Auras - New Generation

Auras - New Generation

Wydawca: Frontiers Records / 101 Distribution / King Japan / Zooom
Rok wydania: 2010

  1. Beauty Of Dreams
  2. Forgive And Forget
  3. Never Give Up
  4. In My Arms
  5. Reach Out
  6. New Generation
  7. Forever In Your Eyes
  8. Hungry Hearts
  9. That's The Way Love Goes
  10. Keep On Loving You
  11. Out Of Love
  12. Love To Survive
  13. Beauty Of Dreams (videoclip)

Skład: Gui Oliver - śpiew; Ferra Lacerda - gitara, chórki; Edu Sallum - perkusja; Matheus Brandon - gitara, chórki; Hemerson Vieira - gitara basowa

Produkcja: Ferra Lacerda i Gui Oliver

AOR wciąż w natarciu. Nie dość, że regularnie wychodzą w tym gatunku płyty z krajów, które z takiej muzyki słyną (USA, Szwecja), nie dość, że reszta Europy pomału zaczyna doganiać czołówkę, to jeszcze uaktywniają się państwa pokroju Brazylii. Ot, choćby Auras pochodzi właśnie stamtąd. Wprawdzie panowie twierdzą, że AOR nie jest tam zbyt popularny, to jednak ma pewne stałe grono odbiorców.

Grupę w początkach 2007 r. powołali do życia w miejscowości Curitiba wokalista Gui Oliver i gitarzysta Ferpa Lacerda, obaj mający dość grania w cover bandach i pragnący pokazać światu własną twórczość. Wspólnie napisali piosenkę Hungry Hearts, którą rozsyłali do różnych ludzi z branży muzycznej i otrzymywali w zamian słowa uznania. Następstwem tego było komponowanie kilku kolejnych utworów z myślą o pozyskaniu odpowiedniego wydawcy, którym finalnie zostało Frontiers Records (notabene, Auras to pierwsza formacja pochodząca z Ameryki Południowej, z jaką ta wytwórnia podpisała kontrakt). Już w 2008 r. zespół z jazzowym bębniarzem Edu Sallumem w składzie otwierał koncert Jeffa Scotta Soto i Jimiego Jamisona w swoim rodzinnym mieście i podkreślał, że nie jest tylko studyjnym projektem. Wnet wsparci przez lokalnych muzyków Gui, Ferpa i Edu rozpoczęli nagrania do debiutanckiego krążka o tytule New Generation - miksowaniem i masteringiem materiału zajął się zaś nie kto inny jak Dennis Ward (Pink Cream 69, Khymera. I to akurat od razu słychać, kompozycje brzmią w sposób dość typowy dla "frontiersowych" krążków. Muzycznie album nie próbuje odkrywać niczego nowego, raczej prezentuje sprawdzone wzorce i bazuje na stylistyce wypracowanej przez takich AOR-owych tuzów jak Journey, Toto, Foreigner, Survivor, względnie Hugo, słowem brzmi jak wydawnictwa z połowy lat '80. Płytę otwiera raczej oklepanym riffem numer o tytule Beauty Of Dreams. Wszystko to słyszeliśmy setki razy. Tempo średnie, tylko nieco podbite, gitary niby przesterowane, ale grające łagodnie i wszędobylskie, niemal popowe klawisze. Jednak muszę obowiązkowo wspomnieć o samym wokaliście, bo nie tylko niewątpliwie potrafi on dobrze śpiewać, ale i dysponuje odpowiednią do tego gatunku muzycznego barwą głosu. Przypomina klasyków z branży, ale i kojarzy się z relatywnie nowymi artystami, tym AOR-owym, euro-melodicrockowym desantem z Półwyspu Iberyjskiego. Forgive And Forget też wydaje się sztampowy, lecz warto zaczekać na środek utworu, bo mamy tam miłą niespodziankę w postaci wstawki jakby z innej bajki (mam na myśli te pianinka) i zgrabne solo (szkoda tylko, że takie krótkie) oraz kilka zagrywek rodem z Van Halen / Tyketto. Panowie odważyli się na eksperymenty, jednak postarali sę, by nie było ich za wiele i nie były one zbyt długie. Złoty środek, by zadowolić i poszukiwaczy smaczków i pospolitą publikę. Kolejny na liście Never Give Up również nie wybija się poza ramy pewnego, dobrze znanego AOR-owego schematu. Utrzymany w średnim tempie, z wyważonymi partiami gitar i klawiszy (ciekawe czemu nie ma klawiszowca na liście płac, skoro parapety ewidentnie słychać w brzmieniu zespołu). Wcale bym się nie obraził, gdybym usłyszał coś takiego w radiu. In My Arms to ballada, wprawdzie zupełnie nie w moim guście, ale ujdzie. Kiedyś Blue Tears miało coś w podoby deseń. Kobietom się spodoba, jestem tego pewien. Słyszałem kilkanaście kawałków o tytule Reach Out i niemal zawsze były to szybkie numery, a jednak Auras raz jeszcze pokazuje, że nie zamierza się nigdzie spieszyć i zarazem, że dba o spójność stylistyczną krążka. Tempo średnie, rzekłbym nawet, że raczej z tendencją do zwalniania niż przyspieszania. A tak poza tym, to typowo AOR-owe nagranie, kto lubi ten styl, nie będzie pewnie kręcił nosem. Tytułowe New Generation rozpoczyna się niestandardowo, ale dalej znów nic nowego, wyeksploatowane do granic możliwości AOR-owe standardy. Podobają mi się tu przyspieszenia do kroczących marszowo rytmów. Jakoś na plus wybija się przed szereg utwór Forever In Your Eyes. Może to przez nieco ciekawsze linie wokalne, może przez świetne brzmienie delikatnie przesterowanych gitar i ogólnie dobre wyważenie kompozycji. Może też nie dzieło sztuki, ale już bliższe moim preferencjom muzycznym. Nadszedł czas na Hungry Hearts, ten numer, który kapela rozsyłała do prasy i innych muzyków. Same struktury są dość proste, jednak taki refren na pewno potrafi zrobić dobre wrażenie. No i produkcja brzmi tu bardzo w stylu lat '80, co akurat też zaliczę grupie na plus. Solówka bez fajerwerków, lecz udana. Idźmy dalej. That's The Way Love Goes wyróżnia się z zestawu bardziej drapieżnym brzmieniem gitar, przynajmniej na początku ścieżki. Później to na jakiś czas zanika, ale i tak uwagę zwraca rytmika kawałka; jest on po prostu inny od poprzedników. To akurat dobrze. Keep On Loving You jest całkiem przyzwoite, przypomina mi coś pomiędzy AOR-ową odsłoną Kanadyjczyów z Honeymoon Suite a Hiszpanami z 91 Suite. Wygląda na to, że najlepsze kawałki upchano za połową płyty. Tym bardziej, że kolejne w secie Out Of Love też jest niczego sobie. Oczywiście wciąż nic oryginalnego, ale odnosi się wrażenie, że jest to lepsze granie od tego z początku wydawnictwa. Zamknięcie krążka to nagranie zatytułowane Love To Survive, które też nie powinno zawieść fanów AOR-u. Wszystko tu jest typowe dla tego gatunku, jest i łagodne, nastrojowe brzmienie i odpowiednie tempo, że nie wspomnę o specyficznej melodyce.

Co tu dużo mowić, miłośnicy AOR-u "łykną płytę jak młode pelikany". Rzecz dla sympatyków Journey, Hugo, Khymery, Survivora, Foreignera... i ich setek naśladowców. Bez nadmiernego eksperymentowania, same sprawdzone wzorce, całkowity brak ryzyka, a czy album przejdzie do klasyki, to już czas pokaże.

Oficjalny profil zespołu na MySpace: www.myspace.com/auraaor