Gus Drax - In Search Of Perfection

Gus Drax - In Search Of Perfection

Wydawca: Gus Drax
Rok wydania: 2010

  1. Kiss Of Life
  2. The End Of Innocence
  3. Cerebral Chaos
  4. In Loving Memory
  5. Hourglass
  6. 1000 Nights
  7. In Presense Of The Dead
  8. Abnormal Sequence
  9. Vitality [bonus track]

Skład: Gus Drax - gitary, programowanie perkusji; Jon Simvonis - programowanie perkusji; Vasilis Liakos - gitara basowa
Gościnnie: Steve Smyth - gitarowe solo w [5]; Bob Katsionis - instrumenty klawiszowe; Dimitris Bournakas - gitara basowa

Produkcja: Jon Simvonis

Płyt w dzisiejszych czasach wychodzi od groma i to nawet w tak mało popularnych gatunkach jak rock instrumentalny. Co jakiś czas napotykam na nieznane mi nazwiska facetów, którzy wydają albumy z gitarowym wymiataniem. Do niedawna nie znałem np. Gusa Draxa, wymiatacza poruszającego się gdzieś między progresem a power metalem.

Gus Drax to grecki gitarzysta, członek zespołu Biomechanical, który zdecydował się wreszcie wydać solowy krążek o tytule In Search Of Perfection. Muzyk to bardzo młody, rocznik 1987, więc w chwili wydania płyty ma 23 lata, a jednak techniki wykonawczej może mu pozazdrościć niejeden starszy kolega z branży. Oczywiście nie ma róży bez kolców, choć precyzji w graniu mu nie brakuje, to jednak kompozycyjnie słychać czasami, że zanim Gus dociągnie do czołówki wirtuozów, to minie jeszcze kilka lat. No i muszę dodać jeszcze, że Drax jest gitarzystą "melodycznym" a nie "artykulacyjnym", większą wagę przykłada do samych melodii niż do smaczków aranżacyjnych. Już pierwsze w zestawie Kiss Of Life pokazuje, że gitarzysta ma ciągoty do galopad i radosnych melodyjek. Stylistycznie jego gra to coś z grania neoklasycznego, ciągoty jednak bliższe są stylowi Timo Tolkkiego czy Rhapsody niż najbardziej znanego z neoklasycyzmu Yngwiego Malmsteena. Tu i ówdzie pojawiają się momenty inspirowane Satrianim czy Petruccim, ale są one raczej nieliczne. Kawałek bardzo składny, a jedyne, co mu mogę zarzucić, to że jest nieco przesłodzony. Lepszą w moim mniemaniu kompozycją jest kolejne The End Of Innocence, może dlatego, że umiejętnie miesza weselsze i poważniejsze klimaty. Tym razem w stylu Gusa da się wyczuć zapożyczenia od Vinniego Moore'a (fragmenty ilustracyjne, powtarzane jak zwrotki i refreny, przeplatane z wymiataniem), Tony'ego MacAlpine'a (podobnie jak z Vinniem) i Jeffa Loomisa (zwłaszcza partie gitar rytmicznych i ich brzmienie nasuwają na myśl dokonania Nevermore). Mogłoby się wydawać, że popisów tu i tak nie brakuje, a jednak mamy jeszcze główne solo, gdzie wymiatania jest jeszcze więcej. Przy tej okazji dodam, iż w nagraniach płyty wspomógł Draxa jego grecki kolega, Bob Katsionis, również znany wymiatacz klawiszowy i gitarowy. Interesującym nagraniem jest też Cerebral Chaos, który brzmi trochę jak twórczość Jasona Beckera z jego solowego debiutu i z płyt Cacophony, z tym że momentami więcej w tym progmetalu, co słyszalne jest głównie w podkładach gitar rytmicznych. Sporo się w utworze dzieje i moim zdaniem przede wszystkim to stanowi o jego sile. In Loving Memory można nazwać taką wirtuozyjną balladą, jest to niewątpliwie odpoczynek od szybszych temp. Więcej tym razem smaczków artykulacyjnych na tle wolnego, ilustracyjnego tempa. Wielu wioślarzy miewało takie kompozycje i mógłbym nawet wymienić kilku z naszego, polskiego podwórka (Chwieralski, Moder, Jełowicki). Zapewne wszyscy mieli podobne inspiracje za młodu... Przy okazji Hourglass jako patent zastosowano zagrywki progmetalowe, gdzieniegdzie z odlotami neoklasycznymi. Gościnnie solówkę gra tu Steve Smyth, gitarzysta występujący już w szeregach Nevermore, Vicious Rumours i Testament. Szczerze mówiąc, wolę jednak wiosłowanie w wykonaniu samego Draxa. Trochę nijaką ścieżką jest 1000 Nights, brak jej, hmm... charakteru. Dziwny wstęp, a potem mało do niego pasująca reszta w postaci słodkich, powermetalowych melodyjek. Taka mieszanka twórczości własnej Gusa i wpływów jego bardziej znanego kolegi, Katsionisa. In Presense Of The Dead ma na początku fajne, klimatyczne klawisze, które idealnie pasują do tytułu nagrania. Dalej jest to już dość generyczne granie, jakie można śmiało określić modnym ostatnio terminem "progpower". Technicznie bez zarzutu, jak zresztą i na całym krążku, ale patenty gitarzysta ogrywa oklepane. W przypadku Abnormal Sequence mamy do czynienia z graniem cięższym , wyraźnie inspirowanym twórczością Nevermore. Przytłaczające, "loomisowe" partie gitar rytmicznych, a na ich tle wymiatanie Gusa, tu i owdzie podbijane mocnymi akcentami (co zresztą mnie się akurat podoba). W zasadzie rasowy progmetal i mogą po niego sięgnąć śmiało fani tegoż gatunku. Zaskakuje natomiast końcówka numeru, taki rodzaj uspokojenia, czyli ilustracyjnie, nieco na wzór MacAlpine'a z jego solowych płyt. Album zamyka kawałek bonusowy o tytule Vitality, podobno jeden z pierwszych, jakie Drax skomponował. Odstaje brzmieniem od reszty setu, ale nie poziomem wykonawczym. Tu także mieszają się wpływy progresywne z neoklasycznymi i mnie to odpowiada. Nieźle wypadają też partie instrumentów klawiszowych.

Gus zaczął grać na gitarze w wieku lat 14 po obejrzeniu Live in Tokyo Dream Theater i ćwiczył po 6-12 godzin dziennie. To musiało zaprocentować. Po jego solową płytę mogą sięgnąć fani Vinniego Moore'a, Tony'ego MacAlpine'a, Yngwiego Malmsteena, Jasona Beckera, Jeffa Loomisa i Boba Katsionisa, bo krążek to stylistyczne wymieszanie owych, plus nieco powermetalowych galopad i wstawek progresywnych.

Oficjalny profil na MySpace: www.myspace.com/gusdrax