Giant - Time To Burn

Giant - Time To Burn

Wydawca: Sony
Rok wydania: 1992

  1. Thunder And Lightning
  2. Chained
  3. Lay It On The Line
  4. Stay
  5. Lost In Paradise
  6. Smoulder
  7. Time To Burn
  8. I'll Be There (When It's Over)
  9. Save Me Tonight
  10. Without You
  11. Now Until Forever
  12. Get Used To It

Skład: Dann Huff - śpiew, gitary, dodatkowe partie instrumentów klawiszowych; Alan Pasqua - instrumenty klawiszowe, chórki; Mike Brignardello - gitara basowa, chórki; David Huff - perkusja, chórki

Produkcja: Terry Thomas

Długo trzeba było czekać na drugi album formacji Giant, ale czekanie to się opłaciło. Ponownie zastosowano sprawdzoną recepturę i na producenta wybrano Terry'ego Thomasa, toteż doskonałe brzmienie płyty nie powinno nikogo dziwić. Zawartość muzyczna krążka też dalece nie odbiega od materiału z debiutu, aczkolwiek tym razem dominującą rolę w stylistyce przejął hard rock, choć i AOR też nie zabrakło. Niewątpliwie Giant po raz kolejny potwierdził swą wysoką klasę.

Time To Burn nie odniosło takiego sukcesu jak debiut. Z jednej strony mogło to być spowodowane zalewem muzyki grunge i co za tym idzie - coraz mniejszym zainteresowaniem melodyjnymi odmianami rocka, z drugiej faktem wypuszczenia singla do utworu Chained. Ta druga kompozycja na płycie nie jest oczywiście zła, to bardzo dobry kawałek, ale tak się akurat składa, że na wydawnictwie znalazło się co najmniej kilka piosenek dużo od niego lepszych. Chociażby otwierające płytę Thunder And Lightning to prawdziwy żywioł. Jest tu i charakterystyczny dla hard rocka drive i chwytliwe riffy, nie wspominając już o przebojowych zwrotkach. Perfekcyjnie klarowne i nieziemsko dokładne staccato zagrane przez gitarzystę w solówce po prostu musi wpędzić w kompleksy większość kolegów po fachu. Mój absolutny faworyt z tego wydawnictwa... Lay It On The Line jest zdecydowanie wolniejsze, niemniej jednak brzmi dość ciężko, a w strukturach rytmicznych można doszukać się wpływów z drugiego albumu grupy Winger. Dalej mamy kolejny przebój, mianowicie Stay. Moim zdaniem jest to jedna z najlepszych kompozycji na krążku i szkoda, że wydano ją dopiero jako drugi singiel. Ze względu na swój klimat piosenka idealnie nadaje się do radiowej emisji, zwłaszcza że jest bardzo miła dla ucha. Może wreszcie jakaś stacja podchwyci ten pomysł i będzie nadawała tego typu kawałki 24 godziny na dobę? Słuchacze z pewnością nie pogniewaliby się, gdyby zagościło na antenie również Lost In Paradise. Jest to bardzo wzruszająca ballada bazująca na dość typowym schemacie, mianowicie na czystych brzmieniach gitar, okraszonych dodatkowo "rozciągniętymi" klawiszami. Niby wszystko już gdzieś było, ale mimo to słucha się znakomicie. Interesującym przerywnikiem jest króciutka country-bluesowa miniaturka o tytule Smoulder. Przypomina ona łudząco wstęp do pierwszego utworu z płyty Long Cold Winter grupy Cinderella. Tytułowe Time To Burn to powrót do hard rockowego grania, chociaż gdy się przeanalizuje strukturę piosenki, będzie można dostrzec feeling bardziej typowy dla muzyki country (po raz kolejny kłania się Nashville)... I'll Be There (When It's Over) nosi wszelkie znamiona przeboju. Nie dość, że klimatycznie wyróżnia się spośród innych kawałków, to jeszcze uzbrojone jest w typowy dla lat '80 wpadający w ucho refren. Niewątpliwie jest to jeden z największych atutów tej płyty i pozostaje tylko wyrazić żal, że w dzisiejszych czasach niewiele już takich hitów powstaje. W Save Me Tonight pojawiają się organy Hammonda, co można potraktować jako swego rodzaju hołd dla klasycznych zespołów hard rockowych, później zaś mamy już granie bardziej hair metalowe. Ten ostatni klimat będzie kontynuowany w Without You, co nie jest akurat wadą, gdyż w tej stylistyce Giant czuje się jak ryba w wodzie, a fani melodyjnego grania z pewnością pokochają owe numery. Now Until Forever to kolejna bardzo udana ballada, która powinna przypaść do gustu miłośnikom twórczości grupy Mr. Big i jej podobnych. Płytę zamyka rasowy hard rockowy kawałek o tytule Get Used To It. Muzycy trzymają się w nim średniego tempa, z lekka przyspieszając w refrenie. Po przesłuchaniu krążka pozostaje pewien niedosyt, który na szczęście można nadrobić zapuszczając go ponownie ;).

Ogólnie rzecz ujmując jest to jeden z najbardziej udanych albumów z gatunku muzyki hard rockowej i melodyjnego rocka. Szkoda tylko, że takie wydawnictwa nie leżą na półce każdego sklepu muzycznego i by je zdobyć, trzeba trochę pokombinować...

Oficjalna strona zespołu: www.gianttheband.com