
Lionsheart - Under Fire
Wydawca: Music For Nations
Rok wydania: 1998
- Lonely Tonight
- Go Down
- Blue Sky
- Let The Children Play
- Devil's Train
- Dark Of The Night
- Flights Of Angels
- Make Believe
- On A Roll
- Cold Heart
- Under Fire
- Lost In Tokyo [japoński bonus track]
Skład: Steve Grimmett - śpiew; Brooke St. james - gitary, gitara basowa, chórki; Graham Collett - instrumenty klawiszowe; Mike O'Brien - perkusja i instrumenty perkusyjne
Gościnnie: Tess Ganderton - chórki w [7]; Maria Hurdt - nastroje w [2]
Produkcja: Graham Collett
Jeszcze jedna perełka pochodząca z 1998 r., którą postanowiłem sobie w okrągłą 10 rocznicę jej wydania przypomnieć. Ekipa Grimmiego powraca w nieco zmienionym składzie, w szeregach grupy witamy nowego perkusistę i przede wszystkim znanego z Tyketto gitarzystę Brooke'a St. Jamesa. Panowie zaprzyjaźnili się wcześniej podczas wspólnej trasy koncertowej i jak widać przyjaźń ta zaowocowała współpracą na gruncie muzycznym. Nie da się ukryć, że krążek ten różni się od dwóch poprzednich. Jest przede wszystkim cięższy, bardziej dostosowany do czasów, w których przyszło mu egzystować.
Genialne intro otwiera pierwszą kompozycję i wcale bym się nie pogniewał, gdyby było ze trzy razy dłuższe. Jego część stanowi gitarowa solówka utrzymana w ciekawym klimacie od razu przywodzącym na myśl lata '80, złote czasy hair metalu. Dalej jednak Lonely Tonight przechodzi w cięższe granie, słychać niżej strojone gitary i wysoki głos Grimmetta, który pasuje do nich tylko warunkowo. Weźmy jednak pod uwagę okoliczności łagodzące - wtedy niemal każdy stroił się niżej, albo dodawał basów do brzmienia. To były już czasy ekspansji nu-metalu. Tutaj na szczęście mamy do czynienia z typową hard rockową jazdą nieco w stylu Zakka Wylde'a, więc formacja mimo wszystko pozostaje wierna tradycji. Jeszcze niższy strój w kolejnym Go Down, już sam tytuł zapowiada to, co za chwilę będzie się działo. Niby nie jest to kompozycja w moim typie, ale jednak jakoś mi się podoba. Tutaj chyba strój gitary obniżono do D i całe brzmienie tworzy głównie ta nisko zestrojona gitara i bas, wokale i perkusja raczej przygrywają im nieśmiało. Zabrakło mi właśnie potężnego uderzenia w bębny, bo numer ma pewien potencjał, jaki moim zdaniem nie został do końca wykorzystany. Z Blue Sky mogłaby być ciekawa ballada w stylu country, bo Steve śpiewa mniej więcej w ten deseń, ale reszta kawałka poszła jednak w innym kierunku. Całość przypomina mi trochę ciężej zagrany kawałek w stylu Tyketto, zwłaszcza z tych późniejszych płyt. Udział w komponowaniu tej piosenki miał Brooke, stąd nie ma się co dziwić, że takie podobieństwa są łatwe do uchwycenia. Let The Children Play to już ballada pełną parą i pasowałaby na pierwsze wydawnictwo Lionsheart, komu więc podobała się jedyneczka, teraz poczuje się jak w domu. W połowie utworu zrobi się ciężej, ale to wciąż to samo klasyczne "Serce Lwa". Są takie momenty, że Grimmett śpiewa, jakby był wokalistą u Malmsteena i myślę, że Yngwie powinien wziąć kiedyś pod uwagę tego pana jako potencjalnego kandydata na to stanowisko. Nadchodzi moja ulubiona kompozycja w tym zestawie i zarazem jedna z najlepszych w ogóle w karierze Lwów - Devil's Train. Wciąż potężnie, ale i melodyjnie, rewelacyjny riff napędowy wynalazł tu St. James. To jest ten kawałek, jaki najlepiej zapamiętałem z albumu w ciągu ostatnich dziesięciu lat. Faktycznie, zgodnie z tytułem przed oczami staje pędząca lokomotywa, której nic nie jest w stanie zatrzymać. Muzycznie jest to połączenie klasyki hard rocka z tym, co dobrego może zaoferować nowoczesność. Więcej takich numerów proszę!. Jedna z lepszych pozycji tutaj to także Dark Of The Night. Kołysząca, wpadająca w ucho, bardziej wyobcowana z ducha czasu i w sumie dobrze, krążek dzięki temu jest bardziej urozmaicony. Niczego szczególnego o tym numerze napisać zbyt wiele nie można, bo to jeden z kawałków, który się po prostu podoba i raczej nad tym faktem nikt szczególnie nie filozofuje. Flights Of Angels jest jeszcze jedną balladą, tym razem opierającą się na podkładach pianistycznych. Jest to dość ciekawy kontrast w stosunku do tych cięższych kompozycji na albumie, zresztą zespół (lub wydawca) sprytnie porozmieszczał utwory w zestawie. Fanom grania z lat '80 powinien przypaść do gustu Make Believe, gdyż nie daleko mu do hair metalowych produkcji, jedyny mankament to refren. Zastanawiam się, jak do tak dobrej piosenki można było wrzucić tak przeciętny refren. Przecież refreny-hymny to wręcz podstawa w tego typu muzie. Pozostaje zadowolić się zwrotkami. nad On The Roll pewnie niejeden recenzent czy słuchacz będzie piał z zachwytu, bo zgodnie z tytułem jest to dawka rock'n'rolla, ale jak dla mnie jest to najsłabsza pozycja w secie. Co z tego, że jest melodyjna, co z tego, że przypomina inne lepsze kawałki, skoro jest jakaś nijaka. Zdaję sobie sprawę, że każdy ma inne preferencje i oczekiwania i dla każdego co innego będzie wypełniaczem, dla mnie ten numer to taki wypełniacz. Przejdźmy zatem dalej do Cold Heart. Jest o niebo lepiej, kompozycji bliżej do nagrań z pierwszych płyt, zwłaszcza do drugiej i gdyby mi ktoś powiedział, że to piosenka z niej, to pewnie bym uwierzył. Zatem jeszcze jedna gratka dla miłośników starszego Lionsheart. Udany numer, tyle że właśnie w związku z drugim albumem niezbyt już oryginalny. Zestaw zamyka tytułowe Under Fire, pozycja skierowana w gusta fanów Whitesnake gdzieś z przełomu płyt Whitesnake 1987 i Slip Of The Tongue. Jest szybko, umiarkowanie ostro i chyba co najważniejsze - zachęcająco. Numer zachęca do ponownego przesłuchania krążka.
Bardzo dobra płyta, którą fani Lionsheart powinni przełknąć bez bólu, a i inni słuchacze mogą również śmiało po nią sięgnąć. Dla mnie jest to swego rodzaju bohaterski bastion, który w najbardziej niesprzyjającym tej muzyce czasie trwał na posterunku i bronił honoru hard rocka pod koniec lat '90. Ostatnio z ciekawości zajrzałem na aukcje internetowe i powaliła mnie cena, jaką za płytę domagają się sprzedawcy. Jeśli znajdziecie gdzieś ten krążek w racjonalnej cenie, to nie zastanawiajcie się długo nad zakupem. Brać i uciekać ;)
Oficjalna strona zespołu: www.lionsheart.com