
FM - Dead Man's Shoes
Wydawca: Raw Power
Rok wydania: 1995
- Nobody's Fool
- Ain't No Cure For Love
- Get Ready
- Don't Say
- Mona
- Sister
- You're The One
- Tattoo Needle
- Misery
- Dead Man's Shoes
Skład: Steve Overland - śpiew, gitary; Merv Goldsworthy - gitara basowa; Andy Barnett - gitary; Pete Jupp - perkusja; Jem Davis - instrumenty klawiszowe
Produkcja: FM i Andy Reilly
Za co bardzo cenię sobie zespół FM? Za to, że w swojej karierze nie nagrali dwóch identycznych płyt. Jeśli komuś podoba się jakaś płyta, żaden to problem posłuchać jej jeszcze raz. Brytyjczycy wydali w 1995 roku album Dead Man' Shoes. Jest to krążek zupełnie inny od wszystkich dotychczasowych. Niemalże zupełnie zarzucono AOR na rzecz rocka o bardzo silnych wpływach bluesa i country. Zapewne stało się tak dlatego, że większy udział w komponowaniu nowych utworów miał gitarzysta Andy Barnett, a jak pamiętamy, pewne wpływy wymienionych powyżej gatunków pojawiły się już razem z Barnettem na płycie Takin' It To The Streets.
Wiele osób już krytykowało Dead Man's Shoes za to, że jest to krążek mało hard rockowy. W zasadzie nikt tego albumu hard rockowym nie nazywał, bo jeśli cokolwiek ma on z hard rockiem wspólnego, to z tym pierwotnym, który przecież wywodził się z bluesa. Jest to de facto płyta blues rockowa z domieszką muzyki country i tak też należy ją traktować. W zapodanym na starcie utworze Nobody's Fool doskonale to słychać. Gitary są tu przesterowane w bardzo niewielkim stopniu, właściwie to są tylko trochę przybrudzone. Steve Overland też tu śpiewa w dość nietypowy dla siebie sposób. Brzmi to trochę jak maniera wokalna wzięta z muzyki soul czy nawet gospel, co w ostatnim przypadku potwierdzają jeszcze sporadycznie występujące gospelowe chórki. Zasadniczo nie przepadam za mieszaniem stylów, ale jeśli ktoś robi to tak umiejętnie jak FM, to nie mam żadnych przeciwwskazań. Ain't No Cure For Love zaczyna się od ciekawego rockowego riffu, by po chwili zamienić się balladkę z podkładem granym na brzmieniu pianina. Początek refrenu brzmi jakby znajomo, gdzieś już słyszałem coś podobnego, ale chyba nie w muzyce z kręgu rocka. Słychać też, ze głos wokalisty znacznie się zmienił w stosunku do wydawnictw poprzednich. W Get Ready większą rolę odgrywają partie basu, są po prostu bardziej słyszalne. Sam kawałek przypomina bardziej dokonania starszej szkoły rockowego grania, z czasów zespołów pokroju Cream czy Iron Butterfly. Wstęp do Don't Say to klawiszowe eksperymenty, po których następuje muzyczka z pogranicza country rocka. W refrenie mamy riff, który łudząco przypomina główną zagrywkę z Man On The Silver Mountain grupy Rainbow. Mona to z kolei struktura opierająca się na brzmieniach klawiszowych stylizowanych na pianino i z bluesującymi gitarami. Wokalista też tu bluesuje. Kawałek ten jest dość nietypowy, melodie w nim użyte odróżniają się od reszty płyty. Zaraz po nim następuje piękna ballada Sister. Gitary pogrywają w "ogniskowy" sposób, momentami przypominają muzykę country, ale przede wszystkim głos wokalisty bardzo się wykrystalizował w porównaniu z poprzednimi kompozycjami. W środku utworu pojawi się też interesujący gitarowy riff zagrany na przesterze. Balladowo będzie też w You're The One. Tutaj połączono country z pewnymi wpływami southern rocka. Tattoo Needle to również ballada, tym razem to już prawie czyste country. W pewnych fragmentach umiejętnie złączono partie gitar akustycznych z elektrycznymi, podobnie też w Misery, choć tutaj akurat nieco więcej ma do powiedzenia już muzyka rockowa. Tytułowy utwór, Dead Man's Shoes, jest jednym z najlepszych kawałków na płycie. Ponownie sięgnięto do muzyki country, ale zrobiono to z typowo rockowym zacięciem. Można doszukać się tu pewnych podobieństw do kompozycji Blaze Of Glory zagranej kilka lat wcześniej przez Jona Bon Jovi.
Osobiście bardzo lubię ten krążek, gdyż w zasadzie lubię też gatunki, które tutaj zostały ze sobą połączone. Najprawdopodobniej większość fanów muzyki rockowej czy też hard rockowej uzna ten album za przeciętny, ale z czysto muzycznego punktu widzenia to naprawdę bardzo dobra płyta. Polecam ją słuchaczom o szerokich horyzontach i gustach.
Oficjalna strona zespołu: www.fmofficial.com