
Illusion Suite - Final Hour
Wydawca: Limb Music Products & Publishing
Rok wydania: 2009
- The Wire
- Scarlet Skies
- The Devil In Your Heart
- Once We Were Here
- A Moment To Remember
- The Passage
- Pandora's Box
- The Adventures Of Arcan
- A Ghost From The Past
- Scarlet Skies (video)
Skład: Bill Makatowicz - śpiew; Øyvind Larsen - gitara; Ketil Ronold - instrumenty klawiszowe; Roger Bjørge - perkusja, chórki; Dag Erik Johnsen - gitara basowa
Produkcja: Illusion Suite
Illusion Suite to jeszcze jeden wytwór melodyjnego progmetalu XXI wieku, tym razem wywodzący się z norweskiego Oslo. Grupa powstała w 2003 r., dość szybko w roku kolejnym wydała promocyjną demówkę, której tytuł był identyczny z nazwą zespołu, by znów po rocznej przerwie przypomnieć się debiutancką EP-ką The Adventures Of Arcan. Muzycy latami szkolili warsztat techniczny i już jako dojrzała kapela doczekali się wydania swego pełnometrażowego debiutu - Final Hour (trzeba przyznać, że to dobry tytuł jak na zwieńczenie długo oczekiwanego dzieła).
Muzykę tworzoną przez Illusion Suite można nazywać różnie i niemal zawsze będzie to dobre określenie na to, co słyszymy. Sami muzycy przedstawiają się jako grupa grająca melodyjny progresywny metal, ale chyba bliższe prawdy byłoby określenie melodic metal z elementami progresu, power metalu i neoklasycznego hard rocka. Jak to zwykle bywa z nowymi zespołami, w poszczególnych utworach da się wyczuć wpływy innych grup poruszających się w podobnym gatunku, chociażby Sanction X, Symphony X, Pagan's Mind, Circus Maximus, Vindictiv, Seventh Wonder, Veloce Hystoria (inny tegoroczny debiutant), czy nawet wczesne Dream Theater. Od tej mniej progresywnej strony dorzuciłbym jeszcze co niektóre dokonania Stratovariusa i Helloween. Z takiej mieszanki nie może wyjść nic słabego, chociaż materiał Norwegów posiada jedną wadę - większość kompozycji jest do siebie zbyt podobna. Znajdą się jednak i tacy, którzy w tej sytuacji poczytają to za zaletę i będą argumentować, że właśnie dzięki temu krążek jest muzycznie spójny. Nie ma co dywagować, lepiej zabrać się za słuchanie albumu. Od odległego dźwięku, dochodzącego jakby zza tekturowo-gipsowej ściany rozpoczyna się rzucone na pierwszy front The Wire. Długo to nie trwa i pojawiają się pierwsze oznaki metalowego "progresowania". Bliżej środka klimaty zaczynają przypominać wydany w tym roku drugi album Vindictiv, co dla mnie jest miłą niespodzianką. Makatowicz (ciekawe czy to nazwisko polskie czy jugosłowiańskie) dysponuje ciekawą barwą głosu kojarzącą się trochę z wokalistami Helloween i potrafi wykorzystywać szeroką gamę efektów wokalnych od czegoś w rodzaju szeptu, poprzez standardowe melodic metalowe śpiewy, do bardziej odważnego charczenia. Scarlet Skies wybrano do promowania wydawnictwa i nakręcono do niego teledysk. Sam kawałek ma ciągoty neoklasyczne, stąd i łatwo go kojarzyć choćby z Symphony X, wciąż jednak słyszalne są elementy zapożyczeń od Helloween i tym razem nie ograniczają się one tylko do partii wokalnych. Dość łatwo strawna kompozycja, która powinna zadowolić liczne grono metalowych słuchaczy. Nadal z kręgu melodic metalu nie wychodzi The Devil In Your Heart, cały środek numeru to wałkowanie oklepanych setki razy patentów, lecz mimo wszystko miło się tego słucha. Najbardziej trafia do mnie początek ścieżki, który wywołuje we mnie sentymentalną podróż do czasów, kiedy to gustowałem w melodyjnie grających kapelach death metalowych, wzbogacających swoje brzmienie okazyjnie o instrumenty klawiszowe. Pewne rzeczy się nie zmieniają i nadal lubię takie granie. W Once We Were Here pomysłu na utwór dostarczyły klawiszowe pasaże po rozłożonych akordach, ulokowane na tle rozwlekle grających gitar rytmicznych. Odnajduję tu fragmenty podobne nieco do wspaniałego Kiss Of Judas z repertuaru Stratovariusa, co zapisuje się kapeli na plus (swoją drogą numer ekipy Tolkkiego uważam za genialny i nigdy nie mogłem Finom wybaczyć, że doszedłszy do tego etapu kariery po prostu takie granie zarzucili i zajęli się wałkowaniem pospolitego power metalu). W różnych częściach nagrania Makatowicz zbliża się barwą głosu do wokalisty Ugly Kid Joe, co jest tu zjawiskiem dość osobliwym. Balladowy wstęp A Moment To Remember jest dość niepozorny, kryje bowiem późniejsze ciągoty grupy ku power metalowi, przerywane od czasu do czasu wycieczkami progresywnymi. Rzecz wprawdzie słuchalna, choć na kolana nie powalająca. Podobnie będzie w The Passage, gdzie na polu walki stają wpływy co szybszych kawałków Malmsteena i Helloween. Gitary rytmiczne na przemian grają raz to barokowe pochody, raz to power metalowe łupanki, ciekawiej robi się przed solówką, gdy pojawia się zbawienny progres i szkoda tylko, że tak go niewiele w tej kompozycji. Pandora's Box mogłoby być jakimś coverem, bo sporo wykonawców z różnych gatunków muzycznych miało w swym repertuarze numer o takim tytule, ale jednak mamy tu do czynienia z autorską kompozycją Illusion Suite. Rozpoczyna się nieco w stylu Yngwiego z połowy lat '80, by przejść w mieszankę progresu i power metalu, charakterystyczną dla takiego Magnitude Nine, przy czym całość zdobią okazjonalne damskie wokale. Nawet mi się to podoba. Damskie głosy pojawiają się też w The Adventures Of Arcan, najdłuższym tutaj kawałku, który kilka lat temu nadał tytuł debiutanckiej EP-ce zespołu. Na jego podstawie można wywnioskować, że już wtedy grupa wypracowała sobie obecny styl grania i ściśle się go trzyma. Tak samo wielkim odkryciem nie będzie stwierdzenie, że już wtedy muzycy reprezentowali całkiem niezły poziom umiejętności technicznych. Płytę zamyka kompozycja A Ghost From The Past, gdzie na pole bitwy wyruszają teraz Starbreaker i Helloween. Po raz kolejny zespół pokazuje, że swój styl opiera na umiejętnym lawirowaniu pomiędzy progresem a power metalem, nie zaniedbując przy tym linii melodycznych.
Z pewnością Norwedzy nie porwali się na nic odkrywczego, ale poprzestając na stwierdzeniu, że muzyka Illusion Suite jest tylko wtórna, skrzywdzilibyśmy tę obiecującą kapelę. Płyty doskonale się słucha, krążek bardzo łatwo wpada w ucho i próbuje zadowolić zarówno fanów progresywnych odmian metalu, jak i tych bardziej melodyjnych, co mu dobrze wychodzi. Wypada jeszcze wspomnieć nieco o produkcji wydawnictwa, która jest niemal wzorcowa. Jeszcze jeden dowód na to, że liczą się nie tylko umiejętności techniczne muzyków, ale i faceci za konsoletą. Polecam.
Oficjalna strona zespołu: www.illusionsuite.net
Oficjalna strona zespołu na MySpace: www.myspace.com/illusionsuite