
Grand Design - Idolizer
Wydawca: Metal Heaven / AOR Heaven
Rok wydania: 2011
- Get On With The Action
- Change Me Up
- Oughtograugh
- Your Loves A Runaway
- Stealin' My Love
- Lets Rawk The Nite
- Addiction For Love
- Idolize Me
- Rock Back To The 80's
- You're Gonna Dig On It
Skład: Pelle Saether - śpiew, chórki; Peter Ledin - gitara, chórki; Richard Holmgren - perkusja, chórki; Dennis Vestman - gitary, chórki; Anders Modd - gitara basowa
Produkcja: Pelle Saether
Def Leppard dorobiło się już co najmniej kilku klonów, jednym z nich może być Grand Design, które w 2009 r. zadebiutowało płytą Time Elevation. Po dwóch latach ukazał się drugi długogrający album Szwedów, także nie zamierzający zbyt daleko odchodzić od takiej stylistyki grania, choć muzycy tworzący zespół zapowiadali, że nowy materiał zabrzmi nieco nowocześniej.
Grupę Grand Design założyli w 2006 r. wokalista Pelle Saether, gitarzysta Peter Ledin i perkusista Richard Holmgren. Panowie ostro zabrali się do pracy nad kompletowaniem materiału na debiutancki krążek, a podczas sesji nagraniowej dokooptowali sobie jeszcze dwóch muzyków i w takim składzie formacja działa do dziś. Jej celem od samego początku było odtworzenie rockowych brzmień lat '80 i w zasadzie cel ten został osiągnięty. Płyta Time Elevation została dobrze przyjęta przez publiczność i krytykę, często docierając nawet do zestawień najlepszych wydawnictw roku 2009. Do tego doszły jeszcze liczne udane występy, w tym choćby aparencja zespołu na prestiżowym festiwalu FireFest w Nottingham. Jak już wspomniałem, na drugim dziele Szwedzi wciąż kopiują dobre rozwiązania rozpropagowane niegdyś przez Def Leppard i szczerze mówiąc, mnie to odpowiada. Obserwuję nieco z boku Leppardów, ale jakoś nie zapowiada się, by ekipa Elliotta miała jeszcze kiedykolwiek nagrać coś w stylu płyt takich jak Pyromania, Hysteria, czy Adrenalize. A skoro ktoś chce to zrobić za nich, to ja mogę tylko trzymać kciuki. Idolizer startuje bardzo udanym kawałkiem zatytułowanym Get On With The Action. Fani Leppardów powinni go pokochać od pierwszego usłyszenia. Wprawdzie brzmieniowo trochę to odbiega od produkcji Mutta Lange'a, ale mamy tu za to wszystkie inne elementy charakterystyczne dla twórczości Leppsów - specyficznie aranżowane chórki, rytmikę ścieżki, ustawienia pogłosów, podobną grę na perkusji, itp. Z pewnością nie ma tu niczego odkrywczego, jest jednak murowany przebój. Początek kolejnego Change Me Up jest nieco niemrawy, lecz wystarczy poczekać kilka sekund, by znów trafić na nagranie "z potencjałem". Bez szczególnych fajerwerków, za to wszystko osadzone na bazie sprawdzonej formuły. Przestrzenne brzmienie w udany sposób odwzorowuje nagrania wiadomo kogo... Dodam jeszcze, że najbardziej podoba mi się tu gitarowa solówka - tak dobrej rzeczy nie uświadczymy chyba nawet na kilku ostatnich płytach oryginalnego Def Leppard. Nieco inaczej rzecz się ma z numerem Oughtograugh. Nie, spokojnie, stylistyka nie zmienia się zbytnio, dalej klonujemy Leppardów (zwłaszcza w chórkach), ale już trochę inaczej. Tutaj dopatrzyłbym się nawet jakichś wpływów z Billy'ego Idola, który miał kilka utworów w podobnym stylu, no, może bez takiej ilości solówek. Generalnie jest szybciej, bardziej dynamicznie. Brytyjska ekipa znana była między innymi z grania rozmiękczających serducha pościelówek, więc nikogo chyba nie zdziwi, że i Grand Design musiało zmajstrować coś podobnego. Zmajstrowało balladę Your Loves A Runaway, która jest oczywiście bardzo leppardowa w stylu, ale do tego dochodzą ciut odmienne linie wokalne, które przywodzą mi na myśl niektóre patenty The Cure. Jedną z najciekawszych kompozycji na płycie jest piosenka opatrzona tytułem Stealin' My Love. Tempo balansuje tu między wolnym a średnim, mamy wiele ciekawych, nieco tajemniczo brzmiących zagrywek i interesujących aranżacji. Jedyną rzeczą, do której bym się przyczepił, to niestety słaby, mało chwytliwy refren. Ta ścieżka aż się prosi się, by wstawić tu coś naprawdę przebojowego. No, trudno, cieszmy się tym, co tu jest (jak się nie ma, co się lubi...). Mniej skomplikowane strukturalnie jest następne w zestawie Lets Rawk The Nite, za to numer powinien spodobać się fanom typowego rock'n'rolla. Zleppardowanego rock'n'rolla, dodam. Nagranie poprawne, nie ma się do czego przyczepić, ale w zasadzie tylko tyle. Niestety na kolana nie powala mnie również i znacznie wolniejsze Addiction For Love, chociaż tu akurat doceniam refren. Spokojna kompozycja, tradycyjnie już nie pozbawiona wpływów cytowanych tu wielokrotnie Brytyjczyków. Idolize Me brzmi jak jakieś brakujące ogniwo między albumami Adrenalize i Euphoria Def Leppard. Co tu pisać więcej, rzecz kierowana ewidentnie do fanów tej grupy, nic dodać, nic ująć. Odnoszę jednak wrażenie, że druga połowa krążka Szwedów jest słabsza w porównaniu do pierwszej... Niestety w tym przekonaniu utrzymują mnie także dwie ostatnie pozycje z zestawu - Rock Back To The 80's i nieco od niego szybsze You're Gonna Dig On It. Raz jeszcze cała masa odwołań do Def Leppard, cały klimat ich nagrań został zachowany, jednak zabrakło tego, co chyba jest najważniejsze. Zabrakło chwytliwych melodii i refrenów, które chciałoby się wyśpiewywać razem z zespołem.
Ogólne wrażenia po wysłuchania tej płyty są jak najbardziej pozytywne, zwłaszcza gdy jest się fanem klasycznych płyt Def Leppard. Do połowy album jest świetny, dalej już taki sobie, pewną jego zaletą jest za to spójność stylistyczna. Nie wiem, czy wobec silnej konkurencji wśród dobrych, melodyjnych rockowych wydawnictw zdoła dostać się do pierwszej dwudziestki w zestawieniach, ale warto po niego sięgnąć. Sympatycy Leppardów i tak powinni się z nim zapoznać. Polecam.
Oficjalna strona zespołu na MySpace: www.myspace.com/granddesigner