
Koritni - Game Of Fools
Wydawca: Bad Reputation / Suburban
Rok wydania: 2009
- 155
- Stab In The Back
- Roll The Dice
- V8 Fantasy
- You Vs Me
- Be My Side
- Deranged
- Nobodys Home
- Game Of Fools
- Keep Me Breathing
- Tornado Dreaming
- Tornado Dreaming II
- The Devil's Daughter
Skład: Lex Koritni - śpiew; Eddy Santacreu - gitary; Luke Cuerden - gitary; Chris Brown - perkusja; Matt Hunter - gitara basowa
Produkcja: Anton Hagop i Lex Koritni
"Ach, cóż to za dziwna nazwa zespołu" - pomyślałem sobie, gdy zobaczyłem szyld okładki najnowszego dzieła australijskiej ekipy Koritni. No właśnie, to już trzeci krążek kapeli, a ja nawet nie wiedziałem, że takowa istnieje, mimo iż staram się śledzić hard rockową scenę na bieżąco. Grupie przewodzi wokalista Lex Koritni, sama formacja powstała na gruzach Green Dollar Colour i wykonuje hard rocka przypominającego AC/DC (czy są jakieś australijskie zespoły, które nie klonują dokonań braci Young?).
W przeciwieństwie do AC/DC grupa Lexa wprowadza do swoich kompozycji więcej melodii, co odbija się kosztem tej charakterystycznej dla znanych Australijczyków drapieżności. Koritni w tym względzie wydaje się kopiować raczej tych, którzy kopiowali ekipę Angusa wcześniej, tak więc gra zespołu bliższa jest twórczości takich kapel jak Kix, Krokus, czy Airbourne. O ile w warstwie muzycznej porównania łatwo było wychwycić, o tyle ze schematu wyłamuje się głos samego Koritniego. Barwą i stylem śpiewania przypomina raczej mieszankę czegoś pomiędzy Dannym Vaughnem z Tyketto a Garym Cherone z Extreme. Dobrze ilustruje to pierwsze w zestawie 155, numer wybitnie rozrywkowy, gdzie w tle pobrzmiewa ostrzej zagrany rock'n'roll. Tempo "podbite", czyli nieco szybsze od średniego, co sprawia, że ciężko usiedzieć na miejscu i nogi wyrywają się na parkiet. Dobry kawałek na party. W Stab In The Back załoga wydaje się być bardziej zapatrzona na grupy amerykańskie, słyszalne staja się wpływy chociażby Aerosmith. Pokombinowano nieco z rytmiką kawałka i bardzo dobrze, nie wiem, czy miałbym ochotę na słuchanie coverów tego samego utworu przez godzinę czasu. Przy okazji zwrócę uwagę na fakt, że materiał na krążku jest mocno solidny, a produkcja niemal wzorcowa, co czyni Koritni jednym z najlepszych obecnie zespołów w hardrockowej branży. Gdyby tak zmieszać Tyketto, Aerosmith, Slaughter i Krokus, to powstałoby właśnie coś w stylu kolejnego nagrania - Roll The Dice. Rytmy już zdecydowanie mniej pokręcone, sposób grania solówek jak ja to nazywam - "jankeski", mocne riffy, ale i nie pozbawione melodyjności. Ot, chłopaki zrobili cholernie dobry użytek z lampowych wzmacniaczy. Za dość typową dla stylu grupy można uznać V8 Fantasy, ścieżkę będącą w pewnym sensie miksem pierwszego i trzeciego utworu. Znów dają znać o sobie wokalizy "tykettowe", raz jeszcze muzycy przyciskają pedał gazu czyniąc melodie przyjaznymi do jazdy po autostradzie. Podoba mi się tutaj solówka, gdzie zachowano proporcje pomiędzy wymiataniem a konceptem. By nie uśpić słuchacza zespół zmienia klimat, przede wszystkim zwalnia. You Vs Me ma w sobie coś southernowego, co od razu wywołuje u mnie skojarzenia z niektórymi kawałkami Black Stone Cherry. Muzykę wydają się dominować partie gitar rytmicznych, melodyka ustępuje miejsca ciężkości. Takie sprytne, wypośrodkowane granie, które powinno spodobać się niemal każdemu fanowi rocka. By My Side to wciąż kompozycja hard rockowa, ale przypomina szybsze numery AOR-owe. Na upartego można znaleźć tu podobieństwa np. do pierwszej solowej płyty Paula Laine'a. Generalnie bardzo melodyjne i przyjemne dla ucha granie, nawet dla słuchaczy spoza rockowego kręgu. Teraz mieszamy Tyketto z country bluesem i otrzymujemy Deranged. Ten utwór spokojnie mogłaby skomponować ekipa Vaughna i zamieścić na którymś ze swoich krążków, na pewno nie przyniósłby im wstydu, a kto wie, czy i nie byłby tam jedną z najlepszych kompozycji. Spojrzałem na tytuł Nobodys Home i spodziewałem się jakiejś ballady, ale najwidoczniej grupa spłatała mi psikusa. Zamiast ballady dostajemy jeszcze jeden szybszy numer w stylu AC/DC, czyli znów coś idealnego na party. Od razu z racji takich nagrań można płyte postawić na półce obok Airbourne i Bullet. Tytułowa pozycja już wolniejsza, z bardzo charakterystycznymi zagrywkami gitar. Game Of Fools to danie przyrządzone z AC/DC, ZZ Top i powiedzmy, niektórych dokonań Nazareth. Nie ma tu za dużo zbędnego kombinowania, ale też ścieżka nie brzmi jakoś prostacko. Świetny kawałek jako podkład pod wykonywanie innych czynności, np. podczas przestawiania płyt na półkach. Keep Me Breathing to taki hard rock podszyty kołyszącym bluesem i jest to pierwsza ścieżka, gdzie niezbyt dobrze spisał się Lex za mikrofonem. We wcześniejszych kompozycjach jego głos był jak odpowiednia przyprawa, ciągnął utwory artystycznie w górę, tutaj śpiewa tak sobie. Z jednej strony nie ma tu nic niepoprawnego, ale tym razem wyczuwa się, że zaśpiewał nie tak dobrze, jak potrafi. Pierwsza odsłona Tornado Dreaming rewelacyjnie się zaczyna, chociaż dalsza część nagrania zaledwie utrzymuje się na odpowiednim poziomie. Znowu spodziewałem się więcej po liniach wokalnych, a jednak jak się okazuje, Koritni najlepsze swe patenty umieścił na początku albumu. Lepiej sytuacja przedstawia się w Tornado Dreaming II, teraz na odrobinę szaleństwa pozwolili sobie gitarzyści, a wokalista powiedzmy w 90% sprostał zadaniu. Rewelacji nie ma, ale jest za to satysfakcja. "Zagubiona" ballada, spodziewana gdzieś wcześniej, odnalazła się na końcu wydanictwa. W The Devil's Daughter Lex śpiewa bardzo emocjonalnie i daje tu jeden ze swoich najlepszych popisów wokalnych, reszta instrumentalistów zostaje daleko w cieniu mistrza. Początek utworu trochę nudnawy, prawdziwa uczta zaczyna się, gdy piosenka się rozkręci.
Trzynaście kompozycji okazało się nie być pechową liczbą dla słuchacza. Płyta bardzo wyrównana i zawierająca dobry materiał, tak więc nie można się przy niej nudzić. Dobry kąsek dla tych wszystkich, którzy gustują w mieszankach typu Aerosmith, AC/DC plus Tyketto i w zasadzie jedno z najlepszych wydawnictw hard rockowych tego roku. Jeśli podobało się Tobie Airbourne czy Bullet, Koritni powinno spodobać się tym bardziej. Polecam.
Oficjalna strona zespołu: www.koritni.com