
Wicked Sensation - Reflected
Wydawca: MTM Music
Rok wydania: 2002
- Magic Moments
- Someone Strong
- You're The Answer
- Stand Tall
- Highspeed Chase
- The Preacher
- Night On Fire
- Love Is Strange
- Caught In A Fantasy
- Get Down The Business
- Let It Ride
- Joker In The Pack
- Reflected
Skład: Robert Soeterboek - śpiew; Björn Gref - perkusja; Martin Mannhardt - gitara basowa; Michael Klein - gitary; Bernd Spitzner - instrumenty klawiszowe; Sang Vong - gitary
Produkcja: Wicked Sensation
Jaka jest obecnie sytuacja na rynku muzyki hard rockowej, każdy wie. Od wielu już lat jest to gatunek niszowy, zapomniany przez mass media, promowany jedynie przez nieliczne fachowe serwisy. Dawne gwiazdy albo już nie istnieją, albo nagrywają nienajlepsze płyty, wykonawców młodych jest z kolei jak na lekarstwo.W całej tej, wydawałoby się, beznadziei pojawiają się jednak zespoły, które próbują zachować klasyczny fason i zakonserwować tego ducha melodyjnego rockowego grania, a miło jest zawsze posłuchać kogoś, komu jeszcze chce się porządnie grać. Do takich grup należy niemieckie Wicked Sensation, które w 2002 roku pokusiło się o wydanie swojego debiutanckiego krążka.
Ze sceną muzyczną członkowie Wicked Sensation nie zetknęli się wczoraj. Trzon zespołu stanowi dwójka utalentowanych gitarzystów, Michael Klein i Sang Vong, mających za sobą występy u boku wielu grup, które nie zyskały zbyt dużej popularności. W czasie nagrywania debiutanckiego albumu formacji przewodził wokalista Robert Soeterboek, udzielający się w bardziej znanych kapelach jak Ayeron i Lana Lane. Do produkcji wydawnictwa zaproszono nie mniej znane osobistości takie jak Arjen Lucassen (Ayereon) i Denis Ward (Pink Cream 69), wyszło z tego dzieło, nie mogące po prostu być przeciętnym. Już pierwszy utwór - Magic Moments, zdradza fascynacje muzyków dokonaniami zespołu Whitesnake, co słychać zwłaszcza w refrenie. Gitary wydają się grać w stylu Wings Of The Storm, linie wokalne prowadzone są jakby śpiewał je sam Coverdale. Zdecydowanie dobry początek. Futurystyczny wstęp i zaraz po nim rusza do przodu Someone Strong, jedna z moich ulubionych kompozycji z tej płyty. Najpierw słyszymy elegancko i ze smakiem zaaranżowane partie gitar, gdzie chociaż każda z nich gra inną melodię, obie razem zlewają się w jedną harmonijną całość. Na uwagę zasługuje też partia gitary basowej, prowadząca własną ścieżkę melodyczną, podczas gdy gitary tworzą jakby tło zbudowane na brzmieniach ni to balladowych, ni to lekko przesterowanych. Głos wokalisty wtapia się w owe podkłady i buduje tajemnicze napięcie. O tak, mogę tego słuchać bez końca...You're The Answer, kolejny hit z krążka to jakby mieszanka Coverdale'a pod względem wokalnym z Pink Cream 69 w aranżacjach gitar i chórków. Refreny nieodparcie kojarzą się z latami '80, czyli okresem największych osiągnięć melodyjnego hard rocka. Byłoby wielkim nietaktem nie wspomnieć, że na całym albumie umieszczono niesamowite gitarowe solówki, czego doskonałym przykładem może być właśnie solo z tego kawałka. Stylistyka gry zmienia się wraz z następną kompozycją, Stand Tall. Brzmi ona trochę jak kontynuacja drugiego numeru z setu, tu również wokale brzmią bardziej tajemniczo, zwłaszcza w zwrotkach, gitary nadal jednak pobrzmiewają echem PC69, jako i w poprzednim kawałku. Mniej udaną piosenką jest w moim mniemaniu Highspeed Chase. Tutaj muzycy postanowili chyba zrobić prezent fanom nut spod znaku power metalu, a ja akurat do tychże się akurat nie zaliczam, na szczęście całości wybroni wyborna solówka. The Preacher znów podniesie poprzeczkę grupy do odpowiedniego poziomu. Granie przednie, po raz kolejny w nadzwyczaj udany sposób łączące elementy stylu Whitesnake i Pink Cream 69 Zaraz po nim jeden z moich ulubionych kawałków, czyli Night On Fire. Doszukać się można w ścieżkach gitar podobieństw do jednego utworu zespołu China z płyty Sign In The Sky, który również bardzo lubię. Refren tutaj to prawdziwy ogień, nie powstydziłaby się tego niejedna topowa kapela z lat '80, po prostu kwintesencja przebojowości. Love Is Strange to niesamowita ballada powalająca na kolana przestrzennymi aranżacjami instrumentów klawiszowych, oczywiście połączonymi z gitarą akustyczną. Pewne momenty z niej zaczerpnięte mogłyby spokojnie znaleźć się na Restless Heart, wiadomo jakiego wykonawcy. Dalej może mniej przebojowo, niemniej jednak nadal na wysokim poziomie - Caught In A Fantasy. Jest to powrót do stylistyki PC69, niby nic odkrywczego, a jednak odnoszę wrażenie, że jest to kopia lepsza od oryginału, co można policzyć muzykom tylko na plus, słowem dobra robota. Wstęp do Get Down The Business jak na mój gust brzmi zbyt nowocześnie, na szczęście dalsza część kompozycji to już klasyczny gitarowy hard rock, dość rytmiczny należy dodać. Przypomina mi to nieco dokonania niemieckiego Bonfire z czasów płyty Knock Out, chyba obu grupom przyświecała podobna idea, toteż obie zrealizowały podobną koncepcję brzmienia. Również tutaj pobrzmiewa gdzieniegdzie Biały Wąż z epoki albumu 1987... Let It Ride najbardziej przypomina mi dokonania formacji Cornerstone, która to nagrywała podobne rzeczy w mniej więcej tym samym czasie. Jest to jakby zarazem stylistyczna zapowiedź drugiego krążka WS, Exceptional, bowiem znajdzie się tam więcej kompozycji w podobnym stylu, stylu który bardzo mi odpowiada. Refren tego kawałka przekona z pewnością tych, co dotąd nie byli jeszcze przekonani do twórczości WS. Zespół zapragnął sobie zażartować i nagrał piosenkę o tytule Joker In The Park. Dobry jest tylko refren, zwrotki to chyba jakieś nieporozumienie, bowiem stylistycznie nie pasują zupełnie do reszty setu, ale wiadomo, że ciężko jest nagrać płytę, na której wszystkie utwory są rewelacyjne. Na samym końcu zamieszczono instrumentalny kawałek tytułowy. Całość idealnie nadawałaby się do jakiegoś filmu, zwłaszcza futurystycznego, mamy tu bowiem ilustracyjne klawisze z momentami pełnymi napięcia. Kompozycja wprawdzie nie jest typowo rockowa, właściwie nie ma z muzyką rockową w ogóle nic wspólnego, niemniej jednak jest doskonała i idealnie nadaje się na zamknięcie płyty.
Co tu dużo mówić, ten krążek to mus dla fanów Pink Cream 69 i Whitesnake, a zarazem pozycja bardzo wskazana dla miłośników Cornerstone. Tak naprawdę powinien po nią sięgnąć każdy fan melodyjnego hard rocka, a nawet sympatycy rocka progresywnego, bo i wiele takich momentów się tu znalazło. Jak dla mnie jest to jedno z najlepszych wydawnictw XXI wieku, ale nie od dziś wiadomo, że uwielbiam Wicked Sensation...
Oficjalna strona zespołu: www.wicked-sensation.com