
Division By Zero - Independent Harmony
Wydawca: ProgTeam
Rok wydania: 2010
- Independent Harmony
- Wake Me Up
- Glass Face
- Not For Play
- Jin & Jang
- Don't Ask Me
- Intruder
Skład: Sławek Wierny - śpiew; Mariusz Prętkiewicz - perkusja; Maciej Foryta - gitara basowa; Leszek Trela - gitara; Robert Gajgier - instrumenty klawiszowe
Produkcja: Division By Zero
Muszę przyznać, że sytuacja na polskim rynku muzycznym, przynajmniej tym podziemnym, niewspieranym przez główne media, zaczyna pomału zmieniać się na lepsze. Niedawno w moje ręce wpadł krążek śląskiej formacji Division By Zero, którego materiał i brzmienie jest tak dobre, że w ogóle nie odstaje od czołówki wydawnictw światowych. Gatunek obrany przez naszych bohaterów to mroczny progmetal.
Po płytę sięgnąłem z racji ciekawej okładki (pasowałaby w sumie bardziej do jakichś kapel black metalowych) i intrygującej nazwy kapeli. Kojarzyła mi się z pewnym żartem informatycznym - "tylko systemy Microsoftu potrafią podzielić przez zero". Tutaj jednak nie będziemy się zajmować ani informatyką, ani matematyką, a skupimy się na samej, jakże czarującej muzyce. Division By Zero uformowało się w 2003 r., chociaż poszczególni członkowie zespołu grywali już ze sobą wcześniej w innych grupach. Muzycy wydali dwie promocyjne EP-ki (Code Of Soul z 2004 r. i Out Of Body Experience z 2005 r.), by wreszcie w 2007 r. zarejestrować dla wytwórni Insanity Records debiutancką płytę Tyranny Of Therapy, bardzo dobrze przyjętą w prasie polskiej i światowej. Zaowocowało to zaproszeniem formacji na występ podczas dziesiątej edycji prestiżowej imprezy Prog Power Europe Festival w Holandii (2008 r.), gdzie muzycy mieli okazję zaprezentować się obok Cynic, Threshold czy Pagan's Mind. Rok później w nieco zmienionym składzie i z nowym kontraktem podpisanym z wytwórnią ProgTeam zarejestrowany zostaje w Studio 78 w Knurowie drugi album Independent Harmony, wydany w 2010 r. i będący przedmiotem niniejszej recenzji. Nowy materiał łapie za mordę i nie puszcza przez cały czas trwania krążka. Już pierwszy numer w secie, trwający ponad 7 minut tytułowy Independent Harmony, potrafi zachwycić odpowiednio budowanym napięciem i zmianą nastrojów. Z jednej strony fortepianowe aranżacje, ilustracyjnie ale i mrocznie grające gitary z ciężką sekcją, z drugiej strony łamane rytmy i znacznie cięższe aranżacje. Stojący za mikrofonem Sławek Wierny potrafi lirycznie zaśpiewać z użyciem delikatnych wokali, jak i nie waha się używać ostrzejszego growlingu. Fanatyczni i sterylni wyznawcy pewnych gatunków rocka i metalu mogą tego nie zaakceptować, ale jak dla mnie jest to po prostu rewelacja, zwłaszcza że linie wokalne zmieniają się dokładnie wtedy, gdy wymaga tego muzyka. Zaczynające się od dzwonów z cmentarnej kaplicy Wake Me Up również nie rozczarowuje. Prezentowane tu struktury przywodzą mi na myśl co cięższe płyty Dream Theater, ale i klimaty stosowane przez bułgarską ekipę Pantommind (może przez te orientalne wstawki), którą bardzo lubię. Podobne patenty co i w poprzednim nagraniu, bo mamy choćby i growle, nadal jednak wszystko jest bardzo przemyślane i utrzymane na odpowiednio wysokim poziomie i nadal jakże miło łechta ucho słuchacza. Aż jestem dumny, że coś takiego może powstać nawet w Polsce - zawsze wiedziałem, że Polak potrafi, szkoda tylko, że musiałem na udowodnienie tej tezy czekać tak wiele lat. Ostro i szybko startuje Glass Face, z pewnością takiego początku nie powstydziłoby się włoskie progresywno-speedmetalowe DGM. Dalej robi się już bardziej epicko, pojawiają się malownicze klimaty, niby to łagodne (Wierny śpiewa trochę jak LaBrie w wolniejszych momentach), ale gdzieś tam za rogiem "czai się zło" - efekt ten osiągnięto m. in. dzięki umieszczonym w odpowiednich miejscach szeptom. Za takie smaczki aranżacyjne po prostu podziwiam naszych rodaków; większość kapel nie dba o takie aranżacje, stąd i ich muzyka wydaje się płaska. Na szczęście tego nie ma u Division By Zero, tutaj wszystko odbywa się wieloplatformowo. Nadszedł czas na coś łagodnego, wolnego, nastrojowego i przede wszystkim krótszego. W tej roli ballada - Not For Play. Jest w niej coś z ballad Dream Theater, choć wiele grup progmetalowych komponuje podobne rzeczy. Powinna spodobać się fanom kawałków tego typu, skoro nawet mnie się podoba, chociaż zazwyczaj takie nagrania mnie nużą. Nie każdy zespół potrafi zmajstrować ciekawy utwór instrumentalny, w którym się coś dzieje, ale nasi polscy bohaterowie nie polegli i na tym placu boju. Oto dostajemy Jin & Jang, zacny i urzekający kawałek, co ciekawe - dość krótki jak na standardy progmetalowych instrumentali, ale dzięki temu ani trochę nudny. Mimo iż cała płyta jest niezwykle udana, chyba do tego numeru będę powracał najczęściej. Uwielbiam melodykę i nastroje prezentowane przez grupę w Don't Ask Me, aczkolwiek tym razem nie do końca przekonują mnie linie wokalne. Cóż, nie wszystko może być idealne, a i tak chłopaki jakimś cudownym sposobem dzielnie unikają nawet minimalnych wpadek. Dodam jeszcze, że nagranie ma rewelacyjną końcówkę - tego fragmentu od zabawy na basie i wejścia gitar mógłbym słuchać non stop. Dochodzimy do ostatniego w zestawie kawałka Intruder i wysoki kunszt wykonawczy zespołu, po tym co już słyszeliśmy, nie powinien ani trochę dziwić. Szlachetny progmetal na światowym poziomie. Pewnym novum są wstawki wokalne odśpiewane przez kobiecy głos, co tworzy ilustracyjny klimat zbliżony do grup gotyckich (a jednak tutaj podoba mi się to bardziej niż u Gotów wszelakich). Ścieżkę poleciłbym też fanom gustującym w muzyce fusion czy jazz rock, bo wiele tu zagrywek flirtujących z tymi gatunkami muzycznymi. I koniec. Na krążku nie ma ani jednego wypełniacza, cały czas trzyma w napięciu i nie pozwala się zdekoncentrować. Zachwycają partie gitar, powala na kolana użycie klawiszy i aranżacje wokali, a profesjonalnie dudniąca sekcja rytmiczna dopełnia dzieła zniszczenia.
Jedno z najlepszych polskich wydawnictw ostatniej dekady. Jak dla mnie Division By Zero awansowało do miana jednej z czołowych kapel progmetalowych w kraju nad Wisłą. Z płyty bije pasja, nie brakuje nastrojów agresywnych i epickich, które się ze sobą udanie przeplatają. Czuć po prostu, że nie jest to jakaś bezduszna produkcja zrobiona tylko dla kasy, tutaj mamy do czynienia z prawdziwą sztuką. Gorąco polecam.
Oficjalna strona zespołu: www.divisionbyzero.pl