91 Suite - 91 Suite

91 Suite - 91 Suite

Wydawca: Vinny Records
Rok wydania: 2001

  1. The Day She Left
  2. Down To You
  3. Time To Say Goodbye
  4. Lost In The Silence
  5. Hard Rain
  6. Chances
  7. Hurt And Pain
  8. All Is Gone
  9. Give Me The Night
  10. I Will Stand By You
  11. Chance Of A Lifetime
  12. Wherever I Am
  13. Answer To My Prayers [europejski bonus track]
  14. Dreaming [japoński bonus track]

Skład: Jesus Espin - śpiew i chórki; Ivan Gonzalez - gitara elektryczna i chórki; Paco Cerezo Sammartin - gitara elektryczna i akustyczna, chórki; Dani Marata - instrumenty klawiszowe i chórki; Mario Martinez - perkusja i instrumenty perkusyjne

Produkcja: 91 Suite i Mark Mangold

Kto by pomyślał, że w 2001 r. ukaże się tak dobra AORowa płyta. Hiszpański zespół 91 Suite nagrał zadziwiająco dobry krążek, który obok albumu Gianta III może być uznany za jedno z kluczowych wydawnictw melodyjnego rocka w XXI wieku. Prawdopodobnie już niedługo w ręce fanów trafi następca debiutu i mogę śmiało powiedzieć, że jest to jedna z płyt, na które czeka się z niecierpliwością...

Tym, co od razu rzuca się w "uszy", jest zaskakująco dobra produkcja krążka. Od wielu już lat to właśnie do produkcji wielu płyt można się przyczepić, 91 Suite na szczęście doskonale zdawało sobie sprawę, że w tego typu muzyce liczy się przede wszystkim brzmienie. Instrumenty klawiszowe i partie gitar zgodnie z AORową tradycją harmonijnie się ze sobą splatają, ponadto tempo poszczególnych kompozycji jest zbliżone, przez co cały album jest bardzo spójny. Podobają mi się tu dosłownie wszystkie utwory, chociaż także mogę wskazać kilka moich faworytów. Największe wrażenie robią na mnie piosenki Time To Say Goodbye, Hard Rain (gitary chodzą tu wręcz z hard rockowym zacięciem), Chances, Hurt And Pain i Give Me The Night. Wszystkie kompozycje idealnie nadają się do radiowej emisji, więc po raz kolejny pozostaje tylko zastanawiać się, czemu w żadnym radiu nie można ich usłyszeć. Muzyka zespołu powinna się spodobać fanom brzmień w klimatach starego Journey czy Signal, jak i nowszych przedstawicieli AOR takich jak choćby Storyteller i Brian McDonald. Nadmienię, że głos wokalisty Jesusa Espina bardzo przypomina Jona Bon Jovi i idealnie współgra z prezentowanym materiałem. Nie da się ukryć, że w kategorii melodyjnych odmian rocka głos wokalisty to właśnie obok ciekawych aranżacji gitar zawsze główny atut każdej grupy. Nie wiem, czy muzycy formacji mają za sobą jakieś wykształcenie muzyczne, czy też do swoich umiejętności doszli metodą prób i błędów, ale zadziwiają na płycie doskonale zachowane proporcje pomiędzy poszczególnymi instrumentami. Żaden z muzyków nie wysuwa się na pierwszy plan, partie każdego instrumentu z osobna mogą się wydawać proste, lecz razem wzięte po prostu powalają. Jak na mój gust to 91 Suite tym wydawnictwem przeskoczyło wielu gigantów AOR.

Bezsprzecznie jest to dzieło ponadczasowe. Jestem przekonany, że za 10-20 lat będzie mi się podobało tak samo jak teraz, a może nawet jeszcze bardziej. Debiutancki krążek zrobił na mnie tak silne wrażenie, że już od wielu miesięcy czekam na drugą płytę Hiszpanów. Możliwe, że będę się nią delektował już na dniach...

Oficjalna strona zespołu: http://91suite.es