GUITARRIZER
Kolejny w zasadzie udany rok dla melodyjnych odmian rocka. Naszym zdaniem najlepsze płyty roku 2002 to:

1. Cornerstone - Human Stain
Kto z jakichś powodów przegapił w 1995 r. pamiętną płytę Rainbow "Stranger In Us All", teraz zyskał szansę na zadośćuczynienie w postaci drugiego krążka Cornerstone, firmowanego nazwiskami Doogiego White'a i Steena Mogensena. Oto umelodyjniony klasyczny hard rock w mocno przebojowej odsłonie. Mnie ujął od pierwszego odsłuchu.

2. Joe Satriani - Strange Beautiful Music
Po wpadce z elektronicznymi eksperymentami na "Engines Of Creation", Joe przygotował jedno ze swoich najlepszych wydawnictw. Płyta jest zróżnicowana, intrygująca, nie brak orientalnych skal i technicznych zagrywek, a przede wszystkim wpadających w ucho melodii. Obok typowo gitarowych popisów dostajemy też utwory spokojniejsze, ilustracyjne, więc kompozycje spodobają się szerszemu gronu słuchaczy.

3. Evidence One - Criticize The Truth
Pierwotnie miał to być solowy projekt wokalisty zespołu Domain i gitarzysty grupy Frontline, finalnie po dokooptowaniu sekcji rytmicznej Shakry uformowało się niniejsze cudo. W tej stylowej mieszance hard rocka (w przeważającej części) i heavy metalu wykuło się kilka zapamiętywalnych kawałków, których inni wykonawcy w roku 2002 mogliby grupie pozazdrościć.

4. Symphony X - The Odyssey
Symphony X wyrobiło sobie markę miksując neoklasyczny power metal z metalem progresywnym. Techniczne granie dla wymagających, z Michaelem Romeo za "wiosłem". Mimo iż od kultowego "The Divine Wings of Tragedy" krążek nieco odstaje, wciąż jest lepszy od swoich dwóch poprzedników.

5. Pagan's Mind - Celestial Entrance
Norweska grupa Pagan's Mind znalazła swoją progpowermetalową niszę gdzieś pomiędzy Symphony X a Dream Theater i czuje się z tym świetnie, zresztą My słuchacze również. Spora dawka melodii, dużo smaczków typowych dla tego gatunku, ale przede wszystkim dawka solidnych kompozycji, które szybko się nie znudzą.

6. King Diamond - Abigail II: The Revenge
Doczekaliśmy się drugiej części jednego z klasyków Kinga Diamonda. Może album nie jest uzbrojony w tak wiele harmonii jak niegdyś "Abigail", ale trzyma klimat i robi wrażenie. Przyczepiłbym się tylko do brzmienia gitar, które wydaje mi się nazbyt surowe, na szczęście same solówki są przednie.

7. Dio - Killing The Dragon
Tęcze, księżniczki i smoki... Któż nie znałby wielkiego Ronniego Jamesa Dio?! Na potrzeby niniejszego dzieła Ronniemu udało się pozyskać do zespołu Douga Aldricha, co wyszło na dobre zaprezentowanemu materiałowi. Najbardziej cieszy fakt, że kompozycje nawiązują do twórczości Dio z lat '80, wtórność w niczym nie przeszkadza.

8. AdrianGale - Re:Program
Im więcej czasu upływa od końca lat '80, tym mniej pojawia się zespołów, które ortodoksyjnie trzymałyby się ówczesnej stylistyki grania. AdrianGale konsekwentnie brzmią jak wyjęci z ubiegłej epoki, co jest akurat zaletą z naszego punktu widzenia. Krążek miły w odbiorze, choć mógłby być bardziej zróżnicowany.

9. Shy - Unfinished Business
Tym razem coś dla fanów solidnego AOR-u. Można przyczepić się do produkcji, ale nie można odmówić przebojowości. Zdecydowanie najlepszy album Brytyjczyków od czasu "Excess All Areas" i zarazem jeden z najlepszych krążków roku 2002.

10. Last Tribe - Witch Dance
W końcu coś z gatunku neoklasycznego heavy/power metalu, co wybija się ponad typowe, sztampowe galopady i nadmiar patosu. Bardzo dobry materiał, melodyjny i odpowiednio ułożony. Najbardziej zapadł mi w pamięć utwór "Messenger". Chętnie sięgnę po kolejną płytę Szwedów.
Wśród kilku innych zespołów, które wydały ciekawe płyty, znalazły się Talon, Jaded Heart, Grand Illusion, Axel Rudi Pell, Yngwie Malmsteen, Snakes In Paradise, Hardline, Final Frontier, Heartland, Hughes / Turner, Impellitteri, Pretty Maids i Dream Theater. Zawiedli mnie niegdyś moi ulubieńcy Dokken, Bon Jovi i Def Leppard, niestety.
Pod względem ilości płyt, jakie sie ukazały w 2002 r., wybór nie był zbyt duży dla wymagającego fana muzyki melodyjnej i zarazem ostrej. Ubiegły rok spędziłem raczej na uzupełnianiu płytowych zaległości z lat poprzednich, niemniej jednak i tym razem do płytoteki wpadło kilka pozycji godnych uwagi. Jeśli podobne proporcje zostaną zachowane, kolejne lata mogą być muzycznie całkiem ciekawe.