Kissin' Dynamite - Steel Of Swabia

Kissin' Dynamite - Steel Of Swabia

Wydawca: EMI / Phantom Sound & Vision
Rok wydania: 2008

  1. Let's Get Freaky
  2. Out In The Rain
  3. Steel Of Swabia
  4. Against The World
  5. My Religion
  6. Only The Good Die Young
  7. Zombie
  8. Welcome To The Jungle
  9. Heartattack
  10. Lie For Me
  11. Ready Steady Thunder
  12. I Hate Hip Hop

Skład: Johannes Braun - śpiew; Ande Braun - gitara; Jim Müller - gitara; Steffen Haile - gitara basowa; Andreas Schnitzer - perkusja

Produkcja: Mark Nissen i Hardy Krech

Niemiecka formacja Kissin' Dynamite stała się małą sensacją w kręgach, nazwijmy je, heavy metalowych. Wynika to z dwóch faktów - pierwszy to bardzo młody wiek muzyków, żaden z nich nie przekroczył jeszcze 20 roku życia, najmłodszy liczy sobie podobno 15 lat, a drugi to zadziwiająco wysoki poziom techniczny reprezentowany przez chłopaków. Jak widać łowcy talentów nie próżnują i w dzisiejszych czasach, zespół bowiem szybko podpisał kontrakt płytowy z wytwórnią gigantem, EMI. Efekt tego kontraktu podziwiać można na debiutanckim krążku o tytule Steel Of Swabia.

Chłopaki wcale nie kryją się ze swoimi inspiracjami, a nawet z dumą je podkreślają. AC/DC (od jednego z utworów pożyczono sobie nazwę), Iron Maiden, Bon Jovi, Guns N' Roses - te nazwy chętnie wymieniają sami muzycy, resztę można dopowiedzieć sobie wsłuchując się w poszczególne utwory plasujące się gdzieś między sleaze rockiem a NWOBHM. Rozpoczynające krążek Let's Get Freaky zdradza fascynacje takimi tuzami jak Accept (brzmieniowo dużo podobieństw, zwłaszcza w liniach gitar), czy Helloween (momentami wokalista brzmi jak Deris). Numer jest ostry, mocny, potężny, rytmiczny, ale i zarazem bardzo melodyjny, by nie rzec, że np. w refrenach niemal popowy. Właśnie refren najmniej mi się tu podoba, ale w związku z tym, że zwrotki i przedrefreny są rewelacyjne, jakoś trawię cały kawałek bez powikłań. Out In The Rain zaczyna się bardzo tajemniczo, z takim demonicznym nastrojem, co bardzo mi odpowiada. Mógłbym powiedzieć, że to z powodu bliźniaczych melodii jak w Cornerstone, ale nie wiem, czy chłopaki tę grupę znają. Za to refren to wypisz wymaluj HammerFall, taki rycerski, patetyczny heavy metal, o zabarwieniu wręcz hymnowym. Podobnie jak i poprzednik, wchodzi bardzo gładko. Grupa jest tak bardzo niemiecka, że nawet tego nie ukrywa, co widać po kolejnym tytule Steel Of Swabia. Pamiętacie kilka ostatnich albumów Pink Cream 69? Ten numer jest utrzymany w mniej więcej podobnej stylistyce, przy czym wyposażony został w bardziej trącający patosem tekst. Takich kompozycji bardzo dobrze słucha się sącząc browara i wspominając dawne czasy. Against The World to ballada rzekłbym hammerfallowata. W podobny sposób prowadzone linie gitar, a śpiew wokalisty w refrenie rozwiewa wątpliwości tych, którzy dotąd nie byli pewni, od kogo zespół pożycza sobie pomysły. Ja zresztą słyszę tu ponadto w wokalach i Derisa i Meinego ze Scorpions... ale to w znacznej mierze powodowane jest tym specyficznym niemieckim akcentem gardłowego. Najbardziej znanym chyba utworem z tej płyty jest My Religion, a to za sprawą teledysku promującego wydawnictwo. Przy poprzedniej piosence porównywałem nieśmiało głos Brauna do Meinego, tutaj już wprost powiem, że mamy tu stare dobre Scorpions z pewną domieszką Axxis. Dodam jeszcze, że ten kawałek bliższy jest hard rockowi niż heavy metalowi, co w moich uszach podnosi jego atrakcyjność. Only The Good Die Young to już szósta pozycja w secie i nadal nie mogę się doliczyć żadnego wypełniacza. Prawdę mówiąc, to po genialnym początku i wspaniałym refrenie robi się zaledwie poprawnie, ale jak się okazuje, to te dwa wymienione elementy potrafią uciągnąć jakoś cały numer. Zdobi go ponadto typowo axxisowa solówka i tutaj można podziwiać poziom techniczny młodych gitarzystów. Kiedy zobaczyłem tytuł Zombie, pomyślałem sobie, że to może być cover pewnego bardzo znanego kawałka równie znanej załogi grającej irlandzkiego rocka, lub co gorsze, załogi pewnego Roba ze skłonnościami do nu-metalu. Na szczęście nic z tego, to niczyja przeróbka, tylko autorska kompozycja zespołu. Ścieżka wyraźnie słabsza od wszystkiego, co mieliśmy dotąd, obronić można ją jednak tym, że znacznie różni się od reszty zestawu, tak więc na brak urozmaiceń nie możemy narzekać. Nie, Welcome To The Jungle to też nie cover, ale melodie wygrywane przez gitary i ogólna rytmika piosenki, ba, nawet linie wokalne, to wyraźny ukłon w stronę Guns N' Roses. Kontrastuje to z początkiem płyty, ale i pasuje do niej zarazem. Nie da się ukryć, że grupa rozbudziła mój apetyt na posłuchanie "Appetite..." słynnych starszych kolegów zza Oceanu. Najwyraźniej chłopakom takie naśladownictwa bardzo się spodobały, bo w Heartattack też jest bardzo "axlowo", a dodałbym jeszcze, że jak na dzień dzisiejszy to jest w tym więcej Gunsów niż u oryginału. Ten numer naprawdę potrafi rozbujać, zaleca się słuchanie go przy dużej głośności kolumn. Lie For Me niby nadal jakieś nawiązania do GNR, ale ostatecznie bardziej przypomina mi to kilka kompozycji Wildside, które tez przecież na ekipie Axla zgrabnie się wzorowało. Człowiek słucha takich nagrań i czuje się o połowę młodszy... Muzycy trzymają także rękę na pulsie, jeśli chodzi o fascynacje, czy też inspiracje nowsza falą muzycznych wynurzeń. Słychać to w Ready Steady Thunder, gdzie wychwycimy znajomo brzmiące nuty w stylu Lordi, Wig Wam czy Edguy. Z tymi ostatnimi grupa wydaje się mieć chyba najwięcej wspólnego, zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę ich niedawne dokonania. I Hate Hip Hop jest z kolei takim zesleazowanym hardrockiem wymieszanym z wpływów The Cult, Slaughter, L.A. Guns, lżejszego AC/DC, a nawet Guns N' Roses. Dodatkowy plus za warstwę tekstową utworu.

Wreszcie pojawiła się jakaś bardzo młoda formacja, która jest w stanie podnieść i unieść rękawicę rzuconą przez starych wyjadaczy w branży. Skoro chłopaki już na tym etapie swej działalności prezentują taki poziom techniczny i jak słychać, mają niewyczerpany potencjał na komponowanie hitów i potrafią pełnymi garściami czerpać z najlepszych wzorców, to z radością tylko można myśleć, co z tego wyniknie dalej. Grupa udowodniła, że umie doskonale klonować wielkich rocka i metalu, pozostaje tylko czekać, aż rozwinie własny styl. Ze względu na młody wiek muzyków nie należy ich jednak do tego poganiać ;). Szukającym dobrej, energetycznej rozrywki płytę mocno polecam.

Oficjalna strona zespołu: www.kissin-dynamite.de