Status Minor - Dialog

Status Minor - Dialog

Wydawca: Lion Music
Rok wydania: 2009

  1. Something More
  2. Out Of These Streets
  3. Stand And Think
  4. Masquerade
  5. Fade Away
  6. Machine
  7. Dialog

Skład: Sami Saarinen - gitary; Jukka Karinen - instrumenty klawiszowe; Rolf Pilve - perkusja; Eero Pakkanen - gitara basowa; Markku Kuikka - śpiew

Produkcja: Status Minor

Po debiutancki krążek Status Minor sięgnąłem skuszony rekomendacją wytwórni, która przedstawiała ich jako fińską odpowiedź na Seventh Wonder, jednego z moich ulubionych wykonawców. Okazuje się jednak, że tych podobieństw do Szwedów, choć ogólnie istnieją, jest raczej niewiele, więcej punktów wspólnych można znaleźć chyba z ich rodakami, inną fińską ekipą - Winterborn.

Zespół powołał do życia w 2002 r. gitarzysta i główny kompozytor Sami Saarinen, w ciągu kolejnych lat ustabilizował się z kolei obecny skład kapeli. Muzycy deklarują się, że z muzyką są za pan brat od dzieciństwa. Wokalista chwali się, że muzyka zajmuje go już od 30 lat, chociaż za śpiewanie zabrał się dopiero w 2004 r., wcześniej bowiem interesowała go głównie gitara. Założyciel formacji inspirował się przede wszystkim Yngwie Malmsteenem i Iron Maiden, później zaintrygował go metal progresywny, jazz, muzyka klasyczna i filmowa. Klawiszowiec szlifował pianino, bagatelka, od 6 roku życia, od kiedy zafascynował go Jens Johansson sięgnął po syntezatory i ma ambicję być najlepszym keyboardzistą na świecie (choć długa jeszcze przed nim droga, trzymamy kciuki). Basista był dwunastolatkiem, kiedy zaczął szarpać cztery struny, natomiast perkusista sięgnął po pałki mając lat osiem, obecnie uczy już bębnić innych. Przed podpisaniem kontraktu z Lion Music grupa wydała dwie króciutkie Ep-ki, teraz już w szeregach tej zacnej wytwórni figuruje obok Seventh Wonder, Mind's Eye, Evergrey i Vanden Plas. Stylistycznie muzycy prezentują coś w rodzaju momentami brzmiącego jak progres melodic metalu, zatem na brak melodii narzekać z pewnością nie można, inna sprawa, że choć szybko wpadają one w ucho, to relatywnie szybko się też nudzą. Z pierwszymi nutami Something More słyszymy, że na dzień dobry mamy do czynienia z bardzo dopracowanym, profesjonalnie dopieszczonym brzmieniem (coś jak u Silent Call). Linie melodyczne to coś, co ostatnio modnie i zarazem trafnie nazywa się prog powerem. Sporo klawiszy, szybsze galopady przeplatają się z wolniejszymi momentami, gdzie akordy gitar wybrzmiewają dłużej. W solówce faktycznie, jakieś nawiązania do Malmsteena i Seventh Wonder. Wokalista ma w sobie coś z barwy Jeffa Scotta Soto, aczkolwiek sam styl śpiewania uprawia bliższy gardłowym z kapel heavy/power metalowych. Pewnego rodzaju muzyczny miszmasz mamy w Out Of These Streets. Znajdziemy tu i progmetal i melodic metal, wokalnie coś a'la Pink Cream 69, a niektóre riffy to nawet na styl Slayera (albo jestem przewrażliwiony, albo słyszę tu coś na miarę zagrywek z Angel Of Death) z końca lat '80 i początku lat '90 wydają się być zagrane. Ogólnie numer podoba mi się bardziej od poprzednika, gdyż zwyczajnie więcej się w nim dzieje. Dobrze, że muzycy kombinują, choć w ilości różnych smaczków do takich grup jak Seventh Wonder czy Vindictiv jeszcze im daleko. Wstęp do Stand And Think nieodparcie przywołuje słuchowe deja vu z pierwszym kawałkiem w secie. Może to przez te charakterystyczne klawisze. Spora część utworu jest melodic metalowa, z liniami wokalnymi gdzieś z pogranicza Pink Cream 69, Emerald Rain, Jaded Heart, a ciężej grającym Mercenary. Około połowy ścieżki grupa wchodzi z szybszym, bardziej rytmicznym riffem i ten moment najbardziej mi się w tej piosence podoba. Reszta zagrywek jest, niestety, dość przewidywalna. Masquerade rozpoczyna się tak, jak by tu grało szwedzkie Silent Call, lecz szybko numer przeradza się w wesoło brzmiącą piosenkę. Nawet wokalista śpiewa tym razem inaczej niż wcześniej, jego głos robi się bardziej łagodny i linie wokalne wydają się być śpiewane przez kogoś innego. Kawałek może bez rewelacji, ale miło się go słucha. Pierwsze nuty Fade Away zapowiadają, że kapela będzie próbowała wchodzić na teren Seventh Wonder i kilka zagrywek ze środka kompozycji jeszcze to potwierdza. W ujęciu całościowym numer dość dobry, a byłby jeszcze lepszy, gdyby gardłowy bardziej się postarał z aranżacjami swojego "instrumentu". Następne w kolejce Machine jest ciekawe o tyle, że w znacznej mierze nie przypomina poprzedników (i dobrze!). Z jednej strony jakieś delikatne i nie wybijające się klawisze w tle, z drugiej gitary jak w Silent Call, chociaż grające w sposób bardziej skoczny (momenty takie miał na solowych płytach Bob Katsionis). Najbardziej podoba mi się jednak samo zakończenie utworu, czyli wszystko co mieści się za gitarową solówką. Tutaj pokombinowano z aranżacjami poszczególnych instrumentów i efekt jest rewelacyjny. Na koniec płyty muzycy próbują rzucać rękawicę w kierunku Dream Theater i chcą zmierzyć się z czymś cholernie długim. Tytułowy numer Dialog rozciągnięty jest do 15 i pół minuty, sporo się też w nim dzieje. Dużo popisów gitarowych i klawiszowych, znacznie mniej perkusyjnych i basowych, ale poziom nagrania jakoś szczególnie na tym nie cierpi. Z tej konkurencji ekipa LaBrie jeszcze niemal cudem wyjdzie obronną ręką, jednak trzeba uczciwie przyznać, że Finowie są na dobrej drodze, by spojrzeć Nowojorczykom w oczy jak równy z równym. Atrakcyjność kawałka podnosi dodatkowo obecność głosów odegranych przez aktorów, co praktykowało i Dream Theater i Queensrÿche. I chyba tym ostatnim utworem fińska załoga postawiła sobie pomnik.

Poszczególne kompozycje przedstawiają sobą różną wartość, stąd ciężko jednoznacznie ocenić ten krążek. Niektóre momenty są prymitywne i ulotne, przy innych natomiast można ściągać czapki z głów. Jeśli ktoś jest otwarty na mieszanki stylistyczne melodic metalu z progresem i ma ochotę posłuchać czegoś, co dotyka Dream Theater, Winterborn, Silent Call i Pink Cream 69 w jednym, może śmiało sięgnąć po debiut Status Minor.

Oficjalna strona zespołu: www.statusminor.com