Julian Angel's Beautiful Beast - Kick Down The Barricades

Julian Angel's Beautiful Beast - Kick Down The Barricades

Wydawca: G.T.O. Entertainment / Platinum Blonde Records
Rok wydania: 2014

  1. Bad Boys Never Dance
  2. Big Stuff
  3. Can't Stand The Fiction
  4. Shock 'em Dead
  5. The Night Cries For You
  6. Unsexy
  7. Kick Down The Barricades
  8. Shake Me Back Home
  9. High On Love
  10. Six In The Red

Skład: Julian Angel - śpiew, chórki, gitara prowadząca, gitara rytmiczna; Frank Mc Douglas - gitara basowa, chórki; Ramy Ali - perkusja i instrumenty perkusyjne, chórki

Produkcja: Rolf Munkes

Julian Angel wraz ze swoją ekipą idzie za ciosem i wydaje już trzeci krążek studyjny. Wprawdzie najbardziej do gustu przypadło mi debiutanckie dzieło formacji Beautiful Beast, jednak i na Kick Down The Barricades każdy fan melodyjnego hard rocka z pewnością powinien znaleźć coś dla siebie.

Julian wystartował z muzyką nawiązującą do dokonań takich klasyków imprezowego grania jak Danger Danger, Poison, Bonfire, Ratt, Def Leppard oraz Dokken i w zasadzie dalej porusza się w takiej stylistyce. Na nowej płycie bestii brakuje mi trochę instrumentów klawiszowych, które tak zgrabnie zostały wplecione na debiucie i urozmaicały brzmienie. Tutaj ich nie uraczymy, na szczęście inne elementy pozostały bez zmian i nadal możemy cieszyć się wspaniałymi solówkami i ogólnie dobrą gitarową robotą. Rozpoczynający wydawnictwo utwór Bad Boys Never Dance może wydawać się nagraniem dość surowym właśnie z powodów, o jakich wspomniałem przed chwilą. Jest dość dynamiczny, posiada dość dobrze zaaranżowane chórki i bardzo dobrą gitarowa solówkę (zawsze łapię się na tym, że na nią czekam - jej okolice to moim zdaniem najlepszy moment ścieżki). Stylistycznie najwięcej chyba podobieństw do pierwszej płyty Bonfire, zarówno pod względem wokalnym, jak i gitarowym. W inne rejony uderza bardziej skoczne Big Stuff z bardziej wyrazistym riffem napędowym. Można sobie wyobrazić połączenie Firehouse, Def Leppard i KISS, a będziemy mieli mniej więcej obraz tego, co się tu dzieje. Im głośniej się tego kawałka słucha, tym bardziej się on podoba. Z kolei Can't Stand The Fiction to party rockowa propozycja kierowana do wszystkich tych, którzy lubują się w krzyżówkach Poison / Danger Danger. Duży plus za melodyczne aranżacje linii wokalnych, tutaj wypadają dużo lepiej niż na początku krążka. Na temat solóweczki nie będę się już rozpisywał, bo wysoki poziom umiejętności technicznych i melodycznych w solówkach to na szczęście standard u Juliana. Shock 'em Dead przykuwa uwagę głównie świetnym riffem, myślę, że nie powstydziłoby się go takie Extreme w swoich najlepszych twórczo czasach. Rzecz obowiązkowa dla lubiących numery skoczne, z pulsującą, nieco połamaną sekcją rytmiczną. Dalej "coś dla panienek", czyli ballada. The Night Cries For You łączy w sobie najlepsze cechy pościelówek Poison i Mr. Biga. Co tu dużo więcej się rozpisywać, wszystko jasne. Kto gustuje w takim graniu, zawiedziony z pewnością nie będzie. Dla spragnionych bardziej bezpośredniego rock'n'rolla jest kolejne w zestawie Unsexy. Tym razem też nie sposób nie doszukać się nawiązań do ekipy Breta Michaelsa i chyba nawet chłopaki nie zamierzają się szczególnie z tym ukrywać, sądząc po jakże sugestywnym tytule. Jest tu i coś ze słynnego Paradise City Guns N' Roses, może nie aż tak wyraźnego, ale jednak. Tytułowe Kick Down The Barricades przywodzi mi momentami na myśl solowe dokonania Davida Lee Rotha, tylko już takiego bardziej rock'n'rollowo rozkręconego. Dużo fajnych partii gitary prowadzącej. Jeszcze jedna ballada, a właściwie pół-ballada w secie to Shake Me Back Home. Momentami przypomina Damn Yankees, momentami znów Poison, a w ogóle to ma w sobie coś z muzyki country (gitara brzmi tu i ówdzie nawet jak harmonijka ustna - czyżby efekt techniki slide?), tyle że zagranej na rockową modłę. Kto przetrzyma niezbyt ciekawy wstęp do High On Love, będzie mógł cieszyć się całkiem zgrabnym nagraniem, w którym będzie wyśpiewywać refreny razem z wokalistą (de facto, jego głos dziwnie przypomina mi tu Mike'a Trampa z White Lion, choć ze zdecydowanie większą dawką melodii). Fajna solówka - czyli standard. Album kończy mocno bujająca ścieżka Six In The Red trzymająca poziom poprzedników. Nie doszukamy się tu wprawdzie żadnej oryginalności, ale powiedzmy sobie szczerze, gdy sięgamy po takie krążki jak ten, spodziewamy się głównie dobrej, wypróbowanej zabawy i taką właśnie dostajemy.

Kick Down The Barricades bardzo dobre wydawnictwo hair metalowo - party rockowe nawiązujące do klasyków gatunku. Im więcej i im głośniej się go słucha, tym bardziej się je lubi. Zmieniłbym tylko kolejność utworów i okładkę, ale to już mało istotne szczegóły. Płytę jak najbardziej polecam.

Oficjalna strona zespołu: www.beautifulbeastrock.com