
FM - Aphrodisiac
Wydawca: Music For Nations
Rok wydania: 1992
- Breathe Fire
- Blood And Gasoline
- All Or Nothing
- Closer To Heaven
- Ain't Too Proud
- Take The Money
- Aprhrodisia
- Inside Out
- Run No More
- Play Dirty
- Rivers Run Dry
- Hard Day In Hell
Skład: Steve Overland - śpiew, gitara; Merv Goldsworthy - gitara basowa; Andy Barnett - gitara; Pete Jupp - perkusja; Tony "Slim"" Mitman - dodatkowe partie instrumentów klawiszowych
Produkcja: FM i Andy Reilly
Aphrodisiac, czwarty album brytyjskiej grupy FM, ukazał się w październiku 1992 roku nakładem MFN i był chyba najdojrzalszym krążkiem w dyskografii tejże formacji. Zdobi go żartobliwa okładka przedstawiająca nosorożca (na Dalekim Wschodzie jego róg uważany jest za afrodyzjak), dodatkowo w booklecie karykatura zespołu, ale przede wszystkim zestaw rewelacyjnych piosenek. Produkcją krążka zajął się sam zespół przy pomocy Andy'ego Reilly'ego, a partie instrumentów klawiszowych gościnnie odegrał Tony "Slim" Mitman. Piosenki tu zawarte łatwo wpadają w ucho, gdyż zawierają w sobie kwintesencję melodyjnego bluesa, AOR i hard rocka.
Pierwszy utwór, Breathe Fire, zawiera pewne podobieństwa do poprzedniej płyty, Takin' It To The Streets, a to ze względu na charakterystyczne brzmienie gitar. Tym razem jednak zachowano odpowiednie proporcje między instrumentami i klawisze sa już tu bardziej słyszalne. Blood And Gasoline opiera się na specyficznym riffie, który już słyszeliśmy u... Janis Joplin w kawałku (Take A Little) Piece Of My Heart. Dodam, że w wykonaniu FM ten riff bardziej mi się podoba. Prawdziwą perełką na płycie jest All Or Nothing. Krystalicznie czysty głos wokalisty, doskonała aranżacja klawiszy i niebanalne partie gitarowe, o doskonałej solówce już nie wspominając. Moim zdaniem najlepsza kompozycja zespołu ze wszystkich, które kiedykolwiek nagrał. Zaraz po niej mamy piękną balladę Closer To Heaven. W podkładach usłyszymy "kościelne" klawisze, natomiast gitara brzmi tu iście bluesowo. Ain't Too Proud to rasowy rocker utrzymany w średnio szybkim tempie. Swoim klimatem nawiązuje znacznie do poprzedniego albumu i nie wykluczone, ze pochodzi jeszcze z wcześniejszej sesji nagrań. To samo można powiedzieć o Take The Money. Jest to kolejna rasowa rockowa kompozycja z pewnymi naleciałościami bluesa, czy nawet country, a to za sprawą pogrywającej w tle harmonijki ustnej. Aphrodisia to ilustracyjna miniaturka, wręcz filmowa. Po takiej chwili odprężenia mamy kolejny hard rockowy utwór, Inside Out, zresztą jeden z najlepszych kawałków na krążku. Cechą charakterystyczną są tu spokojne zwrotki i przedrefreny oraz dynamiczny refren. Run No More to balladka, w której pobrzmiewają echa muzyki country. Klimatycznie można się tu doszukać pewnych nawiązań do solowej twórczości Jona Bon Jovi z czasów płyty Blaze Of Glory. Podobne skojarzenia nasuną się też przy odsłuchiwaniu numeru Play Dirty. Tym razem jednak nie będzie to ballada, a raczej blues rockowa kompozycja z pewnymi wpływami country. Rivers Run Dry stanowi coś pomiędzy dwoma poprzedzającymi go kawałkami, ale przede wszystkim wyróżnia się bardziej swoją dynamicznością. Zamieszczone na końcu płyty Hard Day In Hell to swego rodzaju niespodzianka. Tym razem jest to typowy "bluesior" z silnymi naleciałościami swingu, który później przechodzi w blues rocka. Pewne skojarzenia z dokonaniami Gary Moore'a wydają się tu nieuniknione...
Pod względem komercyjnym album niestety podzielił los swoich poprzedników, tzn. sprzedał się słabo. Przyczyną tego stanu rzeczy była przede wszystkim zmieniająca się moda, ale chyba też pewnego rodzaju eksperymenty, od których zespół na tym krążku nie stronił. Obecnie takie łączenie stylów już nie dziwi, ale w tamtych czasach było to nadal pewnego rodzaju novum. Tak czy inaczej polecam tę płytę fanom hard rocka, AOR, bluesa i country. Każdy znajdzie tu coś dla siebie.
Oficjalna strona zespołu: www.fmofficial.com