Aviator - Aviator

Aviator - Aviator

Wydawca: RCA / Escape Music / Sony Music
Rok wydania: 1986

  1. Front Line
  2. Back On The Street
  3. Don't Turn Away
  4. Wrong Place Wrong Time
  5. Never Let The Rock Stop
  6. Come Back
  7. Magic
  8. Can't Stop
  9. Too Young
  10. Every Schoolboy Knows
  11. Through The Night
  12. Woman In Love [bonus track]
  13. Holding On [bonus track]

Skład: Ernie White - śpiew, gitary; Michael Ricciardella - perkusja; Richie Cerniglia - gitary; Steve Vitale - gitara basowa

Produkcja: Neil Kernon

Debiutancki album Aviatora z 1986 r. to już klasyk muzyki z gatunku AOR. Jeszcze do niedawna trudno dostępny, jakiś czas temu został ponownie wydany na CD przez wytwórnię Escape Music (z dwoma bonus trackami). Tym, co trzeba wręcz powiedzieć o tej płycie, to słyszalna perfekcja w każdej nucie. Na początek wielkie brawa należą się dla znanego producenta Neila Kernona za doskonałe brzmienie, które jest klasą samą w sobie. Jego wysoka jakość pasuje idealnie do równie wyrafinowanej zawartości krążka. Grupę Aviator zwykło się porównywać do takich formacji jak Giant, Survivor, Night Ranger czy Journey, choć należy zaznaczyć, że jej muzyka jest bardzo oryginalna i porównania te bardziej tyczą się pewnej stylistyki niż jej kanonów.

Przede wszystkim Aviator doskonale sprawdza się w szybszych kompozycjach, które podchodzą nawet pod dynamiczny hard rock, co słychać chociażby w pierwszym utworze, Frontline. Gdyby rozłożyć ten kawałek na czynniki pierwsze, można by dojść do wniosku, że to bardzo proste schematy. Cała siła tego typu przebojów tkwi jednak w tym, że partie poszczególnych instrumentów zlewają się w harmonijną całość. Tutaj każdy muzyk udowadnia, że nie jest tylko wirtuozem swego instrumentu, ale także to, że wie, co to znaczy gra zespołowa. Nie ukrywam, że powaliła mnie tu praca sekcji rytmicznej, klawiszowe aranżacje, doskonała solówka. Co ciekawsze kolejny numer - Back On The Street, również stawia na baczność i prosi się o salut. Bardzo chwytliwy gitarowy riff przyciąga ucho, ponownie nie można nadziwić się harmoniom, do tego jeszcze z całości bije jakaś pozytywna energia. O ile dwa pierwsze utwory były dość szybkie, o tyle Don't Turn Away to już typowy, dużo wolniejszy Adult Oriented Rock. Spokojne dźwięki, coś odprężającego. Powinno spodobać się dosłownie wszystkim, a zwłaszcza kobietom. Idealnie słucha się takich nut w jakimś przytulnym klubie wieczorową porą, również idealny kawałek do emisji radiowej. Wrong Place, Wrong Time utrzymane jest w średnim tempie, większa wagę przyłożono do czystych dźwięków gitar i rozwlekłych akordów odegranych na klawiszach. Piosenka wprawdzie dość typowa jak na ten gatunek muzyczny, niemniej jednak jest bardzo składna, niewątpliwie przebojowa. Na myśl przychodzą porównania z dokonaniami kanadyjskiego Honeymoon Suite. Z kolei Never Let The Rock Stop można by spokojnie umieścić gdzieś pomiędzy KISS, Van Halenem i Journey, a to ze względu na charakterystyczne brzmienia i rytmikę syntezatorów oraz pewne maniery wokalne. Raczej słabsza kompozycja w porównaniu z resztą. Nieco lepiej jest w Come Back, chociaż w tym numerze niezbyt popisał się wokalista. Co do reszty instrumentów, nie mam większych zastrzeżeń. Magic to typowy radiowy rock, nasuwają się pewne skojarzenia z takimi hitami Whitesnake jak Is This Love, przy czym tempo jest tu nieco szybsze. Piosenka bardzo kameralna. Mieszankę Survivora i Journey będzie można dostrzec z kolei w Can't Stop. Miły dla ucha przebój typowy dla lat '80, zagrany w dość szybkim tempie, który fanów takiego grania z pewnością usatysfakcjonuje. Dodam jeszcze, że zarówno w tym utworze, jak i w całej reszcie, nie zabrakło przednich gitarowych popisów (czytaj: solówek). Dochodząc do Too Young zacząłem się zastanawiać, skąd ci muzycy biorą tyle dobrych pomysłów, bo w zasadzie każda piosenka na tym krążku to w mniejszej lub większej mierze rasowy hit. Przyznam się szczerze, że nie wiem zbyt wiele na temat tego zespołu, ale jestem prawie pewien, że jego członkowie mają za sobą fachową muzyczną edukację. Niewątpliwie kłania się tu gruntowne wykształcenie w szkole muzycznej, poparte dodatkowo nieprzeciętnym talentem kompozytorskim. Every Schoolboy Knows, przyznam - tytuł dość ciekawy, sam numer brzmi jak na mój gust zbyt syntetycznie, plastikowo, ale ma to też swój urok. Gdzieś słyszałem już coś podobnego, choć w chwili obecnej nie mogę tego z niczym konkretnym skojarzyć. Początek Through The Night przypomina mi nieco zagrywki Wingera, aczkolwiek tutaj brzmi to bardziej wesoło, cukierkowo. Dalej mamy ponownie radiowy kawałek ze wspaniałych lat osiemdziesiątych, w którym główna rola przypada instrumentom klawiszowym. Bonus tracki zamieszczone na końcu zostały wyprodukowane przez Erniego White'a i Steve'a Vitale. Pierwszy z nich, Woman In Love, nawiązuje nieco do wczesnego Bon Jovi z czasów 7800° Fahrenheit, przy czym zaopatrzony jest w bardziej drapieżne brzmienie gitar, a strukturalnie bliższe jest klasycznemu rock'n'rollowi. Holding On to z kolei spokojna, pięknie zaaranżowana piosenka, utrzymana w wolnym tempie. Zamieszczenie jej w zestawie to strzał w dziesiątkę, bowiem idealnie pasuje ona do zawartości krążka.

Nie da się ukryć, że ta płyta to muzyczny ewenement. Jest bardzo spójna, bardzo dobrze wyprodukowana, wyraźna. Na jej przykładzie można wytłumaczyć każdemu, o co chodzi w Adult Oriented Rocku. Aviatora postawiłbym na tej samej półce co Signal, a byłaby to naprawdę bardzo wysoka półka...

Brak oficjalnej strony zespołu