
Deep Purple - Burn
Wydawca: EMI / Purple Records / Warner Bros / Rhino / WEA / Empire / CD Maximum
Rok wydania: 1974
- Burn
- Might Just Take Your Life
- Lay Down, Stay Down
- Sail Away
- You Fool No One
- What's Going On Here
- Mistreated
- "A" 200
- Coronarias Redig (2004 remix) [bonus track]
- Burn (2004 remix) [bonus track]
- Mistreated (2004 remix) [bonus track]
- You Fool No One (2004 remix) [bonus track]
- Sail Away (2004 remix) [bonus track]
Skład: Ritchie Blackmore - gitary; Jon Lord - organy, instrumenty klawiszowe; David Coverdale - śpiew; Glenn Hughes - gitara basowa, śpiew; Ian Paice - perkusja
Produkcja: Deep Purple
W połowie lat '70 Deep Purple święciło swe największe triumfy i każda kolejna płyta odnosiła niebywały sukces. Zespół po licznych trasach koncertowych potrzebował odpoczynku, ale menadżment naciskał na nagranie kolejnego krążka studyjnego. Do tego doszły tarcia na linii Blackmore-Gillan, w wyniku czego wokalista opuścił grupę i pociągnął za sobą Rogera Glovera.
Pozostali muzycy rozpoczęli przesłuchania potencjalnych kandydatów na nowego gardłowego i finalnie na placu boju pozostało ich dwóch: Angus Cameron McKinlay i mało wówczas znany David Coverdale. McKinley odpadł podobno z błahego powodu, mianowicie nie potrafił "wyciągać" wysokich dźwięków. Przy okazji do formacji dołączył śpiewający basista Glenn Hughes, wcześniej występujący w Trapeze. Wraz z jego pojawieniem się do stylistyki gry zespołu zaczęły wkradać się elementy funku, boogie i muzyki soul, jeszcze bardziej słyszalne na płycie Strombringer (co podobno nie odpowiadało Blackmore'owi). Ale najpierw wychodzi w lutym 1974 r. krążek zatytułowany Burn, tradycyjnie już nagrany w Rolling Stones Mobile Studio. Zestaw nagrań rozpoczyna tytułowe Burn, utwór dość typowy dla tego okresu twórczości Deep Purple. Słychać wciąż tendencję do umelodyjniania kompozycji, co zresztą uwidoczni się jeszcze bardziej, gdy Blackmore założy kolejny zespół. Numer jest dość dynamiczny, a wokale Coverdale'a dodają tu jeszcze więcej energii. To trochę tak, jak byśmy zmieszali Purpli z Led Zeppelin. No i Hughes za mikrofonem też tu i ówdzie jest słyszalny, a Lord zagrał ciekawe solo na swych klawiszach. Hammondy udzielają się w singlowym Might Just Take Your Life, co jest niemal znakiem rozpoznawczym hard rocka owej ery, ale nie zapomniano też i o tym, że ten gatunek wywodzi się z heavy bluesa - bluesowy feeling da się wyczuć w całej ścieżce. Może to już nie tak przebojowe jak poprzednik, lecz to też udany kawałek. Lay Down, Stay Down ma świetny początek, potem przeradza się w dość przeciętny rock'n'rollowy numer. Instrumentalnie mało ciekawie, za to całość skutecznie ratują pełne energii linie wokalne. Może się podobać, zapewne znajdą się i tacy, którzy wyjdą poszaleć na parkiecie. Sail Away to z kolei taka mieszanka hard rocka z funkiem, a konkretnie utrzymana w funkowym rytmie. Sam sposób budowania głównego riffu przywodzi mi na myśl niewiele przecież późniejsze, wczesne dokonania Whitesnake. Prosta, choć ciekawa linia gitary basowej. Może to i nic szczególnie przebojowego, lecz nieźle się tego słucha. Dalej za to jeden z moich faworytów z tego krążka - You Fool No One. Znów funkowe rytmy, a do tego gitary dość często pogrywają w stylu Jimiego Hendriksa. Mnie to odpowiada, choć nie jest to może jakieś ortodoksyjne nagranie na nutę Purpli. Jest nie tylko skocznie, ale i sporo się dzieje, a Blackmore gra swoje solo w sposób bardziej bluesowy. Z bluesowym feelingiem zagrany jest też "barowy" utwór What's Going On Here (czyż to pianinko jak z saloonu pogrywające w środku nie jest znakomite?). Nieźle muzykom wyszła ta ścieżka i za nią należą się im brawa, a zwłaszcza panu Lordowi. Mistreated to jeden z największych purpurowych klasyków ery coverdale'owej. O świetną przeróbkę pokusił się wiele lat później Yngwie Malmsteen na swojej płycie z coverami zatytułowanej Inspiration. Też udzielają się tu bluesowe klimaty, zarówno w partiach gitar, jak i w liniach wokalnych. Do tego jeszcze główny riff napędowy kawałka jest tak specyficzny, że chyba nie można pomylić go z żadnym innym. "A" 200 rozpoczyna się od serii dziwnych, "kosmicznych" dźwięków. Utwór instrumentalny, całościowo mało porywający, za to uzbrojony w kilka ciekawych zagrywek, głównie gitarowych, bo klawiszowe jakoś nie robią na mnie wrażenia. Na tym kończyła się zasadnicza część zwykłego wydania albumu, natomiast reedycje i remastery otrzymały kilka ścieżek ponadto. Jest to seria remiksów, którą otwiera Coronarias Redig, nagranie zarejestrowane wprawdzie podczas sesji nagraniowej do Burn, ale niezatwierdzone do publikacji z resztą kawałków, umieszczone za to na drugiej stronie singla Might Just Take Your Life. Całkiem ciekawy instrumental, moim zdaniem dużo lepszy od swego longplayowego poprzednika.Co do reszty remiksów, to miks nagrania tytułowego dużo nie różni się od oryginału, Mistreated natomiast wypada jeszcze bardziej bluesowo niż wcześniej, a You Fool No One ma inny wstęp, jak i nieco inne brzmienie.
W zasadzie większość utworów na Burn jest bardzo dobra, a jakichś kompletnych gniotów uniknięto. Trochę nie przekonuje mnie z kolei zabieg z remastera, mianowicie powielanie tych samych ścieżek, co w zwykłym zestawie. Słuchanie tego samego, tylko w subtelnie różniących się wersjach, może nieco nużyć. Tak czy inaczej, jeśli chodzi o standardowy set (plus Coronarias Redig), to jak najbardziej pozycję polecam.
Oficjalna strona zespołu: www.deep-purple.com