie miał mocno pod górkę. Pretty Wild podchodzi śmiertelnie poważnie do misji dostarczenia wspaniałej zabawy i idzie im to cholernie dobrze. Opisywany krążek to obowiązkowa pozycja, z jaką w roku 2014 powinien zapoznać się każdy fan melodyjnego hard rocka. Polecam.

Oficjalna strona zespołu:www.prettywildband.com