
Fracture - Dominate And Overload
Wydawca: Fracture
Rok wydania: 2010
- Sulphur Preacher
- Apple Of Eden
- Wavemaster
- Stranger Within
- Monument Of Shame
- Soulcatcher
- Unbreakable
- Dominate And Overload
- I Just Smile
Skład: Per Morten Bergseth - perkusja; Pål Strand -śpiew; Jostein Thomassen - gitary; Lars Stian Havraas - gitara basowa; Wegard Golebiowski - gitary
Produkcja: Fracture
Tym razem coś dla sympatyków ostrzejszego grania. Na norweską grupę Fracture trafiłem przypadkowo, zresztą ciężko by było śledzić jej wcześniejsze poczynania, skoro dopiero co wydała swój debiutancki album zatytułowany Dominate And Overload. Wydała go własnym sumptem i wciąż poszukuje kontraktu z jakąś wytwórnią płytową.
No właśnie, biorąc pod uwagę wysoki poziom techniczny kapeli, dojrzałość materiału i fakt, że w grupie śpiewa niebanalny wokalista dysponujący ciekawą barwą głosu, dziwi to, że zespół wciąż pozostaje bez kontraktu. Jedyny symptom tego, że coś się jednak dzieje ku lepszemu jest mimo wszystko to, iż muzycy podpisali umowę o współpracy z menadżmentem Intromental, więc może wreszcie zrobi się o nich głośniej. Grupa uformowała się w Norwegii koło roku 2005 i głównie zajmuje się działalnością koncertową. Grywała m. in. u boku Scar Symmetry, Pagans Mind i Crimson Glory, a największy występ zaliczyła w 2007 r. na festiwalu Wacken Open Air. Muzyka prezentowana przez Fracture jest ciężka do sklasyfikowania. Na pewno bazuje na heavy metalu, ale penetruje też takie gatunki jak power metal, thrash metal i progmetal. Biorąc jeszcze pod uwagę fakt, że wokalista brzmi jak jakaś hybryda pomiędzy Warrelem Danem, Rayem Alderem, a Robem Halfordem i Timem "Ripperem" Owensem, całość wydaje się być wypadkową Nevermore, Judas Priest, Fates Warning i kapel pokroju Scar Symmetry. Właśnie takie wrażenie można odnieść słuchając już pierwszego w zestawie numeru Sulphur Preacher. Chłopaki grają bardzo technicznie, kompozycja opiera się głównie na ostrych jak w thrashu gitarach, do tego dochodzą specyficzne ścieżki wokalne i bardzo profesjonalna sekcja rytmiczna. Granie bardzo bliskie pierwszej ligi. Jak muzycy sami twierdzą, ich misją jest oddanie na płycie brzmienia i energii z koncertów, co im się łatwo udaje, ten kawałek, jak i cały album jest bardzo żywy. Apple Of Eden rozpoczyna się trochę industrialnie czy też nu-metalowo, ale dalej klimat robi się bliski ciężkiego hard rocka na styl Black Label Society. Na tym nie koniec, wokalista wchodzi z głosem cholernie wysokim - Rob Halford by się tego nie powstydził, ba, gdybym nie wiedział, że to nie on tu śpiewa, gotów byłbym uwierzyć w jego gościnny występ. Trzeba przyznać, że grupa nie spuszcza z tonu, nie zamierza brać jeńców, masakruje wszystkich i wszystko. Kolejny w zestawie utwór, czyli Wavemaster, wskakuje gdzieś w stylistykę progmetalową, choć ostrość gitar wcale nie znika. W tle pobrzmiewają tu i ówdzie melodie podobne do Psychoschizophrenii Lillian Axe, chociaż tutaj mamy do czynienia z zupełnie innym, dużo cięższym graniem. Coś jakby skrzyżowanie Scar Symmetry z Red Circuit, plus wokale z trochę innej bajki. Niemal balladowy wstęp do Stranger Within może zmylić słuchacza, bo tu dalej mamy progmetal, tyle że w wolniejszym wydaniu. Trochę tutaj z Dio, trochę z Nevermore, może ciut z Fates Warning (a nawet znalazłem kilka nutek na styl Kinga Diamonda). Najważniejsze, że kapela nie powiela wcześniejszych schematów i kombinuje próbując robić coś innego. Monument Of Shame wydaje mi się pozycją słabszą od poprzedników, może dlatego, że słyszę tu oklepane po tysiąckroć patenty, niemniej jednak znów coś dla fanów Nevermore, może też dla sympatyków starego Candlemass i niedawnego debiutu Sanction X. Generalnie średnie tempo z ciążeniem ku wolniejszym, za wyjątkiem solówki, gdzie jednak więcej szybszych taktów. Bardzo obiecujące jest nagranie Soulcatcher. Tutaj muzycy balansują z kolei między Nevermore a Judas Priest, do tego kilka patentów progmetalowych. Bardzo zacne połączenie pomysłów, a numer nabiera jeszcze potęgi dzięki wpadającym w ucho liniom wokalnym. Naprawdę dobra, solidna robota. Unbreakable kiepsko się zaczyna, ale później przechodzi w takie szybciej i z ostrzejszymi gitarami zagrane Candlemass. W połowie ścieżki wchodzi trochę zupełnie niepotrzebnej łupanki, lecz domyślam się, że tymi tanimi chwytami zespół chce przyciągnąć do siebie fanów ostrzejszej muzy. Dotychczas każda pozycja była inna i bardzo byłem ciekawy, co też chłopaki zmajstrują w tytułowym Dominate And Overload. No, niestety rozczarowałem się tym szybkim kawałkiem. Jakiś power metal z naprzemiennym biciem w centralki, ze średnio pasującym do tego głosem wokalisty (przy innym podkładzie brzmiałby pewnie ciekawiej). Powiedzmy, że wokal zrobił, co do niego należało, ale reszta kapeli nie miała pomysłu i to słychać. Podobać może się ostatni w zestawie numer I Just Smile. Trochę tu śpiewów jak u Fates Warning, zresztą w ogóle piosenka plasuje się blisko dokonań tamtej formacji, dochodzi odrobina słodko brzmiących gitar jak z melodyjnego progpoweru.
Płyta dość krótka, ale za to bardzo spójna i przez to udana. Poszczególne nagrania niby reprezentują podobny styl, a jednak różnią się od siebie. Spróbujmy sobie wyobrazić Nevermore, Scar Symmetry, Fates Warning, Judas Priest i Candlemass wrzucone do jednego kotła. Ja takie granie kupuję.
Oficjalna strona zespołu: www.fracture.no
Oficjalny profil na MySpace: www.myspace.com/fracturenorway