
Eclipse - Second To None
Wydawca: Frontiers Records / Crown Japan
Rok wydania: 2004
- Always Standing
- All I Do
- Second To None
- Streets Of Gold
- I'll Ask For You
- Nothing Between Us
- Road To Forever
- Body And Soul
- Light Of Day
- Season Of Life
- Better World
Skład: Erik Mårtensson - śpiew, gitara; Magnus Henriksson - gitara prowadząca i rytmiczna; Frederik Folkare - gitara basowa; Magnus Ulfstedt - perkusja
Gościnnie: Mats Olausson - organy Hammonda, mellotron, syntezatory; Johan Fahlberg - chórki
Produkcja: Eclipse
Na Second To None szwedzka ekipa prezentuje dość dojrzałą mieszankę hard rocka, scandi AOR-u i melodic rocka. Sporo tu chwytliwych melodii i aranżacji, które mogłyby się spodobać fanom Europe, Talisman czy Görana Edmana. Moim zdaniem i tak grupa pokaże pazur dopiero na kolejnym krążku, Are You Ready To Rock, ale i po ten warto sięgnąć.
Zespół uformował w Sztokholmie w 1999 r. wokalista Erik Mårtensson (udzielał się w Brazen Abbot), grający też na gitarze i basie, a uzupełnili go Anders Berlin (instrumenty klawiszowe, perkusja) i Magnus Henriksson (gitary). W roku kolejnym muzycy zarejestrowali jedną demówkę, by wreszcie po drobnych zmianach personalnych w 2001 r. wydać dla Z Records debiutancki album o tytule The Truth And A Little More. Na drugie wynurzenie formacji fani musieli czekać do 2004 r., kiedy to światło dzienne ujrzało Second To None. Dla uzyskania wymarzonego brzmienia muzycy zdecydowali się sami wyprodukować płytę, a partie instrumentów klawiszowych powierzyć Matsowi Olaussonowi (klawiszowiec wysłużony u Malmsteena). Ponadto do odśpiewania chórków zaproszony został Johan Fahlberg, znany z wcześniejszych występów w Scudiero i późniejszych w Jaded Heart. Już od pierwszych taktów Always Standing słychać, że zespół próbuje się wzorować na takich sławniejszych kolegach po fachu jak Europe i Talisman. Muzyka to melodyjny hard rock, zasadniczo dość ostry, ale w wielu miejscach łagodzony odpowiednimi partiami wokalnymi i oczywiście chórkami. Najbardziej w tym numerze moją uwagę zwróciła gitarowa solówka, której fragmenty żywo przypominają mi słynny "Lot Trzmiela" Rimskiego-Korsakowa. Do tego ciężko byłoby nie zauważyć, że głos Mårtenssona bardzo często brzmi jak głos Joey'a Tempesta. All I Do penetruje inne zakamarki z gatunku melodyjnego rocka, tym razem nie jest już tak ostro jak wcześniej, otrzymujemy za to scandi AOR. Zmienia się nawet maniera śpiewania wokalisty, który uprzednio mógł być kojarzony z Tempestem, a teraz jego zaśpiewy pobrzmiewają zupełnie inaczej. W innym stylu też odegrana została solówka i słychać, że grupa osłuchana jest z różnymi zespołami i nie ogranicza się do kopiowania jakiegoś jednego, konkretnego wykonawcy. W tytułowym nagraniu Second To None muzycy kontynuują z pokazywaniem swego łagodniejszego oblicza. Numer nie jest zły, choć trochę nie w moim guście i zastanawiam się przy okazji, czemu to akurat on nadał nazwę całemu wydawnictwu. Już chociażby jego dwaj poprzednicy byli bardziej przebojowi. Nadzwyczaj dobrze zapowiada się swym początkiem Streets Of Gold i takież jest do samego końca. Pozostaje moim zdecydowanym faworytem na tym krążku. Brakuje mi tu wprawdzie jakiegoś riffu, który by pociągnął ten numer jeszcze bardziej do przodu, ale i tak sam kawałek się broni. Utrzymany jest w średnim tempie, z lekkim podbiciem, co czyni go dość dynamiczną kompozycją, poza tym i tak przyspiesza w okolicach solówki. Za to kompletnie nie leży mi ścieżka o tytule I'll Ask For You, która wypełnia miejsce należne balladzie. Jest strasznie wolno, sporą rolę odgrywają tu klawisze, sam nastrój nagrania jest bardzo chłodny i od razu kojarzy się z zimą. Jeśli ktoś zamierza tulić ukochaną w zimowe wieczory, to kawałek może nadać się do tego w roli podkładu muzycznego. Ostrzej, choć zarazem i mało przebojowo będzie w Nothing Between Us (może za wyjątkiem refrenów, gdzie kapela postarała się bardziej). Trochę szybszego hard rocka, z partiami perkusji i ogólnie sekcji grającej jakby bardziej pewnie. Ten numer mógłby się świetnie spisać na koncertach; na płycie wypada tak sobie. Ucho cieszy gitarowe solo o inklinacjach neoklasycznych (tak... prawie jak u Malmsteena, gdyby ktoś pytał). Road To Forever przenosi słuchacza w klimaty europejskiego melodic rocka / AOR-u. Podobają mi się tu gitarowe podkłady, ale mało porywające wokale niestety wszystko psują. Piosenka ma w sobie jednak coś radiowego i aż dziw, że nikt jej w stacjach radiowych nie emituje. Raczej zapychaczem jest Body And Soul, niestety nie czuć tu ani krzty energii i wszystko brzmi, jakby było robione na siłę. Jedyną ozdobą tego tworu wydaje się być solówka. Znacznie lepiej wypada ballada Light Of Day, tutaj zachwycać się mogą fani Europe, bo znów wokalnie utwór podchodzi pod dokonania sławnych Szwedów. Refreny bardzo zmyślne, obliczone na wywołanie zbiorowych śpiewów z publicznością podczas występów na stadionach. Tego kawałka w 2004 r. mogłaby pozazdrościć zespołowi niejedna bardziej znana od niego ekipa. Co najmniej niezłe jest dość dynamiczne Season Of Life. Rozpoczyna się tajemniczo od ciekawie zaaranżowanej partii basu, potem rusza energicznym riffem i zaskakuje dopiero przeciętną zwrotką. Przy głębszej analizie okazuje się, że i refreny mogłyby być bardziej przebojowe, ale i tak kompozycja jako całość ujdzie. Głód miłośników ballad próbuje zaspokoić zamykające krążek Better World. Nagranie typowo akustyczne, można się go wyuczyć i grać na gitarze przy ognisku, kiedy pod wieczór wypiekają się w nim kiełbaski. Numer może trafić w gusta fanom ballad Mr. Biga i Tyketto.
Płyta jest niezbyt równa, obok kilku świetnych kompozycji znalazło się parę nagrań słabszych lub niedopracowanych. Z drugiej strony biorąc pod uwagę rok wydania krążka trzeba stwierdzić, że dużo lepszych wydawnictw wiele wtedy nie było. Rzecz godna polecenia sympatykom Europe, Talisman, może Shy oraz wielu zespołów poruszających się w stylistyce europejskiego AOR-u i zahaczających o hard rocka.
Oficjalna strona zespołu: www.eclipsemania.com