
Various Artists - Monster Ballads Xmas
Wydawca: Razor & Tie Entertainment
Rok wydania: 2007
- Jingle Bells (Skid Row)
- Happy Christmas (War Is Over) (Kip Winger)
- Have Yourself A Merry Little Christmas (Jani Lane)
- I'll Be Home For Christmas (Twisted Sister featuring Lita Ford))
- White Christmas (Queensryche)
- Run Rudolph Run (L.A. Guns)
- Rockin' Around The Christmas Tree (Firehouse)
- Naughty Naughty Christmas (Danger Danger)
- Blue Christmas (Tom Keifer)
- Jingle Bell Rock (Nelson)
- Silent Night (Faster Pussycat)
- Santa Claus Is Comin' To Town (Dokken)
- Happy Holiday (Enuff Z'Nuff)
- Winter Wonderland (Stryper)
- Christmas Love (Billy Idol)
Skład: Skid Row, Kip Winger, Jani Lane, Twisted Sister, Lita Ford, Queensrÿche, L.A. Guns, Firehouse, Danger Danger, Tom Keifer, Nelson, Faster Pussycat, Dokken, Enuff Z'Nuff, Stryper, Billy Idol
Produkcja: Jay Jay French, Craig Balsam, Cliff Chenfeld, Michael Anderson i Beka Callaway
W 2003 r. firma Koch wydała świąteczną składankę z hair metalowymi nagraniami kilku znanych kapel i najwidoczniej pomysł na takie krążki chwycił, bo później pojawiało się takich kompilacji więcej. Jedną z nich wydała specjalizująca się w edycji składanek (a zwłaszcza ballad) wytwórnia Razor & Tie, pożyczając nawet kilka nagrań od swojej poprzedniczki.
W porównaniu z płytą z roku 2003 tutaj na szczęście znalazło się więcej dobrych kawałków, dzięki temu nie wieje już tak nudą jak wcześniej. Najpierw z tradycyjną i powszechnie znaną piosenką Jingle Bells rozprawia się Skid Row. Ekipa Bolana we wstępie raczy nas odgłosami dzwonków z nadjeżdżających sań świętego Mikołaja (czy też Santa Clausa, lub innego Dziadka Mroza, jak kto woli), ale ten dziecięcy nastrój nie może przecież trwać długo i już zespół robi sobie jaja - dzwonki pomału zanikają, stają się bardziej rozciągnięte i ściszają się na wzór znany z różnych komedii (jakby ktoś wyłączał taśmę w magnetofonie szpulowym). Dalej klimat robi się typowo punkowy, ale jest melodyjnie, no i mamy też solówkę, co w punku rzadko się akurat zdarza. Kip Winger z kolei wziął się za coverowanie Happy Christmas (War Is Over), kompozycji autorstwa Johna Lennona i Yoko Ono. Aż musiałem się zapoznać z oryginałem, by wychwycić jakieś różnice. Wersja Kipa bardziej do mnie przemawia, choć ogólnie takie utwory nie są w moim typie. Tak czy inaczej, Winger podszedł do sprawy poważniej od chłopaków ze Skid Row i zamiast nabijać się ze świąt, wczuł się w nastrój. Myślę, że jego nagranie powinno spodobać się nawet zagorzałym fanom Lennona. Na pozycji trzeciej prezentuje się Jani Lane ze swą autorską ścieżką o tytule Have Yourself A Merry Little Christmas. Początek bardzo nastrojowy, potem bardziej rockowo, ale i z elementami musicalowymi, z liniami wokalnymi prowadzonymi w taki sposób, że mogą kojarzyć się z Presleyem. Wprawdzie głos Lane'a ma zupełnie inną barwę od króla rocka, jednak w pewnych rejestrach brzmi to podobnie. W sumie kawałek bardzo udany, choć jak ktoś spodziewa się czegoś na wzór Warranta, to od razu uprzedzam, że to zupełnie inna bajka. I'll Be Home For Christmas stało się popularną świąteczną piosenką w latach czterdziestych XX wieku, tutaj o zrobienie przeróbki pokusiło się Twisted Sister i zaprosiło do współpracy Litę Ford. Szczerze mówiąc, to zmasakrowano oryginał, który w swym pierwotnym wykonaniu ma w sobie coś niemal magicznego, a tutaj tej magii nie dość że zabrakło, to zrobiono jeszcze jakąś chałturę. No ale Twisted Sister nigdy nie uważałem za kapelę pierwszoligową, więc nawet mnie to nie dziwi. Dla odmiany nieźle wyszło White Christmas grupie Queensrÿche . Załoga Geoffa sięgnęła z kolei po znane w USA nagranie musicalowe autorstwa Irvinga Berlina, uważanego przez wielu za jednego z największych kompozytorów wszech czasów. Ale Tate ze swoim gardłem mógł się na coś takiego porwać. W jakieś szczególne zachwyty popadał nie będę, bo za musicalami nie przepadam i raczej nie zacznę, nawet jak będzie wykonywało je Q'ryche. Run Rudolph Run w wykonaniu L.A. Guns to jedna ze wspomnianych ścieżek, które były wydane już wcześniej. Granie na styl Chucka Berry'ego, bujające rock'n'rollowo i raz jeszcze jedno z najlepszych nagrań w zestawie. Kojarzy mi się trochę z klimatem filmu "Powrót do przyszłości"... Trochę radości, nieco na nutę T.Rex, oferuje słuchaczom Firehouse w swoim Rockin' Around The Christmas Tree. Bardziej ucieszyłoby mnie coś zagranego na wzór pierwszych płyt tej grupy, tutaj niestety więcej nawiązań do jej nowszych dokonań, ale ogólnie jest nie najgorzej. Nadszedł czas na piosenkę, która niegdyś należała do kolekcjonerskich perełek, a teraz upycha się ją na różne składanki. Naughty Naughty Christmas, które popełniło Danger Danger na potrzeby filmu "The Santa Clause 2" ze stajni Disneya, dalekie jest od najlepszych nagrań kapeli. Niemniej jednak posłuchać można, bo na tę kompilację swym nastrojem akurat pasuje. Rewelacyjnie wypada Tom Keifer z Cinderelli w Blue Christmas. Utwór nieco odbiega wprawdzie stylistycznie od tego, co pokazywał w swojej macierzystej grupie, chociaż tutaj też nie zabrakło dobrego, klimatycznego bluesa (chicagowskiego?). Znajdą się także i nawiązania do ery The Beatles oraz do lat '70. Zaiste jeden z klejnotów tego wydawnictwa. Za Jingle Bell Rock wzięli się bliźniacy z Nelson i choć za nimi nigdy nie przepadałem, to muszę przyznać, że ich wersja tego kawałka bardzo mi się podoba. Jednak mają chłopaki jaja i jak chcą zrobić coś niezłego, to potrafią. Numer naprawdę potrafi rozbujać. Silent Night frontman Faster Pussycat, czyli Taime Downe, zaaranżował w klimatach industrialu i nu-metalu, czy było to dobre posunięcie, niech każdy oceni sam. Nagranie trafiło już wcześniej na składankę We Wish You A Hairy Christmas, tam nie przypadło mi do gustu, choć muszę stwierdzić, że po kilkunastu przesłuchaniach nawet zaczynam je tolerować. Santa Claus Is Comin' To Town zostało pierwotnie skomponowane przez Dizzy'ego Gillespie i Johna Freda Cootsa w 1934 r., później wielu wykonawców coverowało tę piosenkę, aż przyszła pora na Dokken. I tu fani Dona i jego kolegów mogą poczuć się dumni, bo grupa zdecydowanie stanęła na wysokości zadania. Hard rockowa wersja utworu to prawdziwa bomba, z jednej strony delikatny, kryształowy głos Dona, z drugiej ciężkie, zadziornie brzmiące gitary, a wszystko nawiązujące gdzieś do czasów płyty Under Lock And Key. Enuff Z'Nuff pojawiło się kilka lat wcześniej na innej składance świątecznej z numerem Happy Holiday, choć pierwotnie napisano je z myślą o filmie "Home Alone 2: Lost In New York", gdzie jednak ze ścieżki zrezygnowano. Kawałek jest niezły i coraz bardziej zaczyna mi się podobać. Byłby silniej przekonujący, gdyby przyprawiono go jakąś oszałamiającą solówką. Jako jedyny na krążku przyłoił nagraniem koncertowym Stryper. Winter Wonderland jest niezłe, choć brzmienie "live" nie powala na kolana, za to skoczne rytmy perkusji dodają pozycji dynamiki. Kompilację w udany sposób zamyka Billy Idol z piosenką Christmas Love. Wokalista próbuje swoim głosem wpasować się gdzieś pomiędzy Elvisa Presleya, Freda Astaire'a (jeden z broadwayowych śpiewaków, jak by ktoś nie pamiętał) a Jima Morrisona, więc gdyby tak puszczono ten kawałek w radiu, ciężko byłoby poznać, że śpiewa tu Billy. Wyszło świetnie i aż ciśnie się na usta: brawo panie Idol!
Składanka dużo bardziej przemyślana niż sławetne We Wish You Hairy Christmas i mogę ją spokojnie i z czystym sumieniem polecić wszystkim tym, którzy święta Bożego Narodzenia spędzić chcą przy rockowej muzyce. Przy okazji, może to być dobry prezent pod choinkę...
Oficjalna strona projektu: www.monsterballadsxmas.com
Strona projektu na MySpace: www.myspace.com/mbxmas