
Bonfire - Knock Out
Wydawca: BMG Ariola
Rok wydania: 1991
- Streets Of Freedom
- The Stroke
- Dirty Love
- Rivers Of Glory
- Home Babe
- Shake Down
- Hold You
- Down And Out
- Take My Heart And Run
- All We Got
- Fight For Love
- Tonmeister
Skład: Claus Lessmann - śpiew, gitary akustyczne; Edgar Patrik - perkusja; Gerhard "Angel" Schleifer - gitary; Joerg Deisinger - gitara basowa
Produkcja: R. Mack
Knock Out jest czwartą studyjną płytą niemieckiej formacji Bonfire. Mając już silnie ugruntowaną pozycję wśród zespołów grających hair metal, tym razem grupa postanowiła nieco poeksperymentować. Z jednej strony jest to album ciężej strawny od swoich poprzedników, ale też jest zarazem albumem najbardziej dojrzałym. Więcej tu nietypowych aranżacji i rozwiązań melodycznych, co moim zdaniem jest godne pochwały.
Dążność do eksperymentowania słychać już w Streets Of Freedom, zwłaszcza tuż przed samą solówką. Nadal jest to hard rock, ale z dużymi naleciałościami innych gatunków muzycznych, które w owym czasie do modnych nie należały. Momentami gdzieś w tle pobrzmiewa na przykład pianinko jak z epoki niemego kina. Podobne eksperymenty pojawią się w The Stroke. Do tego kawałka nakręcono nawet teledysk i wydano go na singlu. Na uwagę zasługuje tu przede wszystkim rewelacyjna solówka, bardzo dynamiczna i potężnie brzmiąca. Pewną wadą tego albumu słyszalną już w pierwszych kompozycjach jest jakby "schowany" wokal. Brzmi to tak, jakby wokalista śpiewał gdzieś po innej stronie niż reszta zespołu. Dirty Love zaczyna się bardzo demonicznym intro, by po chwili zamienić się w potężnie brzmiący gitarowy riff. W prostej linii są to nawiązania do klasyki hard rocka, nawet tej sprzed epoki lat osiemdziesiątych. Bardzo dobry numer, choć na kolana jeszcze bardziej powali chyba Rivers Of Glory. Ten drugi singiel z płyty to doskonała ballada, która zmiękczy najbardziej twarde serca. Podstawą jest tu akompaniament pianina i feelingowy głos Lessmanna, co czuć przede wszystkim w przebojowym refrenie. Tak, tak, Elton John może sie schować. Całość psuje nieco solówka, która nie za bardzo pasuje do reszty. Spokojnie można było ją sobie podarować i kawałek nic by nie stracił ze swego uroku. Aranżacja Home Babe przypomina nieco niektóre dokonania zespołu Tyketto, co w zasadzie nie powinno dziwić, bo to mniej więcej te same czasy. Mamy więc partie gitar elektrycznych połączone z gitarami akustycznymi, co nadaje ten specyficzny klimat. Shake Down to ukłon po części w stronę rock'n'rolla, a po części w kierunku takich starych grup jak The Ventures czy The Shadows, a to za sprawą charakterystycznych zagrywek na nieprzesterowanej gitarze elektrycznej. Momentami można nawet doszukać się zapożyczeń z pierwszych płyt Cinderelli. W Hold You dostrzec można pewne wpływy z Joan Jett, na myśl od razu przychodzi jej I Love Rock'n'Roll. Podobnie też będzie w przypadku Down And Out, chociaż tym razem kompozycja bardziej przypomina typowe hard / sleaze rockowe kawałki z lat '80. Jest tu ten rozpoznawalny drive, co od razu rzuca się w uszy. Take My Heart And Run to bardziej standardowa ballada, na tle której doskonale prezentuje się głos wokalisty. Niestety znów cofnięto go jakby za zespół, więc brak mu pewnej siły przebicia, co może sprawiać wrażenie, że śpiewa w sposób za mało zdecydowany. All We Got zaczyna się od szybszego rasowego hard rockowego riffu. Brzmieniowo i kompozycyjnie może kojarzyć się z poprzednią płytą, a chwilami przypomina też debiutancki album Trixtera. Klimat zmieni się z nadejściem Fight For Love. To kolejna ballada na krążku, aczkolwiek już nie tak przebojowa jak dwie inne. W zasadzie na uwagę zasługuje w niej tylko refren. Za to na samym końcu znalazł się prawdziwy skarb. Mówię tu o utworze Tonmeister. Niesamowity kawałek kierowany do słuchaczy, którzy lubią być zaskakiwani. Wiele się dzieje w tej dziewięciominutowej kompozycji, dużo tu zmian tempa, struktur i przede wszystkim chyba gatunków muzycznych. Duży podziw dla umiejętności instrumentalistów, bo udowodnili, że muzyka nie ma dla nich żadnych granic, a gra na instrumentach pod względem technicznym nie stanowi dla nich żadnej bariery.
Bardzo dobry krążek przeznaczony dla mniej i bardziej wymagających słuchaczy. Swoimi strukturami i pomysłami wykracza daleko poza ramy tradycyjnego hard rocka czy też hair metalu, toteż może spodobać się również fanom innych gatunków muzycznych.
Oficjalna strona zespołu: www.bonfire.de