
Joe Stump - Virtuostic Vendetta
Wydawca: Lion Music
Rok wydania: 2009
- Chasing The Dragon
- Pistol Whipped
- The Dance Of Kashani
- Fire And Brimstone
- The Beacon
- Blackmore's Boogie
- Old School Throwdown
- Allegro #2 In A Minor
- Trigger Happy
- Symphonic Pandemonium
- The Witching Hour
- Strat Sorcery
Skład: Joe Stump - gitary; Jay Rigney - gitara basowa; Jay Gates - perkusja
Produkcja: Joe Stump
Lata dziewięćdziesiąte ubiegłego wieku były dość osobliwe. Z jednej strony takie gatunki jak hair metal czy hard rock niemalże wyginęły pod naporem grunge, industrialu i nu-metalu, z drugiej tzw. shredderzy, czyli gitarzyści-wymiatacze wydawali całą masę płyt solowych nie przejmując się, czy ktokolwiek je kupi. Jednym z takich nadzwyczaj aktywnych wirtuozów gitary był i nadal jest Joe Stump, mający na swym koncie już około 10 albumów solowych, jeśli nie wliczać krążków koncertowych i kompilacji. Do tego należy doliczyć kilka płyt artysty zagranych z zespołem Reign Of Terror oraz działalność jego ostatniego projektu HolyHell (dwóch wymiataczy w grupie, coś jak Cacophony plus kobieta za mikrofonem).
Joe jest wykładowcą w słynnym bostońskim Berklee College Of Music i autorem dwóch podręczników kierowanych do adeptów gitarowej sztuki. Przez wielu uważany za jednego z najszybciej grających wirtuozów, np. Guitar One Magazine umieścił go na szóstej pozycji Top 10 swojej listy najszybszych gitarzystów wszechczasów, a pismo Guitarist na analogicznej liście uplasowało go w pierwszej dwudziestce, ale nie to jest akurat najważniejsze. najbardziej znamiennym faktem jest to, że Stump porusza się w stylu neoklasycznym i wszelkie porównania z Yngwie Malmsteenem czy Ritchiem Blackmorem są nie tyle nieuniknione, co w ogóle oczywiste. Słychać to chociażby w pierwszym na płycie Chasing The Dragon, gdzie iście malmsteenowskie solówki splatają się z podkładami komponowanymi na modłę Rainbow. Taki typ grania ma zarówno zwolenników jak i przeciwników, kto lubi ową stylistykę, zapewne pokocha i ten krążek, kto nie, to go i wołami do płyty sieę nie przyciągnie. Może się to spodobać też fanom neoklasycznego power metalu, na szczęście numer nie jest tak jednostajny, jak by się mógł wydawać, perkusista wpadł na to, by co jakiś czas pozmieniać coś w swoich ścieżkach. Ze schematu wyłamuje się kolejne Pistol Whipped, przede wszystkim wolniejsze od poprzednika i cięższe. To niemal heavy metal, gitary w podkładach brzmia bardziej zadziornie. O miłostkach do klasyki świadczą już tylko właściwie solówki, samego utworu nie powstydziłaby się niejedna kapela metalowa. Na upartego można by było np. poprosić Roba Rocka o dogranie wokali, ale wtedy wyszłoby z tego Impellitteri 2... Jeszcze bardziej do wyobraźni przemawia The Dance Of Kashani, kompozycja pełna wschodnich motywów, co dodaje jej tajemniczości. Chyba najlepszy kawałek na krążku, a to z racji tego, że dużo się tutaj dzieje. Wiele nawiązań do twórczości Blackmore'a, ale i co nieco z tych mistycznych zagrywek Satrianiego czy Malmsteena. Do klimatów ostatniego ze wspomnianych powraca znów Fire And Brimstone, gdzie Stump niemal po mistrzowsku imituje styl sławnego Szweda, gdyby nie odmienne brzmienie gitary prowadzącej można by pomyśleć, że to jakaś nowa płyta Yngwiego (a momentami Rolanda Grapowa. Brakuje tu bardzo tych urozmaiceń z dwóch poprzednich numerów, lecz ogólnie nie można ścieżce nic zarzucić, zwłaszcza pod względem technicznym. The Beacon wyróżnia się z setu głównie tempem i nastrojem, tym razem gitarzysta zapuścił się w rejony bluesowe, ale znów jest to taki blues w estetyce Malmsteena i Blackmore'a. Traktuje ten utwór jako coś w rodzaju ballady, gdyż daje pewne odprężenie po wcześniejszych galopadach. Byśmy nie musieli doszukiwać się inspiracji dla kolejnego kawałka, Stump wyręcza nas nadając mu tytuł Blackmore's Boogie. Znajdziemy tu nawet gdzieniegdzie gitary z przesterowaniem symulującym brzmienie starych płyt Deep Purple i Rainbow, same zagrywki i solówki to jakby miks wszystkiego, co dane nam było słyszeć na pierwszej połowie krążka. Old School Throwdown rozpoczyna się od zgrabnej zabawy kaczuszką, by przejść w klimaty zbliżone do tego, co Vinnie Moore prezentował na swym albumie Meltdown, plus riffy zaczerpnięte gdzieś z kompozycji Marvina Gaye'a i Hendriksa. Raz jeszcze odpoczynek od neoklasyki i bardzo dobrze, dzięki temu płyta nie jest nudna, ale nie na długo. Klasyczne nuty atakują nas już od samego początku numeru Allegro #2 In A Minor, czego można było spodziewać się zresztą po samym tytule. Z pewnością jest to uczta dla fanów Malmsteena i jeszcze jedna okazja by pokazać, jak szybko palce gitarzysty mogą śmigać po gryfie. Pod względem technicznym imponujące, choć mało odkrywcze. Sam Stump miał w zwyczaju mawiać, że nie zamierza na nowo wynajdywać koła, a tylko wybrać z różnych stylów to, co w nich najlepsze. Interesujące patenty Joe zaprezentował w Trigger Happy. Jest to kawałek mieszający boogie, country (choć grane na przesterze, to jednak kowbojskie zacięcie jest wyczuwalne) z melodic metalem, co najważniejsze, umiejętnie i bezboleśnie łączący owe stylistyki. Dobre wrażenie robią solówki zagrane przy użyciu Wah-Wah, wprawdzie słyszane już wielokrotnie na innych wydawnictwach, jednak zawsze cieszące ucho. Nazwa Symphonic Pandemonium mówi sama za siebie, to numer utrzymany w manierze barokowej i trzeba przyznać, że chyba Stump pobił tu samego mistrza w tym neoklasycznym gatunku - Malmsteena. Podróbka co najmniej tak dobra jak oryginał, kto wie, czy nie lepsza. Ciekawe, co by na to powiedzieli panowie Vivaldi, Bach, Paganini (ten akurat w Baroku nie tworzył), Haydn? Płytę zamyka The Witching Hour, jeszcze jedna "malmsteenówka", nawiązująca do tych bardziej tajemniczych utworów ze starych wydawnictw Yngwiego. Chętnie usłyszałbym zresztą samego Szweda ponownie w takim repertuarze, ale w zastępstwie posłucham i Stumpa.
No właśnie, Malmsteen wydaje się być nieśmiertelny dzięki swoim "klonom". Neoklasyczny styl grania na gitarze jest dość łatwo podrabialny, jeśli tylko ktoś załapie kilka powtarzających się patentów i ma pewne wyczucie estetyczne. Gdyby tak pokusić się o sporządzenie listy gitarzystów, którzy doczekali się największej liczby naśladowców, to najprawdopodobniej Yngwie byłby w ścisłej czołówce. Joe Stump należy akurat do tych najbardziej uzdolnionych naśladowców Yngwiego i gdy ktoś szuka zamiennika dla mistrza, to Virtuostic Vendetta jest dla niego jednym z najodpowiedniejszych krążków. Recz dla maniaków neoklasycznego wymiatania.
Oficjalna strona artysty: www.joestump.com