Nazareth - Loud 'N' Proud

Nazareth - Loud 'N' Proud

Wydawca: A&M / Salvo / Castle Music / Eagle Records / Victor / Cool Sound
Rok wydania: 1973

  1. Go Down Fighting
  2. Not Faking It
  3. Turn On Your Receiver
  4. Teenage Nervous Breakdown
  5. Free Wheeler
  6. This Flight Tonight
  7. Child In The Sun
  8. The Ballad Of Hollis Brown
  9. This Flight Tonight (US version) [bonus track]
  10. Go Down Fighting (US version) [bonus track]
  11. Spinning Top [bonus track]
  12. The Ballad Of Hollis Brown [bonus track]
  13. Free Wheeler (edited version) (bonus w niektórych edycjach)

Skład: Dan McCafferty - śpiew; Darrell Sweet - perkusja, instrumenty perkusyjne, chórki; Pete Agnew - gitara basowa, fuzz bass (B3), chórki; Manny Charlton - gitary elektryczne i akustyczne, chórki
Gościnnie: Roger Glover - gitara basowa, instrumenty perkusyjne w [5]

Produkcja: Roger Glover

Po wielkim sukcesie Razamanaz Szkoci idą za ciosem i jeszcze w tym samym roku wydają kolejny, czwarty już krążek - Loud 'N' Proud, dodajmy - kolejny przebojowy. Z jakiegoś powodu pozostający nieco w cieniu poprzednika i Hair Of The Dog. Tu również uwidacznia się umiejętność Nazareth czerpania z różnych, robiących wówczas furorę trendów.

Płytę otwiera zbudowany na sprawdzonych wzorcach utwór Go Down Fighting. Z pewnością dość przebojowy i mocno nawiązujący do poprzedniego wydawnictwa szkockiej ekipy. Raz jeszcze wykorzystano gitary slide, po raz kolejny zadziałał wypróbowany patent z podbitym tempem kawałka. Cały numer może się podobać, ale do mnie najbardziej trafia zagrana slidem solówka. Łatwo wpada w ucho następne w kolejce Not Faking It. Rozpoczyna się od melodyjki wzorowanej chyba na muzyce folkowej, a dalej mamy... zaraz, zaraz... tak, tu ewidentnie kalkowanie Paranoida Black Sabbath. Tak to przynajmniej leci w zwrotkach, bo w refrenach mamy już typowe Nazareth. Charakterystycznie pulsujący, rock'n'rollowy wręcz bas i raz to wydzierający się wokalista, raz to śpiewający pod Dio (!). Trudno powstrzymać się od przytupywania nogami. Tytuł Turn On Your Receiver kojarzy mi się z urządzeniem Bluetooth, hehe, za to sam kawałek to jeszcze jeden przebój i niemała w tym rola linii basu. Już sama sekcja rytmiczna wręcz musi się podobać, pracuje łącząc rock'n'roll z boogie, ale znakomita praca gitar, te smakowite, gitarowe wstaweczki Charltona i dobry jak zwykle głos McCafferty'ego też muszą robić i robią wrażenie. Na tym nie koniec hitów. Teenage Nervous Breakdown to cholernie dobre połączenie wpływów hard rocka i glam rocka. Grupa miała niewątpliwie talent do układania hiciorskich melodii, do grania niby prostego, a jakże łatwo wpadającego w ucho. Tutaj panowie wypadają jak jakaś dużo weselsza, nawiązująca do T.Rex kopia Led Zeppelin. Free Wheeler to chyba dość znana kompozycja zespołu, przynajmniej ja słyszałem co najmniej ze dwa jej covery. Utrzymana w innym klimacie niż wcześniejsze nagrania. Z jednej strony jeszcze jakieś echa lat '60, z drugiej już niemal kształtny boogie rock jak u ZZ Top. Na przebojowość tradycyjnie nie można narzekać. Skoro już była mowa o coverach, to i Nazareth chwyciło po cudzy materiał i pokusiło się o własną przeróbkę. Padło na This Flight Tonight z repertuaru Joni Mitchell, które wydane na singlu stało się wielkim hitem. Oryginał miał wprawdzie coś w sobie, ale hard rockowa wersja Szkotów trafia do mnie zdecydowanie bardziej. Szkoci przenieśli cały kawałek w zupełnie inny wymiar. W Child In The Sun zespół znów zaskakuje. Takiego nagrania spodziewałbym się bardziej po Uriah Heep, bo w takim klimacie utrzymane są zwrotki. Z refrenami już inaczej, trochę w nich z The Beatles - lub trafniej, z Johna Lennona. Zabawne wydaje się z kolei to, że podobnym głosem ponad dekadę później będzie wyśpiewywał Axl Rose z Guns N' Roses coverując Knockin' On Heaven's Door. Pierwotnie album był bardzo krótki, bo The Ballad Of Hollis Brown to już ostatnia pozycja z oryginalnego zestawu. Wyróżnia się bardzo wolnym tempem i "ciężarem" kompozycji. Gdyby nie specyficzne wokale McCafferty'ego , ciężko byłoby poznać, że to gra Nazareth, prędzej podejrzewałbym o coś takiego Iron Butterfly. Może nie tak energetyczny numer jak wiele innych z tego krążka, może już nie tak przez to przebojowy, ale niewątpliwie po prostu dobry. Różne późniejsze wydania płyty przyozdobiono dodatkami w postaci utworów bonusowych, lecz i bez nich wydawnictwo może się obyć, bo w zasadzie nie mamy na nim żadnego wypełniacza.

No właśnie, wypełniaczy tu brak, co już jest odpowiednią rekomendacją dla krążka. Album co najmniej tak dobry jak Razamanaz i w mojej osobistej ocenie dużo lepszy od Hair Of The Dog. Fani hard rocka po prostu muszą go znać i zwyczajnie nie ma innej opcji. Pozycja obowiązkowa w płytotece każdego miłośnika klasycznego hard rocka.

Oficjalna strona zespołu: www.nazarethdirect.co.uk